Wigilia nie jest pierwszym sygnałem. Pijanych na drogach będzie jeszcze więcej

Pod względem pijanych kierowców, była to jedna z gorszych wigilii ostatnich lat
Pod względem pijanych kierowców, była to jedna z gorszych wigilii ostatnich lat
Źródło zdjęć: © Adam STASKIEWICZ/East News
Mateusz Lubczański

27.12.2019 14:02, aktual.: 22.03.2023 16:53

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Po raz pierwszy od 10 lat liczba kierowców prowadzących auto pod wpływem alkoholu w wigilię wzrosła. Tylko w ten dzień zatrzymano 43 proc. więcej pijanych za kółkiem. To kolejny – po liczbie odebranych praw jazdy – współczynnik, który niepokoi.

Wigilii 2019 nie można zaliczyć do udanych. Na drogach odnotowano 95 poważnych wypadków, choć jeszcze rok wcześniej było ich zaledwie 67. Można to tłumaczyć pogodą, wszak korzystne warunki przekładają się na szybszą jazdę. Coraz częściej jednak mówimy o szybszej jeździe pod wpływem alkoholu.

O ile jeszcze 24 grudnia 2018 roku zatrzymano 119 osób prowadzących po alkoholu (czyli mających powyżej 0,5 promila), tak w 2019 roku było to aż 170 kierujących. To nie są osoby, które wypiły dzień wcześniej i myślały, że mogą już prowadzić. To kierowcy, którzy z premedytacją prowadzili auto po spożyciu alkoholu.

Zwiększona liczba zatrzymanych nie wynika z większej liczby funkcjonariuszy na drogach – co roku na akcję wyjeżdża przecież ponad 5 tys. policjantów. Nie zawsze są oni jednak obecni na każdym odcinku, co pozwala kierowcom czuć się bezkarnie. Nie odstraszają ich też kary, które nie wyłączają ich z ruchu.

Karą – zgodnie z art. 87 kodeksu wykroczeń - jest areszt (do 30 dni), grzywna (od 50 do 5000 zł) i obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów. Ów zakaz nie jest jednak kontrolowany, więc jego złamanie można odnotować wtedy, gdy kierowca znów zostanie złapany za kierownicą, np. podczas kontroli. Trudno więc egzekwować skutecznie nałożone kary.

Sytuacji nie poprawia też fakt, że Polacy piją, w przeciwieństwie do innych krajów Wspólnoty, coraz więcej. Jeszcze w 2005 roku wypijaliśmy 9,5 litra czystego spirytusu "na głowę". W 2017 roku było to już ponad 11 litrów.

Innym alarmującym trendem jest wzrost odbieranych praw jazdy za zbyt szybką jazdę w terenie zabudowanym. Radykalny przepis wprowadzony w 2015 roku wywołał niemałe poruszenie i szybko utemperował zapędy co szybszych ścigantów. Niestety, wszystko wskazuje na to, że przepisy kierowcom "spowszedniały". W pierwszym kwartale 2019 roku zatrzymano 40 proc. więcej praw jazdy za przekroczenie prędkości niż w analogicznym okresie 2018 roku.

Premier Morawiecki zapowiedział, że prawo jazdy będzie odbierane za przekraczanie prędkości nie tylko w terenie zabudowanym, ale i na autostradach. Nie wspomniał jednak nic o podniesieniu kwot mandatów. Zresztą, prawdopodobnie nie zrobiłoby to wrażenia na kierowcach, bo ponad połowa wezwań do zapłaty kar z fotoradarów po prostu się przedawniła.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (23)