5 tanich aut, które dają dużo frajdy, ale mogą doprowadzić do szału

Samochody używaneAlfa Romeo5 tanich aut, które dają dużo frajdy, ale mogą doprowadzić do szału13.04.2021 08:09
Seat Ibiza Cupra
Seat Ibiza Cupra
Źródło zdjęć: © fot. Marcin Łobodziński

Możesz tanio kupić używane auto o świetnych osiągach i cieszyć się jazdą. Oto 5 propozycji takich samochodów, ale nie należą one do grona najlepszych. Wręcz przeciwnie – zaniedbane czy zużyte mogą generować nie tylko ogromne koszty, lecz przede wszystkim doprowadzić do szału. Szczególnie osoby, które kupują nieświadomie.

Na wstępie zaznaczę, że wymienione tu modele mogą być bardzo dobrymi i tanimi (zwykle ok. 20-30 tys. zł) autami, ale trzeba o to zadbać. I w tym sęk, bo często da się je kupić stosunkowo tanio, a to też daje duże ryzyko, że trafią do osób, które nie do końca stać na ich utrzymanie.

Jeśli kupicie taki samochód nieświadomie lub po prostu zaniedbany, to wtedy – zgodnie z tytułem – może doprowadzić was do szału. Nie tylko z powodu awarii, ale na przykład wysokich kosztów serwisu czy problemu ze znalezieniem odpowiedniego fachowca. Wystarczy jednak poświęcić trochę czasu i serca, by opisywane tu modele odwdzięczyły się znakomitymi osiągami i dość dobrą niezawodnością.

Alfy z silnikiem Busso V6 (do 2007 r.)

Kultowe jednostki V6 Busso montowane w starszych alfach to kwintesencja motoryzacji. Za ok. 10 tys. zł można kupić model 156 2.5 V6, za dwa razy tyle młodszą GT 3.2 V6. Najtańsze Busso to model 166 z silnikiem 2.5 lub 3.0. Ogólnie to samochody bardzo dobre, ale pod warunkiem, że serwisuje się je z taką samą pasją, jak wkręca na obroty.

Silnik V6 Busso to jedna z najwspanialszych jednostek napędowych oferowanych po roku 2000, ale w przypadku zakupu auta z wyeksploatowanym silnikiem, może to doprowadzić właściciela do rozpaczy. Zwłaszcza finansowej.
Źródło zdjęć: © fot. mat. prasowe / Alfa Romeo
Silnik V6 Busso to jedna z najwspanialszych jednostek napędowych oferowanych po roku 2000, ale w przypadku zakupu auta z wyeksploatowanym silnikiem, może to doprowadzić właściciela do rozpaczy. Zwłaszcza finansowej.

Niestety charakterystyka tych silników nie daje im lekkiego życia. Dodatkowo cierpi na tym skrzynia biegów i sprzęgło. A serwis układów napędowych nie należy do tanich. Przy gruntownym przeglądzie trzeba się liczyć z wydatkiem ok. 3000 zł, ale jeśli kupisz auto z wytartymi wałkami, z panewkami do wymiany czy skrzynią biegów do remontu, to szybko pęknie 5000 zł. A nie są to pojedyncze przypadki.

Niestety to nie koniec kłopotów. Często samochody wymagają mniejszego lub większego remontu blacharki, a także wymiany niemal całego układu jezdnego. Bezpieczny pakiet startowy na Alfę z silnikiem Busso to ok. 10 tys. zł. I jeszcze trzeba znaleźć właściwego mechanika. Oczywiście to wszystko przy założeniu dość czarnego scenariusza, ale najlepiej właśnie taki zakładać.

Czy polecam auta? Zdecydowanie, bo radość z jazdy jest niebywała, ale trzeba się liczyć z gruntowną rewitalizacją przynajmniej układu napędowego. Nie ma tu zasady, że dobre to te droższe, a te tanie są najgorsze. Lepiej kupić auto do remontu blacharskiego, niż z kulejącym silnikiem. Natomiast nigdy nie wiadomo, na co się trafi. No i trzeba mieć cierpliwość.

Audi A3 8P 3.2 VR6 (2003-2009)

Fenomenalny kompakt z 250-konnym silnikiem 6-cylindrowym o bajecznym brzmieniu. Przyspieszenie do setki zajmuje mu raptem 6,5 s dzięki napędowi quattro i szybkiej przekładni DSG.

Prowadzenie nie jest aż tak dobre jak sportowego S3 z lżejszym silnikiem 2.0, ale jak na kompakt o dość niepozornym wyglądzie potrafi miło zaskoczyć. Warto podkreślić, że wersja 3.2 nie jest odmianą sportową, lecz najmocniejszą ze standardowych.

Prawdziwy wilk w owczej skórze. Na zewnątrz niepozorne Audi A3, ale pod maską jednostka 3.2 o mocy 250 KM.
Źródło zdjęć: © fot. mat. prasowe / Audi
Prawdziwy wilk w owczej skórze. Na zewnątrz niepozorne Audi A3, ale pod maską jednostka 3.2 o mocy 250 KM.

Audi A3 3.2 można kupić za rozsądne 20-25 tys. zł i mowa tu o rocznikach 2004-2006. Młodsze sztuki występują rzadko. Najdroższe bez modyfikacji tuningowych wycenia się na ponad 30 tys. zł. Jest tylko jeden szkopuł – silnik.

Niestety jednostka 3.2 VR6 nie jest dla każdego. Przede wszystkim wymaga dobrej (czyt. nie taniej) opieki serwisowej fachowca, który ją zna. Nie każdy sobie z tym radzi. Jeśli kupisz taki samochód i pojedziesz do "przypadkowego" mechanika, to będzie problem.

Może nie poradzić sobie z dość złożoną konstrukcją, która ma tendencję do drobnych problemów z falowaniem obrotów, wibracjami i łańcuchem rozrządu. Usterkom, głównie z racji wysokich przebiegów, ulegają czujniki, sondy, przepustnica. Przy naprawach tej jednostki najważniejsza jest właściwa diagnostyka, potem dopiero usuwanie problemów.

Sporo osób "utopiło" mnóstwo pieniędzy nim doszło do ładu z silnikiem, który sam w sobie jest bardzo dobry i trwały, a nawet znosi zasilanie gazem. Jednak jest to odradzane z czysto pragmatycznego powodu - po co sobie dodawać kłopotów?

Czy polecam auto? Tak, ale tylko osobom, które nie mają problemu ze znalezieniem właściwego serwisu i płaceniem za usługi adekwatnie do wielkości i mocy silnika.

Mini Cooper S R56 (2006-2013)

Małe, żwawe (7 s do 100 km/h) i niekiedy bardzo niewdzięczne autko z bodaj najgorszym silnikiem jaki powstał po roku 2000. Jednostka 1.6 THP o mocy 174 lub 184 KM może doprowadzić do szału, jeśli została zaniedbana. Liczba usterek oraz obszarów do opanowania, by wreszcie zaczął działać jak trzeba, jest tak duża, że napisałem o tym więcej w poniższym materiale.

Mini Cooper S występował w ciekawych specyfikacjach, ale przede wszystkim imponuje osiągami.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Mini Cooper S występował w ciekawych specyfikacjach, ale przede wszystkim imponuje osiągami.

Samo Mini jako samochód można w miarę opanować, choć to już autka często dość leciwe i rzadko zaznające właściwego serwisu. Poza fatalnym silnikiem niezbyt trwałe są też skrzynie biegów, a nie mniej problematyczna jest elektryka. Dość awaryjny bywa osprzęt silników.

Samochody produkowane od 2006 r można kupić od ok. 16-20 tys. zł i zwykle mają spore przebiegi. Egzemplarze 10-letnie wycenia się na ok. 30 tys. zł. Do rozpaczy, poza samym serwisowaniem silnika, doprowadzić może niska praktyczność oraz sztywne zawieszenie. Lepiej pod tym względem wypada większy Clubman.

Czy polecam auto? Tylko osobom o dużej cierpliwości, które potrafią pogodzić się z kosztownymi naprawami. Silniki THP wymagają po prostu gruntownego remontu raz na jakiś czas i wyjątkowo starannego serwisu. Jeśli jesteś na to gotów, to warto kupić mini.

Opel Astra II/III OPC (2002-2010)

Około 200-konne auto w cenie 15 tys. zł prezentuje się w ogłoszeniach jak marzenie. Astry II kosztują nawet mniej niż 10 tys. zł, a najbardziej zadbane Astry III nie więcej jak 30 tys. zł. Z jednej strony to stary opel, więc nie można się spodziewać wysokich cen, ale jednak niemiecka technika wydaje się być trwała i bezproblemowa.

Opel Astra OPC to ogólnie dobry wóz, ale sportowy silnik nie został należycie przygotowany do mocy, jaką rozwija
Źródło zdjęć: © fot. mat. prasowe / Opel
Opel Astra OPC to ogólnie dobry wóz, ale sportowy silnik nie został należycie przygotowany do mocy, jaką rozwija

I taka jest, pod warunkiem, że silnik 2.0 poddacie gruntownemu remontowi (5000-7000 zł). To jednostka zaprojektowana na przebieg ok. 200 tys. km i po jego przekroczeniu daje oznaki zużycia.

Jednostki o oznaczeniu Z20LET (Astra II OPC) już mają remont za sobą lub go potrzebują, dlatego aut jest bardzo mało. Nowszy motor Z20LEH o mocy 240 KM montowany w kolejnej generacji jest jedynie zmodernizowanym poprzednikiem o podobnej trwałości.

Nie chodzi o to, że Astra OPC to zły wybór. Bardziej o ostrzeżenie, że tani zakup może nie oznaczać taniej zabawy. Jeśli kupisz Zafirę OPC (te same motory) od kogoś, kto jeździł zupełnie normalnie (nie sportowo), to jednostka może wytrzymać znacznie więcej, ale i tak te silniki rzadko dojeżdżają do 300 tys. km. A mówimy o samochodach 15- czy 20-letnich.

Czy polecam auta? Raczej nie, chyba że jesteś miłośnikiem marki Opel lub OPC. Jeśli nie, to wybierz Golfa czy Leona z 1.8 T pod maską. Są zdecydowanie lepsze.

Seat Ibiza Cupra (2009-2016)

Atrakcyjny z wyglądu i niezwykle szybki hot hatch – Seat Ibiza czwartej generacji w wersji Cupra – rozpędza się do 100 km/h w 7 s. Potęgę tego modelu stanowi we wczesnych wersjach jednostka 1.4 TSI z podwójnym doładowaniem (turbo i kompresor). Dzięki temu uzyskuje moc 180 KM i aż 250 Nm w niemal pełnym zakresie obrotów.

Seat Ibiza Cupra przed liftingiem i w niemal całym okresie produkcji miał silnik 1.4 TSI
Źródło zdjęć: © fot. Autokult.pl
Seat Ibiza Cupra przed liftingiem i w niemal całym okresie produkcji miał silnik 1.4 TSI

Jak wiadomo, wczesne wersje silników 1.4 TSI (EA111) nie były najlepsze. Wymagały tak wielu poprawek, że sam producent zdecydował się na wprowadzenie nowej rodziny EA211. Motor montowany w Cuprze był najgorszy (również w Skodzie Fabii RS drugiej generacji).

Podwójne doładowanie nie zawsze działa prawidłowo, ale to najmniejsze zmartwienie. Większym jest napęd rozrządu (w końcu wyszły wersje zmodyfikowane) oraz kłopoty z trwałością. Nawet przy niedużych przebiegach mogą wypalać się lub pękać tłoki, zniszczyć pierścienie, a ostatecznie silnik nadawał się na złom. Nie była to reguła, ale często tak to się właśnie kończyło.

Aby żyć w zgodzie z tym samochodem (pozostałe obszary są świetne) należy robić gruntowny przegląd silnika co ok. 30 tys. km i nie bagatelizować najmniejszej usterki. Olej trzeba wymieniać maksymalnie co 10 tys. km i za każdym razem sprawdzać łańcuch rozrządu. Niezwykle ważne jest pilnowanie temperatury w czasie jazdy. Dziś słupki silników można kupić za ok. 3000 zł, a remont jednostki nie przekracza kwoty 8000 zł.

W wyżej opisanej konfiguracji samochody oferowano do 2015 r. Takie auta można kupić za ok. 22-30 tys. zł, lub po 45 tys. zł do liftingu. Jeśli przejechały 150-200 tys. km, to są albo po remoncie, albo bardzo zadbane, ale to nie znaczy, że można sobie odpuścić i zapomnieć o problemach.

Po 2015 r. silnik zmieniono na zmodyfikowany 1.8 TSI. Jednostka EA888 o mocy 192 KM nie ma już takich problemów, choć zdarza się nadmierna konsumpcja oleju. Ze względu na wtrysk bezpośredni i turbodoładowanie nie należy tego bagatelizować. Zdarza się rzadziej niż we wczesnych 1.8 TSI. Trudno kupić Cuprę w tej konfiguracji, bo auto produkowano krótko (2015-2016) i niewiele samochodów wyjechało z salonów.

Czy polecam auto? Odważnym jak najbardziej. Najlepiej kupić dość tanio egzemplarz przedliftowy i poświęcić trochę pieniędzy na gruntowny przegląd, ewentualnie regenerację silnika. Zadbana Ibiza Cupra ma fenomenalne osiągi i zaskoczy niejedną Fiestę ST.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (8)