Sankcje? A komu to potrzebne? Te marki sprzedają u nas i w Rosji
Choć sankcje pozostają w mocy, Rosjanie wciąż mogą przebierać w ofertach nowych samochodów. Wbrew pozorom nie są skazani na Łady, gdyż z pomocą przychodzą Chińczycy - zarówno ze swoimi autami, jak i produktami z Zachodu.
Wschodni rynek motoryzacyjny rządzi się swoimi prawami, szczególnie po 2022 roku. Rosyjski atak na Ukrainę zaowocował gospodarczymi sankcjami, które - przynajmniej oficjalnie - zmusiły wielu producentów do zaprzestania sprzedaży. Lukę szybko wykorzystali nowi gracze, ale sądząc po statystykach, starzy również nie do końca zniknęli.
Pierwsze miesiące po wybuchu wojny w Ukrainie nie były łatwe wizerunkowo dla marek działających w Rosji. Sankcje i etyka nakazywały wycofanie się z tamtejszego rynku, podczas gdy tabelki w Excelu mówiły co innego. Volkswagen, Renault, Stellantis i Mercedes to tylko niektóre z firm, które czerpały ogromne zyski na rosyjskim rynku, a nawet montowały lub produkowały auta na miejscu.
Po wybuchu wojny musieli porzucić swoje biznesy. Nie wszyscy robili to chętnie, a ci, którzy zbytnio się ociągali, spotykali się ze społecznym ostracyzmem - wiosną 2022 roku social media pełne były komentarzy wzywających do bojkotu producentów, którzy wciąż działali w Rosji. Dziś, po ponad 4 latach od rosyjskiego ataku na Ukrainę, wojna wciąż trwa, ale kwestie obecności poszczególnych marek w Rosji i ich ewentualnej krytyki zeszły na dalszy plan.
Podwójne standardy
Po wybuchu wojny zwracaliśmy uwagę na opieszałość niektórych koncernów opuszczających Rosję, a dziś sami wybieramy produkty marek, które nie tylko oficjalnie działają w Rosji, ale nawet wspierają tamtejszy przemysł. Geely, Chery, Jetour czy GAC to chińscy gracze, którzy jeszcze większą popularnością niż w Polsce cieszą się w Rosji.
Chery Tiggo 4 oraz Tiggo 7, mające coraz większe wzięcie wśród polskich klientów, w 2025 roku znalazły się w top 10 sprzedaży w Rosji. Podobnie jak SUV Monjaro reprezentujący również obecną w Polsce (i Europie) markę Geely. Poza Geely i Chery Rosjanie chętnie wybierali też produkty chińskiego Havala, Belgee oraz oczywiście rodzimej Łady.
Najpopularniejsze nowe auta w Rosji w 2025 roku (dane Avtostat)
- Lada Granta Sedan - 79 284 rejestracji,
- Haval Jolion - 65 757
- Lada Vesta Sedan - 45 537
- Chery Tiggo 7- 39 456
- Belgee X50 - 38 304
- Geely Monjaro - 37 658
- Lada Largus - 37 110
- Lada Granta LB - 36 783
- Haval M6 - 36 130
- Chery Tiggo 4 - 35 928
Chińczycy w przeciwieństwie do UE nie nałożyli sankcji na Rosję i szybko wykorzystali sytuację, wypełniając lukę po zachodnich markach swoimi produktami. W międzyczasie zalali również Polskę i część Europy. W efekcie mamy dziś do czynienia z nietypową sytuacją, w której na polskim rynku z firmami bojkotującymi Rosję i ponoszącymi finansowe konsekwencje tego stanu rywalizują firmy otwarcie czerpiące zyski z Rosji i wspierające tamtejszy przemysł.
Nie tylko Chińczycy
Czyniąc zarzuty Chińczykom, trzeba jednak zaznaczyć, że działają oni jawnie i zgodnie z obowiązującym prawem, bo nie uczestniczą w sankcjach. Jednak równolegle do Rosji trafiają też auta "zachodnie". Jak to możliwe?
Z lutowego raportu opublikowanego przez agencję Reuters wynika, że w 2025 roku w Rosji sprzedano aż 130 tys. samochodów, które nie powinny były tam trafić. Wiele z nich to pojazdy z zerowym przebiegiem, zarejestrowane w Chinach, a następnie wyeksportowane z Chin do Rosji jako auta używane.
Kolejną furtką otwierającą drogę do dyskusyjnego reeksportu są Chiny jako miejsce produkcji, nawet jeśli sama marka pochodzi z Europy czy Japonii. Z danych "Avtostat" wynika, że w ubiegłym roku Rosjanie kupili prawie 30 tys. Toyot, z czego 24 tys. wyprodukowano w Chinach. Podobnie było z 7 tys. Mazd.
Pojazdy niemieckich marek również da się kupić w Rosji. Reuters podaje, że w 2025 roku zarejestrowano tam prawie 47 tys. aut takich producentów jak BMW, Mercedes czy Volkswagen - ponad 20 tys. z nich wyprodukowano w Chinach.
Co na to producenci?
Wspomniani producenci zapytani przez Reutersa o sytuację stwierdzają, że jakakolwiek forma sprzedaży ich pojazdów w Rosji jest nielegalna, ale nie mają kontroli nad tym procederem. BMW poinformowało, że wszelki import z szarej strefy odbywa się poza kontrolą i wbrew woli firmy.
Przedstawiciele producentów podkreślają, że ze względu na złożoność łańcuchów dostaw i sieci pośredników nie da się całkowicie zapobiec takim sytuacjom. Nie zmienia to jednak faktu, że zyski ze sprzedaży, niezależnie od tego, gdzie docelowo trafi auto, i tak ostatecznie wpływają na konto producenta.
Business is business
Sankcje sankcjami, wojna wojną, a Rosjanie wciąż mogą przebierać w ofertach nowych aut, niekoniecznie tylko tych rodzimych lub chińskich. Rynek nie znosi próżni, a przedsiębiorcy działający na granicy legalności zawsze znajdą sposoby, by zarobić. Ten stan rzeczy utrzyma się tak długo, jak długo Chiny będą sprzyjać Rosji.