Porsche ma nową strategię. Wcale nie chodzi o sprzedawanie więcej aut
Porsche zmienia plan na najbliższe lata. Jak podaje niemiecka marka zamierza ograniczyć moce produkcyjne i mocniej postawić na wyższe marże, bo popyt osłabł, a sprzedaż wyraźnie spadła. Firma liczy, że poprawi wyniki finansowe nawet przy mniejszej liczbie dostarczonych samochodów.
Sprzedaż Porsche w ostatnim czasie wyraźnie spadła, przez co marka nie może się pochwalić dobrymi wynikami finansowymi. Jak podaje Motor1, po rekordowym 2023 r., gdy do klientów na świecie trafiło ponad 320 tys. aut, w 2025 r. dostawy spadły do niespełna 280 tys. samochodów. Sam początek 2026 r. też nie przyniósł poprawy: w pierwszym kwartale zainteresowanie spadło o 15 proc., do niecałych 61 tys. aut.
Na taką sytuację wpłynęła m.in. słabsza sprzedaż w Chinach, gdzie Porsche mierzy się z rosnącą konkurencją lokalnych producentów. Nie bez znaczenia była także decyzja o elektryfikacji gamy modelowej i wycofaniu spalinowego Macana oraz 718. Niemiecki producent zdążył już dostrzec problem i teraz próbuje temu zaradzić.
Prezes Porsche Michael Leiters zapowiedział w rozmowie z niemieckim dziennikiem "Frankfurter Allgemeine Zeitung", że firma chce lepiej dopasować skalę produkcji do słabszego rynku. Jednocześnie nie rezygnuje z rozwoju gamy modelowej. Celem ma być wyższa rentowność obecnych i przyszłych aut, nawet jeśli całkowita sprzedaż będzie niższa niż wcześniej.
Z wypowiedzi szefa firmy wynika też, że Porsche chce nadal przyciągać nowych klientów, dlatego planuje powrót spalinowego 718. Leiters nie podał jednak szczegółów. Jesienią marka ma szerzej pokazać, jak będzie zmieniać ofertę. Wtedy powinno się też wyjaśnić więcej w sprawie nowego kompaktowego SUV-a, który ma zastąpić spalinowego Macana, dotychczasowego bestsellera marki.
Według "Frankfurter Allgemeine Zeitung" pod znakiem zapytania stoi dziś także duży, trzyrzędowy SUV o oznaczeniu K1, pozycjonowany wyżej niż Cayenne. Równocześnie Porsche chce mocniej współpracować z Audi, by obniżyć koszty.
Leiters przyznał, że w ostatnich latach wydatki firmy mocno wzrosły. Nie odniósł się natomiast do nowych spekulacji o możliwej redukcji zatrudnienia o 2-4 tys. osób. Dodał za to, że nowy program cięcia kosztów powinien być gotowy jeszcze przed lipcową przerwą wakacyjną.