Policja bierze się za przekraczających prędkość. Niebezpieczni są też jadący za wolno
Policja przestrzega przed szybką jazdą w okresie świątecznym i rozpoczyna kolejną akcję mającą wyłapać piratów drogowych. Mało się jednak mówi o kierowcach, którzy nie czują się pewnie i jadą za wolno. A i za to, jak się okazuje, można dostać mandat.
Spowalnianie ruchu ujęte jest w przepisach i stanowi podstawę do ukarania. "Zgodnie z przepisami kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierowcom" – informowała jeszcze niedawno tarnowska policja w swoich kanałach społecznościowych. Jeśli policjant stwierdzi, że jedziemy zbyt wolno, nasze konto zasilą 2 punkty karne, a z portfela zniknie od 50 do 200 zł.
Funkcjonariusze nie prowadzą statystyk dot. poszkodowanych w wypadkach, które miały miejsce, gdy prędkość była za niska. Jedyną kategorią jest "niedostosowanie prędkości do warunków". Nie przewidziano konkretnej prędkości, którą można uznać za "zbyt niską".
Niektóre kraje w przypadku dróg o kilku pasach ruchu informują o zalecanej prędkości na danym pasie. W Polsce rzadkością jest stosowanie znaku C-14, który wyznacza minimalną prędkość na danym odcinku. Na autostradach jest z ona z definicji wyznaczona na 40 km/h. To dość odważne podejście, biorąc pod uwagę sytuacje, w których 40-tonowe zestawy zaczynają manewr wyprzedzania.
Więcej informacji udostępnia angielskie Ministerstwo Transportu. W ostatnim roku tylko z racji wolnej jazdy na drogach Zjednoczonego Królestwa zginęły 2 osoby, 26 zostało rannych, a 132 odniosło niegroźne obrażenia w kolizjach. W ciągu ostatnich 5 lat liczba osób, które ucierpiały właśnie z powodu zbyt wolnej jazdy, wzrosła o 75 proc.
Powolna jazda sprawia, że inni użytkownicy drogi częściej "siedzą na zderzaku" i doprowadzają do groźnych sytuacji. Najlepiej stosować się do zasady dwóch sekund. Mówi ona, że podczas jazdy należy utrzymywać przynajmniej dwusekundowy odstęp od poprzedzającego nas pojazdu. W niektórych przypadkach warto ten czas zwiększyć do nawet trzech sekund.
– Pamiętajmy, że na drodze nie jesteśmy sami, a nasze nieodpowiedzialne zachowanie może prowadzić do ewentualnej tragedii – informuje asp. Szt. Wojciech Jabłoński z dolnośląskiej policji.