Zniknie egzamin na placu. Minister zapowiada trzęsienie ziemi w egzaminach
Zdaniem ministra infrastruktury europejskie kraje odchodzą od idei sprawdzania umiejętności kierowców na placu manewrowym. Tak ma być również w Polsce. W rozmowie na antenie RMF FM Dariusz Klimczak zapowiedział głębokie zmiany w egzaminowaniu – przede wszystkim rezygnację z praktycznej części egzaminu na placu.
Egzaminacyjna rewolucja
Rezygnacja z części praktycznej przeprowadzanej na placu manewrowym dla kandydatów na kierowców w przypadku kategorii B oraz A to największa ze zmian, jakie szykuje Ministerstwo Infrastruktury. - Zniknie egzamin na placu manewrowym - powiedział w RMF FM Dariusz Klimczak. Nowości będą dotyczyć także egzaminu teoretycznego.
W Europie odchodzi się od tego typu egzaminów na placu manewrowym, większość ekspertów twierdzi, że to jest relikt przeszłości. My przychylamy się do ich zdania. Prowadziliśmy od dłuższego czasu analizy na ten temat, jesteśmy gotowi, mamy projekt ustawy
Powołane zostanie nowe ciało, którego zadaniem będzie opracowywanie pytań egzaminacyjnych. Głównym celem zmian ma być tu dostosowanie pytań do realiów drogowych. Poruszane podczas testu zagadnienia mają bezpośrednio dotyczyć bezpieczeństwa w ruchu, a nie, na przykład, zagadnień administracyjnych związanych z posiadaniem i używaniem pojazdu.
Jak zapowiedział Dariusz Klimczak, zmiany mają dotknąć również samego szkolenia kandydatów na kierowców. Na razie minister nie wyjaśnił jednak, co dokładnie ma na myśli. Co ważne, zapowiedziane trzęsienie ziemi w systemie egzaminacyjnym nie ma być planem na odległą przyszłość. Dariusz Klimczak zadeklarował, że już w przyszłym tygodniu, a więc na przełomie marca i kwietnia, ma zostać zaprezentowany projekt nowelizacji przepisów.
Zmiany, których potrzebujemy
Oczywiście można zadać pytanie o to, po co ingerować w coś, co działa od lat. Warto jednak postawić sobie pytanie o to, jak działa. Owszem, w Polsce w ostatnich latach znacznie poprawiło się bezpieczeństwo na drogach, ale choćby do Niemców wciąż wiele nam brakuje. Nie chodzi tu tylko o doskonałość infrastruktury drogowej, ale także o umiejętności i nastawienie kierowców. Nad tym można i należy pracować.
Wiele zmieni już sama rezygnacja z planu manewrowego na egzaminie. Jeśli nie będzie tego elementu, to podczas kursu nie będzie on ćwiczony lub kursanci będą spędzać na nim jedną czy dwie godziny. Dziś w wielu szkołach jazdy to ważny element, któremu poświęca się sporą część godzin przewidzianych na jazdę. Po wejściu w życie nowelizacji przepisów ten czas będzie przeznaczany na jazdę "na mieście", co zwiększy doświadczenie kursanta w poruszaniu się w ruchu drogowym.
Będzie to rewolucja, bo ludzie giną w wypadkach na drogach, a nie na parkingach i placach manewrowych. Bardziej doświadczony w jeździe na mieście młody kierowca z mniejszym prawdopodobieństwem będzie stanowił zagrożenie dla innych. Nawet jeśli ceną będzie tu większe prawdopodobieństwo parkingowej stłuczki, wygramy na tym wszyscy.
Zmianie ulec ma również sam system szkolenia. Minister na razie nie powiedział nic o szczegółowych rozwiązaniach, ale ważnym punktem zmian byłoby zacieśnienie sita przesiewu osób, które zostają instruktorami. Jak anonimowo powiedział mi instruktor jednej z warszawskich szkół jazdy, egzamin na instruktora jest dziś łatwiejszy niż egzamin na prawo jazdy kat. B, a w zawodzie jest wiele osób, które nie mają kompetencji, by uczyć jazdy. Czas pokaże, czy ten aspekt również zostanie zmieniony.