Tanie auta, którymi wjedziesz do SCT w Krakowie - 5 propozycji z różnych segmentów rynku
Kupowanie starego auta za 10 tys. zł brzmi jak proszenie się o kłopoty, ale niektórzy nie mogą lub po prostu nie chcą wydawać więcej. Szczególnie gdy robią to tylko po to, by wjechać do stolicy Małopolski.
Krakowska strefa czystego transportu działająca do 1 stycznia 2026 roku stanowi nie lada wyzwanie dla posiadaczy starszych aut, którzy chcą poruszać się w granicach miasta.
Legalnie i bez dodatkowych opłat do strefy mogą wjechać użytkownicy aut z silnikami Diesla spełniającymi normę emisji spalin Euro 6 (po 2012 roku) oraz użytkownicy pojazdów benzynowych i LPG z normą Euro 4 lub wyższą (po 2005 roku).
Czy da się kupić sensowny, tani samochód, który pozwoli korzystać ze strefy bez obaw? Tak, pod warunkiem że od razu odrzucicie diesle, nie macie dużych wymagań i nie oczekujecie, że 20-letnie auto będzie jak nowe. Oto pięć propozycji do 10 tys. zł reprezentujących różne segmenty rynku.
Segment A - Citroën C1, Peugeot 107, Toyota Aygo
Francusko-japońskie trojaczki produkowane w latach 2005-2014 okazały się wyjątkowo udanym projektem, łączącym europejską odporność na korozję z azjatycką solidnością. To konstrukcja, która jest prosta do bólu, co przekłada się na wysoki poziom niezawodności i niskie koszty eksploatacji.
Największą zaletę stanowi oszczędny i dynamiczny silnik 1.0 68 KM dostarczany przez Toyotę, który spełnia normę Euro 4, a w młodszych wersjach nawet Euro 5. Ceny startują od około 4 tys. zł za najstarsze i najbardziej wyeksploatowane egzemplarze.
10 tys. zł powinno już wystarczyć na auta po modernizacji przeprowadzonej w 2009 roku. Najdroższe są oczywiście Toyoty, a najpopularniejsze - Citroëny. Marka nie ma tu jednak większego znaczenia, gdyż techniczne są to niemal identyczne samochody.
Segment B - Toyota Yaris II
Yarisy świetnie trzymają cenę, ale da się znaleźć nieźle rokujące auto z początku produkcji (od 2005 roku) za mniej niż 10 tys. zł. Najczęściej z silnikiem 1.0 i VVT-i 68 KM spełniającym normy Euro 4. Zdarzają się też odmiany 1.3, ale są mniej popularne i droższe.
Jak przystało na Toyotę, jest to niezawodny samochód o niskich kosztach eksploatacji. Niestety wiele starszych egzemplarzy ma już dość duże problemy z korozją, więc podczas poszukiwań powinnyśmy skupić się przede wszystkim na stanie nadwozia.
Segment C - Opel Astra H
Astra H to jeden z najbardziej udanych samochodów w historii Opla. Szeroka gama wersji nadwoziowych, ponadczasowa stylistyka, niezły komfort i solidne zabezpieczenie antykorozyjne czynią z Astry H jedną z lepszych propozycji wśród najtańszych kompaktów.
Samochód zadebiutował w 2003 roku, ale chcąc mieć pewność co do normy Euro 4, powinniśmy szukać egzemplarzy z roczników 2005 i wyższych. Wybór jest spory: od bazowego 1.4 90 KM, poprzez mocniejsze 1.6 i 1.8, a skończywszy na doładowanych wariantach 1.6 i 2.0 Turbo. W budżecie do 10 tys. zł musimy jednak nastawić się na podstawowe silniki 1.4 i 1.6.
Astra H to całkiem solidny samochód, ale warto mieć na uwadze, że wiele egzemplarzy jest mocno wyeksploatowanych i nierzadko zaniedbanych serwisowo.
Segment D - Peugeot 407
Francuski reprezentant klasy średniej nie okazał się aż tak udany, jak jego poprzednik, 406, ale to wciąż niezły samochód, który po latach zasługuje na docenienie bardziej niż wtedy, gdy był nowy.
407 broni się wysokim komfortem jazdy, solidnie zrobionym wnętrzem, bogatym wyposażeniem i odpornością na korozję. Poza tym - jeśli jest zadbany - nie wygląda na stary i tani samochód. Największym wzięciem w tym modelu cieszyły się diesle, ale i wybór benzyniaków jest spory.
Szczególnie polecane są bazowe 1.8 (116 KM i 125 KM oraz 2.0 136 KM lub 140 KM), lecz trzeba uważać, bo niektóre egzemplarze z pierwszych lat produkcji (2004-2005) były homologowane jeszcze z normą Euro 3. Najlepiej wybierać więc sztuki z roczników 2006 wzwyż i upewnić się co do norm, jakie spełnia konkretny egzemplarz. Najtańsze sztuki da się kupić za 5-6 tys. zł, ale na dobrze rokujący samochód powinniśmy przygotować dwa razy tyle.
Minivan dla rodziny - Renault Scenic/Grand Scenic
Druga generacja Scenica i Grand Scenica nigdy nie była królem niezawodności, ale nadrabiała bardzo praktycznym, przestronnym wnętrzem i bogatym wyposażeniem. Dziś, po 23 latach od rynkowej premiery, okazuje się, że auto dobrze zniosło próbę czasu, głównie za sprawą nadwozia odpornego na korozję i solidnych silników benzynowych.
Do wyboru w tym modelu były jednostki wolnossące 1.4 16V/98 KM, 1.6 16V/113 KM oraz 2.0 16V/136 KM oraz 2.0 Turbo generujące 163 KM. Wszystkie, począwszy od startu produkcji w 2003 roku, powinny spełniać normę Euro 4. Co ważne, dobrze znoszą zasilanie gazem LPG.
Chętni na sensownego Scenica powinni przygotować minimum 7 tys. zł. Wersje Grand zazwyczaj są droższe, ale oferują trzeci rząd siedzeń lub większy bagażnik. Jest to z jedna z ciekawszych budżetowych propozycji w kategorii "przestrzeń za pieniądze", pod warunkiem że przymkniemy oko na drobne usterki elektroniki czy elementów wyposażenia.
Nie model, lecz egzemplarz
Duża tolerancja jest zresztą wskazana przy poszukiwaniu jakiegokolwiek samochodu za 10 tys. zł. Przy takim budżecie bardziej niż na modelach czy tym bardziej wersjach powinniśmy skupiać się na stanie konkretnego egzemplarza. Jeśli znajdziecie auto, którym bez obaw pojedziecie na stację diagnostyczną, warto się nim zainteresować.
Samochód za taką kwotę musi przede wszystkim "trzymać się kupy". Tym bardziej, jeśli kupujemy go nie po to, by zadawać szyku, lecz by bezpiecznie i legalnie jeździć po Krakowie.