Będzie wielka akcja policji. Ma trwać cały tydzień
W poniedziałek 15 czerwca rozpoczną się ogólnoeuropejskie działania policji pod kryptonimem "Alcohol and drugs", czyli "Alkohol i narkotyki". To dobra okazja by przyjrzeć się temu, ile dziś zostało ze stereotypu polskiego kierowcy-pijaka. Dane pokazują zaskakującą prawdę.
Akcja nie tylko w Polsce
Od 15 do 21 czerwca 2026 r. europejskie stowarzyszenie policji drogowej Roadpol prowadzić będzie akcję pod kryptonimem "Alcohol and drugs". Policja drogowa w krajach UE ma w tym czasie realizować czynności prewencyjne i edukacyjne, a także – co oczywiste – kontrolne. Największego natężenia patroli sprawdzających trzeźwość kierujących należy spodziewać się w piątek 19 czerwca. W Polsce może to oznaczać wyjątkowo intensywne działania na tle Europy.
Choć wielu kierowców nie zdaje sobie z tego sprawy, to Polska należy do tych państw UE, w których częstotliwość prowadzonych na drogach badań trzeźwości kierujących jest największa. W 2025 r. policja przeprowadziła 17,9 mln kontroli trzeźwości. W 2024 r. było to 16,0 mln. Szansa na to, że mundurowy poprosi kierowcę o skorzystanie z alkomatu jest wyższa jedynie w Estonii. W pozostałych krajach takich kontroli jest jednak o wiele mniej.
Polska ma też restrykcyjne przepisy dotyczące jazdy po spożyciu alkoholu. Legalny limit wynosi u nas 0,2 prom., podczas gdy w wielu europejskich państwach jest to 0,5 prom. Dla uczciwości trzeba przyznać jednak, że są także kraje, w których limit wynosi 0,0 prom. Należą do nich m.in. Czechy czy Węgry, a więc państwa kojarzone z dobrej jakości piwem czy winem. Finansowe kary za jazdę po spożyciu alkoholu są w Polsce wysokie, a po przekroczeniu 0,5 prom. kierowca popełnia już przestępstwo, a nie wykroczenie.
Jeśli we krwi kierowcy jest więcej niż 1,5 prom., sąd orzeka przepadek prowadzonego pojazdu lub kwoty, będącej odpowiednikiem jego wartości (wyjątkiem są kierowcy zawodowi, gdyż prowadzone przez nich pojazdy mogą mieć ogromną wartość). Od wejścia tego przepisu w życie w marcu 2024 r. do końca 2025 r. policja zabezpieczyła w tym celu blisko 13,6 tys. pojazdów. Takie podejście przynosi efekty.
Polak – nie pijak
Przez lata utarło się, że największą plagą polskich dróg są pijani kierowcy. Nawet jeśli kiedyś tak było, to dziś nie ma to wiele wspólnego z rzeczywistością. Co więcej, większość europejskich państw może nam na tym polu pozazdrościć. Z ogólnoeuropejskiego opracowania Trendline, które powstało przy wsparciu Parlamentu Europejskiego, wynika, że wśród państw, które prowadzą wyrywkowe kontrole trzeźwości na drogach to właśnie w Polsce jest najwięcej kierowców jadących zgodnie z limitem trzeźwości. U nas odsetek ten wyniósł 99,8 proc., podczas gdy w słynącej z bezpieczeństwa drogowego Szwajcarii było to 99,6 proc., a w Belgii 98,6 proc.
Najważniejsze pozostaje jednak pytanie o to, jaka część drogowych wypadków – szczególnie tych tragicznych – ma związek z prowadzeniem pojazdów po spożyciu alkoholu. Raport Komendy Głównej Policji podaje, że w 2025 r. kierujący pojazdami będący pod wpływem alkoholu spowodowali w Polsce 1174 wypadków, w których zginęło 137 osób, a rannych zostało 1450 osób. To odpowiednio 5,6 proc. wszystkich wypadków, 8,3 proc. osób, które poniosły śmierć w wyniku wypadków, a także 5,9 proc. spośród wszystkich rannych.
Niełatwo powiedzieć, jak wygląda to na tle Europy, ponieważ niewiele jest aktualnych badań na ten temat. Według raportu "Alcohol and drugs 2025" opracowanego dla Komisji Europejskiej w Norwegii według najnowszych badań ok. jedna czwarta wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym ma związek z alkoholem. We Włoszech dane z lat 2018-2024 wskazują na to, że nietrzeźwi kierowcy byli odpowiedzialni za blisko 21 proc. wypadków, w których ktoś odniósł rany lub poniósł śmierć.
Choć skala porównania nie jest wielka, to Polska na tym tle wypada naprawdę pozytywnie. Polacy nie są skłonni, by siadać za kierownicę po wcześniejszym piciu alkoholu. Jeśli zmienione w 2026 r. przepisy skutecznie wyeliminują z dróg osoby, które nawykowo łamią sądowe zakazy prowadzenia (nakładane przecież często za jazdę po pijanemu), przyszłość może okazać się jeszcze korzystniejsza. Teraz trzeba zastanowić się nad tym, dlaczego w Polsce tak dużo trzeźwych kierowców powoduje wypadki.