55 l w 50-litrowym baku. Kary dla stacji pójdą w górę
Ministerstwo Sprawiedliwości chce drastycznie podnieść wysokość mandatów za używanie niewłaściwie działających urządzeń pomiarowych. Co to ma wspólnego z kierowcami? Jak się okazuje, całkiem sporo, bo to właśnie ze względu na tę grupę kara ma zostać podniesiona do 3000 zł.
Kara w górę
Resort sprawiedliwości opublikował projekt nowelizacji Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, który z 500 zł do 3000 zł podnosi maksymalną wysokość mandatu nakładanego za łamanie art. 26 ust. 1 Prawa o miarach. Co to oznacza w praktyce?
Grzywna, która ma zostać podwyższona do 3000 zł, grozi temu, kto:
- wyraża wartości wielkości fizycznych w jednostkach miar innych niż legalne,
- wprowadza do obrotu lub użytkowania, stosuje, bądź przechowuje w stanie gotowości do użycia przyrządy pomiarowe, podlegające prawnej kontroli metrologicznej, bez wymaganych dowodów tej kontroli lub niespełniające wymagań,
- użytkuje przyrządy pomiarowe w dziedzinach, o których mowa w art. 8 ust. 1, niezgodnie z warunkami właściwego ich stosowania,
- dokonuje legalizacji pierwotnej lub legalizacji ponownej przyrządów pomiarowych bez wymaganego upoważnienia,
- świadomie utrudnia organom administracji miar wykonywanie ich zadań w zakresie sprawowania nadzoru.
Jak można przeczytać w uzasadnieniu nowelizacji, podniesienie kary to reakcja na fakt, że jednostki kontrolujące odmierzanie paliwa na stacjach nie mogły ukarać ich właścicieli adekwatnie do społecznej szkodliwości czynu. Zmotoryzowani powinni być więc zadowoleni. Wyższe kary mogą odstraszyć część nieuczciwych przedsiębiorców. Czy jednak po zmianach będziemy mogli mieć pewność, że płacimy za taką ilość paliwa, jaka znalazła się w baku? Nie do końca.
Jest jeszcze inny problem
Zgodnie z przepisami dystrybutor benzyny lub oleju napędowego może mylić się maksymalnie o 0,5 proc. odmierzanej objętości. Jeśli więc zatankujemy dokładnie 50 l paliwa, zawartość baku musi zwiększyć się o od 49,75 do 50,25 l cieczy. Kontrola tego aspektu działania stacji paliw jest raczej nieskomplikowana. Mogłoby się więc wydawać, że powinny być one powszechne. Jest jednak inaczej.
W 2015 r. Najwyższa Izba Kontroli informowała o niewystarczającym nadzorze nad działaniem odmierzaczy na polskich stacjach paliw. W 2024 r. postanowiłem sprawdzić, jak mają się sprawy i okazało się, że wiele zależy od regionu kraju. Tego typu kontrole prowadzone są przez Okręgowe Urzędy Miar. W praktyce oznaczało to, że aktywność kontrolerów była bardzo różna. W całym 2023 r. Okręgowy Urząd Miar w Warszawie przeprowadził kontrole 2015 odmierzaczy na 322 stacjach. W tym samym czasie OUM w Krakowie sprawdził odmierzacze na 64 stacjach paliw.
Różnice pomiędzy częstotliwością kontroli w poszczególnych regionach kraju mogą być duże. W praktyce więc może być tak, że właściciel stacji paliw nie musi obawiać się wizyty urzędników częściej niż raz na kilka lat. Jeśli tak jest naprawdę, to podwyższenie maksymalnej kary może niewiele pomóc.
Kierowcy mają do dyspozycji prosty oręż. Jeśli podejrzewasz, że dystrybutor odmierzył mniej paliwa, niż wynikało to z jego wskazania, powiadom Okręgowy Urząd Miar. Jeśli ten wskutek zawiadomienia przeprowadzi kontrolę, przynajmniej odbędzie się ona bez zapowiedzi. Zgodnie z obowiązującymi przepisami kontrola planowa musi być wcześniej zaanonsowana przedsiębiorcy.