Nowe Audi Q7: teraz niemieckiego SUV-a możesz zmienić w salonkę

Po dziesięciu latach od premiery drugiej generacji Audi Q7 niemiecka firma pokazała światu kolejną odsłonę swojego dużego SUV-a. Niemcy postawili na elastyczność i diesla. Po raz pierwszy w historii tego modelu wnętrze auta można tak zmienić, by otrzymać sześcioosobową limuzynę. Nie zapomniano też o roli oleju napędowego.

Audi Q7Audi Q7
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
Tomasz Budzik

Jeśli chodzi o wygląd nowego Q7, to najprościej powiedzieć, że w trzecim wcieleniu auto zmężniało. Uwagę zwraca masywny, niemal pionowy grill chłodnicy, wąskie światła i wyraźnie odznaczające się przetłoczenia nadkoli. Samochód z pewnością wygląda na bardziej bojowego, choć przeciwnicy tej zmiany zapewne stwierdzą, że zmiany odebrały AUV-owi Audi nieco subtelności.

Z tyłu poziome lampy połączone są listwą LED, a całości dopełnia podświetlane logo. Łatwo znajdziemy tu koncepcje wspólne z tymi, które zrodziły odświeżone wcześniej Audi Q5. Bazowo auto wyposażone jest w koła o średnicy 20 cali, ale opcjonalnie można je zwiększyć do 21 lub 22 cali.

Audi Q7
Audi Q7 © Materiały prasowe | Audi

Wygląd karoserii nie jest tu jednak kluczowy. Jakie technologiczne atuty kładą na stół Niemcy? Choć czasy wydają się mało sprzyjające takiemu rozdaniu, w nowym Q7 pod maską znajdziemy dużego diesla. Trzylitrowy silnik V6 TDI może oddawać do dyspozycji kierowcy 245 KM i 500 Nm lub 299 KM i 630 Nm.

Jednostka współpracuje z systemem MHEV, co w przypadku Audi oznacza coś pomiędzy klasyczną hybrydą a powszechnie rozumianą miękką hybrydą. MHEV nie tylko zasila pokładową elektronikę, ale też wspomaga koła mocą 24 KM. Za mało, by zrobić wrażenie, ale wystarczająco, by wyłączyć na dłużej silnik, gdy auto jednostajnie się toczy.

Audi Q7
Audi Q7 © Materiały prasowe | TSP

Standardowo nowe Audi Q7 wyposażone jest w napęd quattro z nowym centralnym mechanizmem różnicowym i ośmiobiegową przekładnię tiptronic. Standardowo samochód wyposażony jest w zawieszenie ze stalowymi sprężynami.

Opcjonalnie można jednak postawić na adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne, które oferuje dużą elastyczność w zależności od nawierzchni lub sportowe zawieszenie pneumatyczne, obniżające bazowy model o 30 mm. Z obydwu opcjonalnych przypadkach zawieszenie niweluje przechyły samochodu podczas pokonywania łuków.

Audi Q7
Audi Q7 © Materiały prasowe | AUDI AG

Istotą nowego Audi Q7 jest jednak wnętrze. Po raz pierwszy w tym modelu klient ma tak duży wybór w dziedzinie jego aranżacji. Standardowo SUV jest pięcioosobowy. Można jednak skonfigurować go tak, że za przednimi fotelami znajdą się dwa oddzielne miejsca, a za nimi dwa kolejne. W ten sposób otrzymamy sześcioosobowe auto, zapewniające komfortową podróż. Możliwa jest też konfiguracja siedmioosobowa. To jednak ledwie początek.

Niemcy postawili bowiem na nowoczesne rozwiązania. Wielbicieli widoków nad głowami ucieszy szklany dach z funkcją matowienia poszczególnych paneli okna oraz wbudowanymi 78 diodami, zapewniającymi oświetlenie nocą. Z przodu – oprócz cyfrowych zegarów i zakrzywionego ekranu centralnego – przewidziano też miejsce dla ekranu dla pasażera. Audi zapewnia o użyciu wysokiej jakości materiałów, a zwieńczeniem dzieła jest system automatycznych drzwi, zwiększających komfort wsiadania i wysiadania.

Audi Q7
Audi Q7 © Materiały prasowe | TSP

Kierunkowskazy nowego Audi Q7 nie tylko świecą, ale też rzucają pomarańczowe światło na nawierzchnię, co może dodatkowo ostrzegać pieszych czy rowerzystów. Ponadto, poza oczywistymi elektronicznymi asystentami, Audi zaproponowało też system automatycznego cofania po pokonanym wcześniej torze, co może przydać się w ślepej uliczce czy w razie konieczności wyjechania tyłem z wąskiego zaułka. Jest też system, który można nauczyć parkowania w pięciu różnych miejscach. Zapisane sposoby parkowania będą potem realizowane automatycznie pod warunkiem obecności kierowcy w aucie.

Nowe Audi Q7 obiecuje całkiem sporo. Niebawem dowiemy się, jakie wrażenie dzieło niemieckiej firmy pozostawia w praktyce.

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ