Prowadził z 3 promilami i ręką na temblaku. Winą obarczał pasażera, który zmieniał biegi
Złamana ręka i stan alkoholowego upojenia to najwyraźniej niewystarczające powody, by odmówić sobie przejażdżki z (również pijanym) kolegą. Szło całkiem nieźle, dopóki pasażer, który zmieniał biegi, nie pomylił przełożenia. W efekcie miejska honda skończyła na przydrożnym ogrodzeniu.
Aleksander Ruciński