Volkswagen Passat B8 i Ford Mondeo V - test porównawczy [cz.2]

TestyVolkswagenVolkswagen Passat B8 i Ford Mondeo V - test porównawczy [cz.2]20.03.2015 09:24
Passat i Mondeo to chyba najwięksi rywale w swoim segmencie.
Passat i Mondeo to chyba najwięksi rywale w swoim segmencie.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Rafał Warecki

Volkswagen Passat i Ford Mondeo to chyba jedne z najbardziej wyczekiwanych premier końcówki zeszłego roku. Obydwa samochody grają w tym samym segmencie i są bezpośrednimi rywalami w walce o klienta. Sukces jednego nie jest bez wpływu na sytuację rynkową drugiego dlatego sprawdzamy, który będzie uciekał, a który gonił.

Volkswagen Passat B8 i Ford Mondeo V - test porównawczy

To co stało się z Passatem i Mondeo zarówno na zewnątrz jak i w środku można pokrótce zamknąć w określeniach kolejno ewolucja i rewolucja. Volkswagen jeszcze bardziej wyostrzył nadwozie względem poprzedniej generacji. Nowy Passat choć czerpie garściami ze starszego modelu prezentuje się nowocześnie i elegancko. Zmiany stylistyczne zostały wprowadzone w przemyślany sposób tak, aby zachować cechy rozpoznawcze a jednocześnie uczynić z niego coś świeżego. O ile z tyłu być może nie bardzo to widać, to przedni pas wygląda naprawdę ostro, drapieżnie i bardzo stylowo. Przód nowego Passata z załamaną po bokach atrapą chłodnicy wydaje się dużo bardziej masywny niż jego tylna część, do tego wydłużona linia dachu i szerokie słupki C sprawiają, że auto z profilu prezentuje się muskularnie i jako rynkowa nowość wzbudza niemałe zainteresowanie na ulicy.

Mondeo zmieniło się bardzo względem poprzednika, Passat tylko trochę...
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Mondeo zmieniło się bardzo względem poprzednika, Passat tylko trochę...

Mondeo to zupełnie inna bajka. Nawiązania do starszego modelu są po prostu szczątkowe, a całe nadwozie nakreślono według całkowicie nowego, bardziej wyrazistego i dojrzałego języka. Agresywny przedni pas ma wiele wspólnych linii ze sportowym Mustangiem co wymagało od stylistów dużej odwagi i dobrego pomysłu na resztę auta aby nie wyglądało dziwacznie. Prawdopodobnie z tego powodu tak samo jak w Passacie dalej pociągnięto linię dachu wydłużając sylwetkę i mocno spłaszczono tylne lampy by nadać im nieco sportowego charakteru. Całość zamknięta w tych liniach prezentuje się po prostu rewelacyjnie. Gdy postawi się obydwa auta obok siebie magia i czar pożądanego, lecz znajomego Passata znika, a ludzie z większym zainteresowaniem idą w kierunku nowego Mondeo. Samochód kupuje się oczami, a wzrok przechodniów dużo bardziej przyciąga właśnie Ford. Mimo trendu masowej unifikacji gam modelowych ludzie nadal lubią nowości, i to widać.

Najbardziej konserwatywny jest tylny pas Volkswagena Passata B8, można go pomylić z B7.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Najbardziej konserwatywny jest tylny pas Volkswagena Passata B8, można go pomylić z B7.

Podobnie jest z wnętrzem obydwu aut - Volkswagen postawił na sprawdzone rozwiązania, a Ford trochę eksperymentował, choć nie wszędzie wyszło mu to na dobre. W Passacie zaostrzone krawędzie i ostre przetłoczenia to myśl przewodnia kabiny. Elementy deski rozdzielczej czy boczków drzwi utrzymano w charakterze nawiązującym do nadwozia, a tym co przykuwa wzrok, wprowadza do kabiny Passata podmuch świeżości i świetnie komponuje się z minimalistycznie nakreślonym wnętrzem jest ozdobna aplikacja łącząca ze sobą górne nawiewy przedzielona po środku niezbyt zgrabnie wkomponowanym, analogowym zegarkiem.

Zegary VW Passata są w pełni multimedialne, to chyba najbardziej dopracowane i funkcjonalne rozwiązanie tego typu na rynku.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Zegary VW Passata są w pełni multimedialne, to chyba najbardziej dopracowane i funkcjonalne rozwiązanie tego typu na rynku.

Poza nią wnętrze nowego Volkswagena Passata jest jakby skądś znane i zapewne każdy domyśla się skąd. To co od razu rzuca się w oczy po zajęciu miejsca za kółkiem to cała centralna część kokpitu (centrum multimedialne reagujące na zbliżenie dłoni z delikatnie zmienionym interfejsem, panel klimatyzacji i dalej tunel środkowy) zapożyczona wprost ze starszych modeli koncernu takich jak Volkswagen Golf VII czy Škoda Octavia III.

Wnętrze Passata jest jakby skądś znane...ale tak naprawdę prezentuje się całkiem świeżo.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Wnętrze Passata jest jakby skądś znane...ale tak naprawdę prezentuje się całkiem świeżo.

Wyświetlacz multimedialny jest duży, czytelny, czuły na dotyk i bardzo wygodny w obsłudze niestety jednak w mocnym świetle słabo widać na nim cokolwiek. Cieszy wtedy bardzo skuteczne rozpoznawanie mowy przez centrum multimedialne, które pozwala obsługiwać wiele funkcji systemu głosowo, bez większych pomyłek i i odrywania uwagi od drogi. W ciasnych miejscach parkingowych bardzo przydaje się ostry obraz z kamery cofania oraz czterech pokazujących złożony widok z lotu ptaka, który też jest naprawdę dobrej jakości. Systemy te działają świetnie, są intuicyjne w obsłudze i ciężko im coś zarzucić, ale okazuje się, że mimo wszystko tak bardzo wyczekiwany model nosi ubrania po starszym rodzeństwie.

Najciekawszy dodatek, który wyróżnia Passata w swojej klasie pochodzi z kolei z nowego Audi TT, są nim w pełni cyfrowe zegary symulujące klasyczne, analogowe z możliwością rozbudowanej obsługi niemal wszystkich systemów pokładowych z poziomu kierownicy. Na zegarach dużo się dzieje ponieważ można zmienić nie tylko to, co wyświetlane jest między obrotomierzem a prędkościomierzem, ale również centralne pola na tarczach gdzie można przykleić podstawowe informacje komputera pokładowego w formie różnych animacji.

Zegary w Mondeo nie dają już tyle swobody.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Zegary w Mondeo nie dają już tyle swobody.

Mondeo ma z kolei półcyfrowe zegary, gdzie obrotomierz i prędkościomierz to klasyczne wskazówki, które z kolei otaczają wyświetlacz komputera pokładowego. Możliwość wyboru wyświetlanych danych nie jest już tak szeroka jak w Passacie i tak naprawdę wnosi niewiele nowości względem kolorowego komputera pokładowego znanego jeszcze z poprzedniej generacji. Jego obsługa jest też mniej intuicyjna niż u konkurenta, a możliwości indywidualizacji zegarów pod siebie praktycznie nie ma bo kierowca może podglądać tylko kilka podstawowych informacji.

To nie jedyna słabsza strona Forda jeśli chodzi o kabinę. Centralna część deski rozdzielczej w przeciwieństwie do Passata jest tutaj zupełnie nowa, również wyposażona w duży, dotykowy wyświetlacz o wysokiej czułości ale pod względem estetyki jego wkomponowania czy prostoty obsługi wypada on niezbyt dobrze. Wiele funkcji codziennego użytku schowano w czeluściach menu, przez co trzeba poświęcić dłuższą chwilę na ich odnalezienie, dzięki temu samych przycisków dookoła jest niewiele, a jednak ich rozplanowanie jest jakby przypadkowe. W nocy są ładnie podświetlone i nie biją po oczach, ale za dnia wyglądają jakby komuś zabrakło pomysłu na ich rozmieszczenie.

System multimedialny od Sony wygląda nieco archaicznie jak na najnowszy model Forda.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
System multimedialny od Sony wygląda nieco archaicznie jak na najnowszy model Forda.

Poza przyciskami pozwalającymi na szybszy dostęp do ustawień wentylacji i radia system multimedialny podzielono na cztery podstawowe, prostokątne strefy ekranu (telefon, radio, wentylacja, nawigacja), których obsługa wymaga chwili przyzwyczajenia, tak samo jak fakt, że zmiana trybu pracy zawieszenia też odbywa się z poziomu wirtualnego menu i nie ma do tego żadnego dedykowanego przycisku. Ponadto, coś czym Ford chwali się od dawna, czyli Sync 2 z zaawansowanym sterowaniem głosem nie działa w języku polskim. To niestety dość poważny zarzut, tym bardziej, że wprowadzanie Mondeo na europejskie rynku trwało ponad dwa lata i o obsłudze lokalnych języków można było pomyśleć zawczasu.

Pod względem wnętrza to Passat i jego sprawdzone rozwiązania sprawiają lepsze wrażenie, a całość jest też mimo znacznego rozbudowania funkcji prostsza w obsłudze. Jednak to w Mondeo widać wyższą funkcjonalność pozostałych elementów kompozycji (liczne wejścia audio, gniazda 12V) czy rozplanowanie podręcznych schowków, które pozwolą szybciej zadomowić się w kabinie Forda.

Wnętrze Mondeo jest przyjazne użytkownikowi i ergonomiczne, nie zabrakło w nim przydatnych schowków, dobrze wyprofilowanych podparć czy też bardzo wygodnych foteli.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Wnętrze Mondeo jest przyjazne użytkownikowi i ergonomiczne, nie zabrakło w nim przydatnych schowków, dobrze wyprofilowanych podparć czy też bardzo wygodnych foteli.

Podobnie dzielą się cechy w przypadku przestronności wnętrza. Passat oferuje więcej miejsca zarówno z przodu jak i z tyłu. Osoba o wzroście 195 cm bezproblemowo zmieści się sama za sobą nie dotykając kolanami o oparcie przedniego fotela oraz głową o podsufitkę. W Mondeo nie ma aż tyle miejsca i ten sam pasażer ledwo zmieści się z kolanami, ale na głowę zabraknie mu już kilku centymetrów. Z drugiej strony nie każdy jest aż tak wysoki, a to Ford ma lepiej dopasowany zakres regulacji siedzisk, bardziej komfortową pozycję za kierownicą oraz wygodniej wyprofilowaną kanapę. Dzięki nadwoziu liftback wygrywa też z Passatem pod względem dostępu do samego bagażnika. Ciasny otwór załadunkowy w sedanie kontra ogromna luka bagażowa liftbacka może być dla wielu potencjalnych klientów kwestią ważniejszą niż sam litraż, w którym Passat wygrywa. Mocno pochylona szyba Mondeo ogranicza przy okazji widoczność do tyłu i nie oferuje do tego tak zaawansowanego systemu kamer jak Passat.

Materiały wykończeniowe w kabinach obydwu aut są podobnej jakości. Wydają się dopieszczone, są przyjemne w dotyku, ładnie się prezentują i sprawiają wrażenie solidnego spasowania, jednak zwracając uwagę na detale takie jak chociażby aluminiowe aplikacje wykończeniowe starcie o wnętrze wygrywa finalnie Passat.

Agresywny przedni pas upodabnia Mondeo do Mustanga - to odważne posunięcie stylistów.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Agresywny przedni pas upodabnia Mondeo do Mustanga - to odważne posunięcie stylistów.

Różnice w cenach, wyposażeniu i najciekawszych opcjach poszczególnych wersji przedstawiliśmy Wam już dokładnie w pierwszej części materiału porównawczego, więc kwestię tego co można zamówić do Passata i Mondeo oraz ile trzeba za to zapłacić – pominiemy, ponieważ w segmencie D wachlarz opcji i tak jest na tyle szeroki, że bez problemu można skonfigurować pod swoje potrzeby dwa niemal identycznie wyposażone egzemplarze.

Tym, na co warto zwrócić uwagę przeglądając listy opcji w obydwu autach jest z pewnością system zmiennej charakterystyki pracy amortyzatorów, który przekłada się bezpośrednio na wrażenia z jazdy. W Passacie mamy od tego osobny przycisk pozwalający na szybką zmianę żądanych ustawień, w Mondeo trzeba natomiast zagłębić się w komputer pokładowy co już samo w sobie zniechęca do częstego korzystania z tej funkcji.

Tryb normalny w obydwu samochodach to udany kompromis, który daje namiastkę tego jak zachowywałyby się auta niewyposażone w układ zmiennego tłumienia. Zdolność do wybierania nierówności i w Volkswagenie i w Fordzie zasługuje na pochwałę, jednak momentami Mondeo wydaje się trochę zbyt twarde jak na segment D. Ponadto opcja Sport usztywnia zawieszenie tak bardzo, że można zacząć wątpić czy ktoś w ogóle będzie korzystał z niej w takim aucie. Oczywiście samochód nie wykazuje wtedy tendencji do przechyłów w zakrętach i świetnie trzyma się drogi, jednak nawet podczas szybszej jazdy w zupełności wystarczają tu ustawienia standardowe.

Passat od przodu również wygląda nowocześnie, głównie za sprawą ciekawego połączenia reflektorów i atrapy chłodnicy.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Passat od przodu również wygląda nowocześnie, głównie za sprawą ciekawego połączenia reflektorów i atrapy chłodnicy.

W trybie komfortowym zaprogramowanym w Fordzie reakcja kolumny prowadzącej koło na wymuszenia idące od drogi jest płynna i świetnie izoluje kabinę od drgań. Tak zestrojone Mondeo mogłoby rywalizować nawet z Citroënem C5 wyposażonym w hydropneumatykę. Niestety, wnętrze Forda walcząc z nierównościami lubi czasem zagrzechotać, zwłaszcza w okolicach panoramicznego dachu podczas zjeżdżania z krawężników. To z kolei zdradza, że sztywność skrętna nadwozia w przypadku przeszklenia dachu nie należy do zbyt wysokich i podczas naprawdę agresywnej jazdy w miejscach, do których nikt nigdy Mondeo nie zabierze mogłoby to być odczuwalne.

W Volkswagenie tryb sportowy jest bardziej dojrzały, wyraźnie wyczula i spina podwozie, ale jednocześnie zachowuje zadowalający komfort jazdy. Comfort sprawia natomiast, że auto niemal płynie po drodze lekko się kołysząc i pewnie wybierając mniejsze i większe nierówności. W Passacie jednak nie jest aż tak miękko jak w Mondeo. Sedan z Wolfsburga jest mniej radyklany niż konkurent i w relacji sport-normal-comfort różnice są dużo subtelniejsze. Dotyczy to również układu kierowniczego, który w Fordzie momentami wydaje się zbyt mocno wspomagany. Podwozie Mondeo sprawia wrażenie jakby czasem popadało ze skrajności w skrajność podczas gdy Passat jest dużo bardziej zachowawczy i doroślejszy w prowadzeniu. Najbardziej denerwuje fakt, że dostęp do tych wszystkich kontrastów Mondeo jest utrudniony i nie można zmieniać ich na szybko za pomocą osobnego przycisku trybów jazdy.

Pod względem miejsca z tyłu Passat wyraźnie prowadzi.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Pod względem miejsca z tyłu Passat wyraźnie prowadzi.

Choć do testu porównawczego wykorzystaliśmy dwie zupełnie inne wersje silnikowe, to w obydwu przypadkach można stwierdzić, że moc 150-160 KM niezależnie od paliwa wykorzystywanego przez jednostkę napędową w zupełności wystarcza do ponad sprawnego poruszania się autami tej wielkości po mieście i nawet w nieco bardziej leniwej trasie.

Mondeo jest po prostu trochę ciaśniejsze, mimo tego, że gabarytowo większe.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Mondeo jest po prostu trochę ciaśniejsze, mimo tego, że gabarytowo większe.

Charakterystyka pracy silników jest oczywiście zupełnie inna. Benzynowa konstrukcja Forda wyraźnie lubi wysokie obroty i tak naprawdę zaczyna się żwawo zbierać dopiero po przekroczeniu 3000 obr./min. nieźle przy tym brzmiąc, ale po przekroczeniu 5000 obr./min. wyraźnie słabnie. Chcąc podtrzymać dynamikę jazdy trzeba sięgnąć w stronę przyjemnie pracującego lewarka bardzo dobrze zestopniowanej skrzyni biegów.

Z Passatem jest zgoła inaczej, volkswagenowskie TDI radzi sobie z niemałym autem już od samego dołu i trzyma tempo niemal do końca obrotomierza nieprzyjemnie przy tym hałasując. Wyciszenie Mondeo w zestawieniu z Passatem wydaje się skuteczniejsze, jednak należy pamiętać, że wynika to w tym przypadku również z rodzaju jednostki napędowej. Na niskich obrotach TDI w Passacie jest niemal niesłyszalne z poziomu kabiny, podczas gdy stojąc z boku auta wyraźnie słychać klekot diesla.

Trochę mniejszy, ale lepiej dostępny?
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Trochę mniejszy, ale lepiej dostępny?

Skrzynia DSG podczas jazdy całkiem nieźle dogaduje się z jednostką TDI bez oznak większej zwłoki w działaniu, jednak po zamyśleniu się na postoju potrafi nieprzyjemnie szarpać podczas ruszania z miejsca czy leniwego przetaczania się w korku. Tutaj więc niestety nic się nie zmieniło.

Czy większy, ale wymagający gimnastyki?
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Czy większy, ale wymagający gimnastyki?

Choć Passat i Mondeo grają w jednym segmencie po kilku dniach spędzonych z nimi można by rzec, że są zupełnie inne. Volkswagen jest stonowany i zachowawczy, a jego dewizą są funkcjonalność i ergonomia. Mondeo to auto odważne i nowoczesne, w niektórych aspektach nieco przekombinowane, ale bardziej przyjazne samemu użytkownikowi, starające się być bliżej niego. Passat kreśli się jako auto idealne do zakupu jako flota dla kadry kierowniczej, Mondeo natomiast jako funkcjonalny samochód dla rodziny szukającej liftbacka.

Nowy Volkswagen Passat B8 i nowy Ford Mondeo V to bardzo równi i godni siebie rywale...werdykt był niezwykle trudny.
Źródło zdjęć: © fot. Mariusz Zmysłowski
Nowy Volkswagen Passat B8 i nowy Ford Mondeo V to bardzo równi i godni siebie rywale...werdykt był niezwykle trudny.

W ogólnym rozrachunku auta te są na równym poziomie, a każde z nich ma przy tym swoje wady i zalety. Passat to idealny kompromis, ale nie jest samochodem, który zamykasz, zostawiasz pod domem i odchodząc od niego odwracasz się, żeby spojrzeć na swoje auto. Mondeo jest bardziej jaskrawe i po części tym właśnie przyciąga.

Plusy:

Przestronność tylnej części kabiny

Rozbudowany i prosty w obsłudze system multimedialny z obsługą głosową po polsku

Wygodne w obsłudze i funkcjonalne wirtualne zegary

Większy bagażnik

Minusy:

Dostęp do przestrzeni bagażowej

Niezbyt wiele zmian w kompozycji wnętrza

Plusy:

Świetnie zaprojektowane nadwozie

Łatwo dostępny bagażnik

Bardzo dobre oświetlenie Dynamic LED

Wygodna pozycja za kierownicą

Lepsze rozplanowanie elementów wnętrza

Minusy:

Mniejszy bagażnik

Nieciekawa kompozycja centralnej części deski rozdzielczej

Miejsce na głowę w tylnej części kabiny

Brak obsługi głosowej po polsku

Ogólna ocena samochodu: 8,5/10

Wersje silnikowe oraz sprzężone z nimi skrzynie biegów nie miały wpływu na finalną ocenę, tak samo jak wersje wyposażeniowe przedstawione w części pierwszej materiału.

  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
[1/26]
Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)