Młodzi kierowcy będą wypadać z zakrętów. Tego chce ministerstwo
Wreszcie coś drgnęło w skostniałym systemie naprowadzania łamiących przepisy kierowców na właściwą drogę. W myśl nowych przepisów młodzi zmotoryzowani, którzy przekroczą 12 pkt karnych, będą musieli zaliczyć szkolenie, w trakcie którego ich auto wypadnie z zakrętu.
"Tryb nieśmiertelności" to zapewne jeden z głównych powodów ponadprzeciętnej liczby wypadków powodowanych co roku przez młodych kierowców. U takich osób przeświadczenie o tym, że z każdej opresji można wyjść obronną ręką, często łączy się z niewielkimi umiejętnościami za kierownicą i przekonaniem, że - mimo młodego wieku - są one nieprzeciętne.
Paradoksalnie nowoczesne samochody mogą w młodym kierowcy ugruntować przekonanie, że już wszystko umie. ABS, czyli system przeciwdziałający blokowaniu kół podczas hamowania, a także ESP, czyli system stabilizacji jazdy, potrafią wyprowadzić auto z wielu podbramkowych sytuacji w sposób, który jest niemal niezauważalny.
Młody kierowca nabiera więc pewności siebie i jeździ coraz bardziej brawurowo. W pewnym momencie fizyka upomina się jednak o respektowanie jej praw i wówczas żadne systemy już nic nie dadzą. Dlatego tak ważne jest, by znać położenie marginesu gwarantującego bezpieczeństwo. Przewidywać zagrożenie. Temu właśnie mają służyć nowe kursy.
Ministerstwo Infrastruktury opublikowało projekt rozporządzenia wprowadzającego nowy rodzaj szkolenia. Obowiązkowo zrealizować będą musieli je kierowcy, którzy w czasie okresu próbnego przekroczą liczbę 12 punktów karnych. Okres próbny zacznie obowiązywać 3 września 2026 r. Każda osoba, która od tego dnia po raz pierwszy uzyska prawo jazdy kat. B, będzie podlegać dwuletniemu okresowi próbnemu. W przypadku 17-latków okres próbny będzie trwał 3 lata, jednak nie dłużej niż do ukończenia 20. roku życia.
Już 4 września w życie mają wejść przepisy o obowiązkowym kursie w razie przekroczenia 12 punktów karnych w czasie okresu próbnego. Co ważne, nie skończy się na pogadance z ekspertami. Jak się okazuje, kurs będzie miał charakter praktyczny. Będzie trwał ok. jednej godziny. Dlatego też i cena nie będzie niska – 500 zł.
Szkolenie będzie realizowane na terenie specjalistycznego ośrodka doskonalenia jazdy. Ten będzie musiał być wyposażony w nawadniany łuk, zapewniający odpowiednio małą przyczepność. W projekcie rozporządzenia określono, że obowiązkowe elementy szkolenia będą obejmować:
- jazdę w zakręcie z różnymi prędkościami – co najmniej dwa przejazdy każdej osoby biorącej udział w szkoleniu z jednoczesnym zwiększaniem prędkości do takiego poziomu, w którym panowanie nad pojazdem jest niemożliwe;
- hamowanie awaryjne na wprost podczas jazdy z prędkością:
- 30 km/h,
- 50 km/h,
- 60 km/h;
- hamowanie awaryjne w zakręcie podczas jazdy z prędkością:
- 30 km/h,
- 40 km/h,
- 50 km/h.
Plan szkolenia zakłada więc, że biorący w nim udział młody kierowca ma wypaść z zakrętu. To pokaże takiej osobie, co dzieje się, gdy prawa fizyki przeważają nad możliwościami samochodowych systemów bezpieczeństwa. Oczywiście wszystko będzie odbywało się w bezpiecznych warunkach. To powinno wystarczyć, żeby młody kierowca zrozumiał, jak może być bezradny w obliczu nagłego zdarzenia drogowego w prawdziwym ruchu.
Trzeba przyznać, że Ministerstwo Infrastruktury postawiło na bardzo śmiałe rozwiązanie. Być może będzie miało ono wielu przeciwników, akcentujących "niepotrzebne wydatki" czy nawet wskazujących na zagrożenie podczas samego udziału w kursie. Może się jednak okazać, że pomysł ten wyleczy z przekonania o wszechwładności wielu "jeźdźców bez głowy".
Nowy rodzaj szkolenia ma zacząć obowiązywać już od 4 września 2026 r.