Nowa Kia Sorento debiutuje w Europie. Zaskakuje wyposażeniem i hybrydowym napędem

Nowe Sorento zyskało ostrzejszą stylistykę.
Nowe Sorento zyskało ostrzejszą stylistykę.
Źródło zdjęć: © mat. prasowe
Aleksander Ruciński

19.03.2020 10:29, aktual.: 22.03.2023 12:13

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Najnowsza odsłona Kii Sorento nareszcie doczekała się europejskiego debiutu. Auto miało być gwiazdą salonu w Genewie, lecz z oczywistych względów premierę przeniesiono do Internetu. Znamy już pełną specyfikację, szczegóły wyposażenia i detale dotyczące wyglądu. Czy warto było czekać?

To już czwarta generacja koreańskiego SUV-a, którego linię zapoczątkowano w 2002 roku. Najnowsza odsłona znacząco różni się od poprzedników nie tylko w kwestii wyglądu, ale i zastosowanych rozwiązań technicznych.

Bardzo bogate wyposażenie - szczególnie z zakresu bezpieczeństwa - idzie tu w parze z nowoczesnym napędem. Europejscy klienci będą mieli do wyboru diesla oraz hybrydę - również plug-in, gdyż taki wariant dołączy do oferty za jakiś czas.

Ostro i masywnie

Patrząc na nadwozie nowego Sorento nietrudno odnieść wrażenie, że zostało ono nieco "zamerykanizowane". Ostrzejsze, bardziej kanciaste kształty przekładają się na masywną prezencję, tak różną od raczej łagodnego poprzednika. Auto zdecydowanie może się podobać. Kia zadbała bowiem wreszcie o detale.

Obraz
© mat. prasowe

Wystarczy wspomnieć chociażby o charakterystycznej, trójkątnej wstawce w trzeciej szybie, która nadaje linii bocznej dynamiki. Patent ten znamy już m.in. z ProCeeda. Na uwagę zasługują również LED-owe reflektory płynnie połączone z pokaźną atrapą chłodnicy. Najwięcej kontrowersji budzą natomiast tylne światła, które nie każdemu przypadną do gustu.

Sorento, choć nigdy nie było małe, jeszcze trochę urosło. Nadwozie mierzy 4810 mm, a rozstaw osi 2815 mm długości, co oznacza, że koreańscy inżynierowie nieco skrócili zwisy, jednocześnie odsuwając od siebie osie. Owocuje to większą przestrzenią - szczególnie w tylnej części kabiny. Ta natomiast zaskakuje zarówno stylistyką, jak i wykończeniem.

Obraz
© mat. prasowe

Nowoczesne i bogato wyposażone wnętrze

Już w poprzedniej generacji trudno było mieć większe zastrzeżenia do spasowania i jakości materiałów we wnętrzu. Nowa kabina - przynajmniej na zdjęciach - sprawia jednak jeszcze lepsze wrażenie. Znajdziemy tu m.in. dwuramienną kierownicę i nietypowe, pionowe nawiewy w aluminiowych ramkach.

W bogatszych wersjach nie brakuje również licznych przeszyć i pikowanych wstawek. Całość prezentuje się naprawdę elegancko i nowocześnie. Oczywiście zgodnie z obecnie panującą modą, głównym elementem kokpitu są cyfrowe zegary płynnie połączone z wystającym ekranem multimediów. Ciekawostką jest również oświetlenie ambientowe z wieloma kolorami do wyboru.

Obraz
© mat. prasowe

Wyposażenie jest naprawdę bogate. Wrażenie robi przede wszystkim lista systemów bezpieczeństwa. Na pokładzie znajdziemy m.in. asystenta martwego pola, monitorowanie sytuacji dookoła pojazdu, monitorowanie ruchu poprzecznego, aktywny tempomat współpracujący z nawigacją, ostrzeganie o zmęczeniu lub rozproszeniu kierowcy czy rozwiązanie o nazwie Higway Driving Assist, za którym kryje się tak naprawdę możliwość półautonomicznej jazdy.

Hybryda i diesel do wyboru

Klienci decydujący się na nowe Sorento na początku będą mieli do wyboru tylko dwie opcje napędu - diesla o pojemności 2,2-litra generującego 202 KM mocy i 441 Nm maksymalnego momentu obrotowego lub hybrydę opartą na benzynowym silniku 1,6 i motorze elektrycznym. Taki zestaw oferuje 230 KM i 350 Nm.

Obraz
© mat. prasowe

Diesel współpracuje standardowo z 8-stopniowym, a hybryda z 6-stopniowym automatem. Później do oferty dołączy także wersja plug-in. z możliwością podróżowania na samym prądzie i ładowania z gniazdka. Ciekawostką jest też nowy tryb pracy napędu - Terrain Mode optymalizujący zachowanie pojazdu w terenie.

Nowe Sorento zapowiada się naprawdę dobrze, choć jego sukces w dużej mierze zależy od cen. Te na razie pozostają nieznane. Nietrudno jednak domyśleć się, że będzie drożej niż w przypadku poprzednika, wycenianego na co najmniej 149 900 zł. Pierwsze dostawy do europejskich klientów powinny ruszyć pod koniec 2020 roku.

  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
[1/58]
Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (8)