Jazda na zimówkach latem jest legalna, ale podczas kontroli może przynieść kłopoty
Po chłodnym kwietniu przyszedł upalny początek maja. W wielu miejscach w Polsce temperatury są letnie, a część kierowców nie zdążyła jeszcze wymienić opon. Czy jazda w letnich warunkach na "zimówkach" jest dozwolona i bezpieczna?
Nie jest tajemnicą, że wielu kierowców w Polsce decyduje się na jazdę na zimowych oponach także po zakończeniu sezonu. Czasami po prostu "tak wychodzi", ponieważ kierowca zagapił się i nie zareagował na czas na zmianę pogody. Bywa jednak i tak, że podobna decyzja to świadomy wybór, bo opony zimowe i letnie zużywają się inaczej, a część osób chce po prostu zużyć nieco starsze zimówki latem i dopiero kolejnej jesieni kupić nowy komplet opon zimowych.
Powód jest dość prosty. Nowe opony zimowe zwykle mają wyraźnie głębszy bieżnik niż letnie, ponieważ w warunkach zimowych jego wysokość ma dużo większe znaczenie. To właśnie głębokość rowków w dużej mierze wpływa na pracę opony na śniegu i błocie pośniegowym. Dlatego za zużytą oponę letnią często uznaje się egzemplarz z bieżnikiem na poziomie ok. 2-3 mm, natomiast w przypadku zimówki przyjmuje się zwykle ok. 4-5 mm.
Z tego punktu widzenia zimowa opona z bieżnikiem o wysokości 4 mm może być już słabym wyborem na zimę, ale w letnich warunkach wciąż spełnia podstawowe wymagania stawiane ogumieniu sezonowemu. Właśnie dlatego część kierowców uznaje, że warto taki komplet jeszcze wykorzystać w cieplejszych miesiącach. Kluczowe jest jednak to, by nie zostawiać takich opon na następną zimę, bo wtedy ich parametry mogą już nie być wystarczające.
To, że jazda na zimówkach latem jest dozwolona, nie oznacza jednak, że to rozwiązanie bez wad. Różne testy pokazywały, że zimowe ogumienie używane w ciepłych warunkach może wyraźnie pogarszać bezpieczeństwo w niektórych warunkach. Najbardziej widać to przy hamowaniu na suchej nawierzchni.
W próbie sprzed kilku lat opisanej przez Magazynauto.pl porównano letnie opony premium z zimową oponą z najwyższej półki. Test przeprowadzono przy temperaturze 10 st. C. Samochód jadący na suchej nawierzchni na oponie zimowej potrzebował dokładnie o 10 m dłuższej drogi hamowania z prędkości 100 km/h niż auto na letnim ogumieniu. To może zdecydować o zatrzymaniu się przed innym autem czy pieszym lub uderzeniem w niego.
Jeszcze większą różnicę wykazał test ADAC, gdzie przewaga opon letnich na suchym asfalcie sięgnęła 16 m. Na mokrej nawierzchni rozbieżności były mniejsze, ale wyniki także okazały się korzystniejsze dla opon letnich. Przy temperaturze 10-15 st. C samochód na letnich oponach zatrzymał się po 27,5 m, a na zimowych po 29,6 m, przy hamowaniu z prędkości 80 km/h. Trzeba przy tym pamiętać, że były to raczej umiarkowane temperatury i przy większym upale wyniki mogą wypadać jeszcze gorzej dla zimówek.
Nie wszystkie porównania dawały aż tak duże różnice. W testach Tire Reviews wyniki nie były tak jednoznacznie niekorzystne dla zimowych opon. Co więcej, wykazano tam, że zimówki tego samego producenta lepiej radziły sobie z aquaplaningiem. Jest tu jednak ważne zastrzeżenie: porównanie dotyczyło nowych opon, a nie egzemplarzy już częściowo zużytych.
Mimo tego trudno mieć wątpliwości, że zimowe ogumienie nie jest dobrym rozwiązaniem ani na lato, ani nawet na cieplejszą wiosnę. W praktyce może to oznaczać dłuższą drogę hamowania, a więc większe ryzyko, że auto nie zatrzyma się przed przeszkodą lub wcześniej straci przyczepność. To jednak nie koniec możliwych problemów, bo znaczenie ma także sama kontrola stanu technicznego pojazdu.
Podczas drogowych kontroli policjanci zwracają uwagę na opony i właśnie latem zimówki mogą od razu przykuć ich wzrok. Warto pamiętać, że na części opon znajdują się dwa rodzaje oznaczeń związanych ze zużyciem. Jednym z nich jest wskaźnik TWI, czyli Tread Wear Indicator. Ten znacznik zawsze odpowiada wysokości 1,6 mm, a to właśnie taki poziom stanowi prawne minimum dla bieżnika. Jeśli opona ma mniej niż 1,6 mm, nie może być dopuszczona do ruchu.
Osobną sprawą jest sugerowany wskaźnik zużycia spotykany na oponach zimowych, który zwykle znajduje się na poziomie 4 mm. Gdy funkcjonariusz zauważy właśnie takie oznaczenie, może dokładniej przyjrzeć się kołom, nawet jeśli kierowca wyjaśni, że z punktu widzenia przepisów bieżnik nadal mieści się w dopuszczalnych granicach. Taka dodatkowa kontrola może ujawnić problemy, których z zewnątrz wcześniej nie było widać.
Dobrym przykładem jest nierównomierne zużycie. Zdarza się, że na części bieżnika pozostaje jeszcze 2-3 mm, ale od wewnętrznej strony koła opona ma już mniej niż 1,6 mm. W takim stanie ogumienie nie spełnia wymogów i nie powinno uczestniczyć w ruchu. Letnia eksploatacja może też po prostu przyspieszyć niszczenie zimówek, zwłaszcza po kilku tysiącach kilometrów intensywnej jazdy.
To zużycie postępuje szczególnie szybko u osób, które często jeżdżą autostradami albo mają agresywny styl jazdy. W takich warunkach grubsze kostki bieżnika mogą się wyrywać, a sam wygląd opony może już sugerować, że jej stan budzi zastrzeżenia. W efekcie kierowca, który formalnie nie łamie prawa, i tak może spędzić więcej czasu na wyjaśnieniach podczas kontroli.
W praktyce jazda na zimówkach latem przypomina sytuację z piciem piwa bezalkoholowego za kierownicą. Przepisy same w sobie tego nie zakazują, ale taki widok może skłonić policjanta do dokładniejszego sprawdzenia kierowcy i auta. Dlatego jeśli ktoś decyduje się na używanie zimowych opon także po sezonie, powinien jeździć ostrożnie i wcześniej upewnić się, że stan ogumienia oraz całego samochodu nie daje podstaw do zastrzeżeń.