Przegląd za granicą i szerszy zakres kontroli. UE szykuje zmiany w badaniu technicznym
Parlament Europejski debatuje nad zmianami w sprawie badań technicznych pojazdów. Wśród potencjalnych zmian przewidziano nie tylko obowiązkową kontrolę dodatkowych elementów samochodów. Jeśli pakiet wejdzie w życie, szykuje się sporo nowości, ale nie zabraknie też ułatwień dla kierowców.
Europejska Komisja Turystyki przyjęła we wtorek projekt w sprawie zmian przepisów UE dotyczących okresowych badań technicznych pojazdów oraz kontroli drogowych pojazdów użytkowych. Jeśli wejdą one w życie, przegląd techniczny, a także zwykła kontrola drogowa może być znacznie bardziej wnikliwe, szczególnie w razie jakichkolwiek odchyłek od norm.
Szerszy zakres badania technicznego i włączenie kolejnych grup
Wśród założeń znalazło się m.in. rozszerzenie listy kontrolnej podczas przeglądu o elementy bezpieczeństwa. Pierwszą nowością miałoby być sprawdzanie zaawansowanych systemów wspomagania kierowcy, w tym poduszek powietrznych czy asystentów jazdy. Obecnie nie ma żadnych regulacji, które narzucałyby kontrolę prawidłowości ich działania.
Zmiany czekałyby też właścicieli zelektryfikowanych pojazdów. Wprowadzony zostałby nadzór nad parametrami pracy układu aut elektrycznych i hybrydowych, a w razie wykrycia nieprawidłowości – dokładna kontrola. Chociaż Parlament Europejski nie sprecyzował, o jakie dokładnie elementy chodzi, można się spodziewać kontroli w zakresie ładowania, wiązek elektrycznych i akumulatorów wysokiego napięcia.
Swoistą rewolucję może jednak przynieść inny zapis projektu. Zgodnie z nim do listy przeglądu miałby zostać włączony pomiar emitowanych cząstek stałych i tlenków azotu. Dziś sprawdzanie spalin nie jest przeprowadzane aż tak skrupulatnie (w Polsce w silnikach benzynowych mierzone są tylko tlenki węgla oraz współczynnik lambda, a w dieslach - zadymienie), co pozostawia przestrzeń do manipulacji. Co ważne, Parlament zaznacza jednak, że nawet w razie przegłosowania zmiany, zakres takich badań będzie zależał od decyzji danego kraju UE.
We wcześniejszym projekcie pojawiła się także propozycja, by odgórnie skrócić okres między przeglądami aut osobowych i użytkowych starszych niż dziesięć lat. Obecnie narzucony przepisami UE maksymalny interwał wynosi 2 lata. Z tego zapisu zrezygnowano, tłumacząc to niewystarczającą liczbą dowodów na zasadność zmiany i realny wpływ na bezpieczeństwo.
Obowiązujący przepis dopuszcza jednak indywidualne określenie tych wymogów przez państwa, dlatego w Polsce auta starsze niż 5 lat muszą przechodzić obowiązkowe badanie techniczne co roku. Zgodnie z projektem obowiązkowemu i regularnemu przeglądowi technicznemu miałyby natomiast podlegać motocykle o pojemności większej niż 125 cm3 oraz motocykle elektryczne.
Koniec z manipulacjami
Parlament Europejski ma także kolejny pomysł na walkę z kręceniem liczników. Pierwszym jest połączenie krajowych baz danych, by ułatwić wymianę informacji, co ma związek z kolejną zmianą, o której za chwilę. Oprócz tego przebieg miałby być spisywany nie tylko podczas przeglądów technicznych, ale także, gdy pojazd trafi do warsztatu. Według propozycji, aby odciążyć małe i średnie przedsiębiorstwa z dodatkowej pracy, mechanicy mieliby wpisywać do bazy przebiegi jedynie tych aut, których naprawa trwa dłużej niż godzinę.
Znaczące ułatwienie dla kierowców
Oprócz nowych wymogów Parlament Europejski przygotował także zmianę, która wielu kierowcom z pewnością się spodoba, szczególnie tym zapominalskim. Obecnie przed wyjazdem za granicę należy odpowiednio przygotować pojazd, w tym upewnić się, że ma aktualne badanie techniczne, które nie skończy się podczas wyprawy.
Projekt pozwalałby przeprowadzenie przeglądu w innym kraju UE niż kraj rejestracji pojazdu. W efekcie taki samochód dostałby specjalne świadectwo umożliwiające dalszą jazdę, które byłoby ważne sześć miesięcy. Kolejna kontrola, w ciągu pół roku, musiałaby się już odbyć w kraju rejestracji pojazdu. Ma to dotyczyć zarówno aut osobowych, jak i dostawczych.
Wnikliwe kontrole nie tylko dla transportu zbiorowego i ciężkiego
Obecnie bardziej wnikliwym kontrolom drogowym podlegają przede wszystkim pojazdy świadczące usługi logistyczne i transportowe – autobusy oraz ciężarówki. Parlament Europejski chce, by po zmianach do założonego unijnego celu 5 proc. sprawdzanych za pomocą drogowych kontroli technicznych pojazdów dołączono także motocykle, samochody osobowe oraz auta dostawcze, a celem jest uszczelnienie systemu i sprawniejsza eliminacja z ruchu pojazdów niespełniających norm. Miałyby one podlegać m.in. badaniom emisji zanieczyszczeń czy emisji hałasu na specjalnych stanowiskach.
Sprawozdawca Jens Gieseke podkreślił, że "naszym celem jest zwiększenie bezpieczeństwa na europejskich drogach i usprawnienie kontroli, przy jednoczesnym zintensyfikowaniu walki z oszustwami – bez nakładania dodatkowych obciążeń na konsumentów i przedsiębiorstwa".
Europosłowie przyjęli wspomniany projekt 30 głosami za i 11 przeciw, natomiast dwie osoby wstrzymały się od głosu. Teraz projekt trafi pod obrady państw członkowskich, które zadecydują o ostatecznym kształcie przepisów. Posiedzenie zaplanowano na połowę maja, ale jeśli wszystko pójdzie gładko, niewykluczone, że potencjalne zmiany zobaczymy jeszcze w tym roku.