Minister (już) przeciwny SCT. Wskazał na zaskakującą grupę kierowców
Dariusz Klimczak, minister infrastruktury, jest przeciwny temu, jak obecnie funkcjonują strefy czystego transportu. Polityk chciałby zmian w organizacji takich stref, ale nas zastanowić może jedno. Strefy powoływane są na podstawie przepisów, które znowelizował obecny rząd.
Od 1 stycznia 2026 r. funkcjonuje krakowska strefa czystego transportu, obejmująca ok. 60 proc. powierzchni miasta. Do strefy mogą wjechać samochody spalinowe, spełniające określone wymogi czystości spalin – dla benzyniaków nie są one zbyt wygórowane. Choć władze Krakowa pozwalają jeździć w strefie mieszkańcom miasta, mającym auta niespełniające jej norm, o ile mieli je przed wejściem w życie uchwały o strefie, a dodatkowo przewidziano szereg wyłączeń, inicjatywa krakowskich władz budzi spore emocje.
Na fali tych wydarzeń do kwestii stref czystego transportu odniósł się minister infrastruktury Dariusz Klimczak. "Strefy czystego transportu szkodzą ludziom, to znaczy one mają intencje dobre, natomiast uważam, że to nie jest dobre rozwiązanie. Nie jestem zwolennikiem stref czystego transportu w takiej odsłonie jaka jest proponowana" - powiedział Klimczak w Radiu Zet.
Lamborghini Temerario: tak brzmi silnik przy 10 tys. obr./min!
Nie oznacza to jednak, że minister jest zawołanym przeciwnikiem stref czystego transportu. "Ktoś kto, słusznie, nie chce, żeby stare, zepsute pojazdy zanieczyszczały powietrze, nie bierze pod uwagę tego, że trzeba prawo wprowadzać z głową, trzeba zastosować jakieś kwantyfikatory, trzeba wdrożyć okres przejściowy. No i zwrócić uwagę na to na przykład, kto dostarcza, jakim pojazdem żywność. Trzeba to wszystko zabezpieczyć tak, żebyśmy sami w siebie nie uderzali" - podkreślił minister.
Wypowiedź ministra może być zaskakująca. Szczególnie jeśli spojrzymy nieco wstecz. Dariusz Klimczak jest ministrem infrastruktury od 2023 r. Tymczasem rząd w 2024 r. stworzył nowelizację Ustawy o Elektromobilności, na podstawie której tworzone są strefy czystego transportu. Wygląda więc na to, że – zdaniem ministra – jego własny rząd popełnił błąd, przekazując w ręce władz miast pełną kontrolę nad zasadami, jakie obowiązują w powoływanych strefach. Ciekawe czy w najbliższym czasie rząd ponownie weźmie się za nowelizację wspomnianej ustawy.