Kierowcy dobrze wiedzą, że włączona klimatyzacja obciąża silnik, a w autach elektrycznych skraca zasięg. Szczególnie odczuwają to taksówkarze, którzy pokonują każdego dnia setki kilometrów. Wielu z nich przyznaje, że latem zużycie paliwa potrafi znacznie wzrosnąć.
W samochodach z niewielkimi silnikami różnica bywa jeszcze większa. Jeden z kierowców nowej Dacii Logan opowiadał, że podczas jazdy po mieście auto z włączoną klimatyzacją spala około 13 l LPG na 100 km, podczas gdy bez niej zużycie spada do około 9–10 l/100 km.
Czy da się temu jakkolwiek zapobiegać? Eksperci ze Stowarzyszenia Inżynierów Motoryzacyjnych (SAE International) sprawdzili, jak chłodzić auto możliwie najefektywniej i jednocześnie ograniczyć dodatkowe spalanie.
Specjaliści podkreślają, że przy niższych prędkościach najlepszym sposobem chłodzenia auta jest otwarcie okien. Do około 70 km/h wpływ opuszczonych szyb na aerodynamikę jest niewielki, dlatego taka metoda okazuje się bardziej ekonomiczna niż korzystanie z klimatyzacji.
Sytuacja zmienia się jednak podczas szybszej jazdy. Przy prędkościach przekraczających 85 km/h otwarte szyby znacząco pogarszają opływ powietrza, co może zwiększyć spalanie nawet o 20 procent. W takich warunkach bardziej opłaca się zamknąć okna i uruchomić klimatyzację, ponieważ dodatkowe obciążenie silnika jest wtedy mniejsze niż straty wynikające z gorszej aerodynamiki.
Eksperci radzą także, by korzystać z klimatyzacji rozsądnie. W mieście lepiej częściej przewietrzać auto, natomiast podczas jazdy w trasie korzystać z zamkniętych szyb i klimatyzacji.
Nie warto ustawiać bardzo niskiej temperatury ani używać chłodzenia bez potrzeby. Pomaga również parkowanie w cieniu, dzięki czemu wnętrze nagrzewa się wolniej. Dobrym rozwiązaniem jest też przewietrzenie samochodu zaraz po ruszeniu – najpierw otwierając okna, a dopiero po chwili włączając klimatyzację.
Kierowcy aut elektrycznych i hybryd plug-in mogą dodatkowo schłodzić wnętrze jeszcze podczas ładowania pojazdu, co pozwala oszczędzać energię z akumulatora podczas jazdy.