O ile Porsche odświeżyło 911 GT3 już rok temu, Manthey zaprezentował pakiet dopiero teraz. Obejmuje on m.in. tradycyjne już karbonowe tarcze aerodynamiczne na tylne koła, które redukują opory powietrza, lżejsze o 6 kg felgi (20-calowe z przodu i 21-calowe z tyłu) redukujące masę nieresorowaną czy opcjonalne opony Michelin Pilot Sport Cup 2 R.
Pierwsza jazda: Volkswagen T-Roc drugiej generacji - lubimy to, co znamy
Manthey przygotował też kilka poważniejszych zmian technicznych, do których zaliczają się przewody hamulcowe w stalowym oplocie, wydajniejsze klocki czy nowe zawieszenie z 4-kierunkową regulacją pozwalające na dostrajanie kompresji i odbicia bez użycia narzędzi. Ponadto przednie sprężyny są o 20 proc. sztywniejsze z uwagi na modyfikacje aerodynamiczne.
Do tych ostatnich zalicza się m.in. nowe tylne skrzydło z klapą Gurneya i inaczej ukształtowanymi bocznymi płetwami, udoskonalony dyfuzor, zmieniony zderzak oraz przeprojektowane kanały powietrzne w podłodze. Całość generuje aż 540 kg docisku w najostrzejszych nastawach przy prędkości 285 km/h.
Mimo, że Manthey nie tknął układu napędowego, czas okrążenia na torze Nürburgring został poprawiony względem 911 GT3 przed liftingiem z pakietem Manthey o blisko 3 sekundy. Obecnie samochód pokonuje pętle w czasie 6:52.981. Z kolei w porównaniu z seryjnym Porsche 911 GT3, pakiet Manthey pozwala na niemieckim torze urwać 3,3 s. Ile trzeba za tę różnicę zapłacić? Manthey wycenił swój pakiet na 41 911 euro, czyli ok. 177 tys. zł, a chętni będą mogli liczyć na doposażenie auta od marca 2026 r.