Japońskie diesle: DI-D nie tylko od Mitsubishi. Również z Niemiec i Francji

Poradniki i mechanikaJapońskie diesle: DI-D nie tylko od Mitsubishi. Również z Niemiec i Francji01.11.2021 09:42
Otwierając maskę mitsubishi, nie zawsze znajdziecie tam japoński silnik. Dotyczy to jednak tylko diesli.
Otwierając maskę mitsubishi, nie zawsze znajdziecie tam japoński silnik. Dotyczy to jednak tylko diesli.
Źródło zdjęć: © fot. mat. prasowe/Mitsubishi

Mitsubishi było ostatnią japońską marką, która wprowadziła własne silniki Diesla do samochodów innych niż terenowe, oferowanych w Europie. Przed 2010 rokiem korzystało z francuskich i niemieckich jednostek. Czy są one kukułczym jajkiem, czy może dobrym wyborem?

Mitsubishi to marka znana z produkcji diesli, choć głównie do aut terenowych. Pierwsza konstrukcja działająca na wtrysku Common Rail zadebiutowała w 2006 r. - silnik 3.2 DI-D używany tylko w modelu Pajero, swoją drogą niezbyt udany. Równolegle zaprezentowano bardziej roboczy motor 2.5 DI-D do pickupa L200. W tym czasie Mitsubishi w pozostałych modelach korzystało z jednostek europejskich (m.in. Volkswagen i PSA).

W 2010 r. zadebiutował silnik 2.2 DI-D (4N14) będący całkowicie autorską konstrukcją Japończyków. Nie różni się znacząco od podobnych silników konkurencji, ale jak przystało na tę markę wreszcie był taki, jak trzeba – prawie całkowicie niezawodny. Cechą wyróżniającą tę jednostkę było zastosowanie układu zmiennych faz rozrządu oraz zmiennego skoku zaworów.

2.2 DI-D to jeden z najbardziej udanych diesli na rynku. Problemem są wysokie koszty serwisu i napraw.
Źródło zdjęć: © fot. mat. prasowe/Mitsubishi
2.2 DI-D to jeden z najbardziej udanych diesli na rynku. Problemem są wysokie koszty serwisu i napraw.

Dzięki temu przy mocy 177 KM i z momentem 380 Nm motor ten daje świetne osiągi i niedużo pali. W całkiem sporym Outlanderze sprawuje się świetnie, a ASX z tą jednostką staje się sportową maszyną. Osiągi, jak na te parametry, są lepsze, niż może wam się wydawać.

Trafiły tu wszystkie zaawansowane technologie dla diesli, w tym te związane z systemem oczyszczania spalin. Niestety po latach odbija się to na kosztach. Z powodu zastosowania tego silnika tylko w autach tej jednej, mało popularnej u nas marki, nie ma wciąż wielu części w postaci zamiennika, a nawet podaż części używanych nie jest tak imponująca jak do toyot czy hond.

Choć silnik nie ma wad technicznych, to z upływem wieku i kilometrów osprzęt się po prostu zużywa. Najkosztowniejszym obszarem jest tradycyjnie układ wtryskowy, który dostarczyła firma Denso znana z niezawodnych wtryskiwaczy, ale drogich i praktycznie nienaprawialnych. Przy ostrej jeździe cierpi też koło dwumasowe.

Mniejszy, a równie dobry

Jednostką z tej samej rodziny 4N1 jest mniejszy motor 1.8 DI-D, który pojawił się w tym samym czasie, ale trafił pod maskę mniejszych aut, takich jak Lancer i ASX. Występuje w dwóch wersjach mocy – 116 i 150 KM – i w każdej zapewnia bardzo dobre osiągi przy niskim spalaniu. Wysoka jest też kultura pracy za sprawą niskiego stopnia sprężania.

Silnik 1.8 DI-D
Źródło zdjęć: © fot. Marcin Łobodziński
Silnik 1.8 DI-D

Z uwagi na podobne, a właściwie takie same rozwiązania, motor 1.8 ma te same cechy co większy 2.2. Nie ma żadnych wad, cechuje go niska awaryjność, ale i wysokie ceny części zamiennych, które zazwyczaj są dostępne jako oryginały.

Czy warto kupić diesla Mitsubishi? Jeśli mówimy o opisanych wyżej 1.8 i 2.2, to jak najbardziej, ale pod warunkiem, że przebieg nie jest wysoki. Oba borykają się głównie z filtrem DPF i dwumasą, ale można sobie z nim poradzić. Jeśli jednak przebieg przekracza 200-250 tys. km, należy być bardzo ostrożnym. Poważniejsze naprawy mogą mocno nadwyrężyć budżet. Do tego stopnia, że taniej będzie po prostu wymienić motor na używany.

Uwaga na „pomyłki”

Kupując Mitsubishi Outlandera z silnikiem Diesla, trzeba wiedzieć, że tylko motor o pojemności 2268 cm³ oraz mocy 177 KM był produkcji japońskiej. Odpowiednik o mocy 156 KM ma inną pojemność i konstrukcję, bo to francuska jednostka HDI. "Błąd" przy zakupie nie powinien być problematyczny, bo HDI jest nawet tańsze w naprawach, choć bywa bardziej kapryśne, a auto ma zbliżone osiągi.

Też 2.2 DI-D, ale od PSA
Źródło zdjęć: © fot. mat. prasowe/Mitsubishi
Też 2.2 DI-D, ale od PSA

W Outlanderze i Lancerze stosowano także motor 2.0 DI-D, który jest silnikiem niemieckim 2.0 TDI PD - wadliwym, ale mniej kłopotliwym w japońskich autach i przede wszystkim opanowanym przez mechaników. Gdybym miał sam dla siebie kupić Outlandera z dieslem, wybrał bym właśnie tę jednostkę, choć ma wyraźnie gorsze osiągi. W razie czego można taniej naprawić czy nawet wymienić silnik.

Mitsubishi ASX był wyposażany w jednostkę 1.6 DI-D. Ten 114-konny silnik pochodzi z koncernu PSA – tak, to 1.6 HDI. Tu oczywiście też "pomyłka" nie przynosi negatywnych skutków, choć subiektywnie podczas jazdy japoński diesel 1.8 bije na głowę francuza.

Ostatnim motorem, choć najmniej popularnym jest 1.5 DI-D, znów produkcji niemieckiej. Tym razem mowa o jednostce Daimlera OM639 stosowanej tylko w Smarcie i Mitsubishi Colcie. To 3-cylindrowy, dość prosty motor z łańcuchem rozrządu i wtryskiem Common Rail. Jeśli działa poprawnie, można go polecić, a w razie czego dość łatwo o części.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)