Jak mogliście przeczytać na mojej facebookowej stronie, przez ostatnie tygodnie w spokojnym tempie przygotowywałem kolejne zdjęcia. Będę z Wami szczery - po stokroć wolę pracować na bieżąco, niż przekopywać się przez zaległy materiał z kilku wyjazdów. Czasem jednak terminarz bywa na tyle napięty, że sterta czekających na wywołanie RAW-ów rośnie i rośnie, a długie jesienne wieczory brzmią jak doskonała okazja do opracowania tekstów z letnich przygód. Najważniejsze by w tym wszystkim nie stracić frajdy z wykonywania pasji, dlatego być może na ten wpis musieliście czekać dość długo. Tego lata, obok Kuby, podjąłem koncepcję opracowania jednego materiału, który obfitować będzie w dość standardowe wycieczki: Berlin i Pragę. Gdzieś zaplątał się też Wiedeń, ale bez motoryzacyjnego motywu przewodniego. Trochę się tego zebrało, dlatego - przechodząc do konkretów - zacznijmy samochodowy przegląd kilku minionych miesięcy.