Ruszyła akcja policji. Mundurowi będą zaglądać do aut
Komenda Główna Policji poinformowała o rozpoczęciu akcji pod kryptonimem "Na Drodze - Patrz i Słuchaj". Działania mundurowych będą trwać przez cały marzec, a ich głównym tematem będzie używanie telefonu podczas jazdy. Kara za takie wykroczenie jest dotkliwa. Policjanci będą sprawdzać, co dzieje się w kabinie przejeżdżającego auta
Miesięczna akcja policji
500 zł to z dzisiejszego punktu widzenia średnio dotkliwy mandat. Za korzystanie podczas prowadzenia z telefonu trzymanego w dłoni grożą jednak także punkty karne – aż 12. Oznacza to, że łamanie tego przepisu zbliża kierowcę, który ma już coś na sumieniu, do utraty prawa jazdy i konieczności ponownego zdawania egzaminu. W marcu policja szczególnie dokładnie będzie przyglądać się temu problemowi.
Jak informuje KGP, 1 marca ruszyła akcja "Na Drodze - Patrz i Słuchaj". W ciągu miesiąca policja będzie uświadamiała kierowców w kwestii konieczności zachowania koncentracji i ignorowania podszeptów do używania telefonu w czasie prowadzenia. Będzie temu służyć kampania medialna "Łapki na kierownicę", która będzie prezentowana użytkownikom Yanosika oraz przez firmę Screen Network, dysponującą ekranami LED przy drogach.
Oczywiście nie ma co się oszukiwać – na dobrych radach się nie skończy. W marcu policja ze szczególnym zainteresowaniem będzie przyglądała się kierującym właśnie pod kątem używania przez nich telefonu. Przepisy w tym względzie zostały jednak napisane w ten sposób, że łatwo źle je zinterpretować i mimo dobrych chęci skończyć z mandatem oraz punktami.
Prawo z haczykiem
Art. 45 ust. 2 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym mówi: "Kierującemu pojazdem zabrania się korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku".
Część kierowców, rozumiejąc przepis w bardzo potoczny, intuicyjny sposób, uważa, że telefonu nie można używać tylko wtedy, gdy samochód się porusza, a dozwolone jest to, gdy samochód stoi – na przykład na światłach. To błąd.
Przypadek warszawskiego kierowcy z 2017 r. pokazuje, jak różne mogą być interpretacje przepisów przez organy prawa. Gdy ówczesny rzecznik policji mł. insp. Marek Konkolewski jasno wskazywał, że zatrzymanie pojazdu (np. na czerwonym świetle) pozwala na skorzystanie z telefonu, sąd widział to inaczej. Kierowca używał telefonu na czerwonym świetle, został zauważony przez policję i nie przyjął mandatu. Sprawa trafiła na wokandę.
Sędzia uznała, że nawet chwilowy postój na czerwonym świetle nie jest równoznaczny z faktycznym zatrzymaniem. Oznacza to, że na czerwonym świetle czy w korku nie można używać telefonu, trzymając go w dłoni.
Lepiej trzymać się interpretacji potwierdzonej przez sąd, bo kara może mieć poważne konsekwencje. Nie ma też co liczyć na bezkarność, bo przez miesiąc policja będzie pilnie zaglądać do wnętrza przejeżdżających samochodów.