Zwolnienia w Bentleyu. Nawet ich dotknął kryzys
Brytyjski producent samochodów luksusowych ma za sobą kilka naprawdę udanych lat, ale w obliczu obecnej sytuacji rynkowej nawet on musi podejmować trudne decyzje.
Bentley zapowiedział redukcję zatrudnienia w działach sprzedaży, dystrybucji i administracji. Decyzja ma związek z trudnościami, jakie marka napotyka na rynku motoryzacyjnym. Bezpośrednio zostanie zwolnionych 150 pracowników. Pozostałych 125 przejdzie na wcześniejsze emerytury lub inne stanowiska.
Decyzja Bentleya wiąże się z presją, pod jaką znajduje się obecnie cała branża motoryzacyjna. Dyrektor generalny Frank-Steffen Walliser podkreślił, że cięcia są potrzebne do poprawy struktury kosztowej firmy w obliczu ciągle zmieniających się warunków rynkowych.
Problemy Bentleya wynikają z malejącego zainteresowania luksusowymi markami w Chinach. Dodatkowe wyzwanie stanowią wyższe cła i gospodarcza niestabilność.
Rentowność operacyjna Bentleya spadła z 14 proc. w 2024 r. do 8,3 proc. w 2025 r., co jest efektem m.in. kosztów związanych z odwołaniem modeli opartych na platformie SSP61. Ostatecznie, zysk operacyjny wyniósł 216 mln euro.
Bentley planował wprowadzenie kilku modeli elektrycznych, jednak w związku z niskim popytem, do 2030 r. skoncentruje się tylko na jednym z nich. Pierwszym autem na prąd będzie SUV oparty na platformie Premium Platform Electric, wspólnej z Porsche Macan Electric.
Przyszłość marki ma się opierać głównie na hybrydach typu plug-in. Planowane są też nowe generacje już istniejących aut w tym bestsellerowej Bentaygi. Bentley nie jest jedyną marką luksusową, która w ostatnim czasie ogłosiła redukcję zatrudnienia. W lutym podobną decyzję podjął Aston Martin.