Z Niemiec na koło podbiegunowe na jednym baku. W roli głównej 28-letni Passat
Czasy się zmieniają, technologia idzie do przodu, ale jeśli chodzi o pokonanie jak najdłuższego dystansu na jednym baku, trendy się nie zmieniają – nic nie pobije diesla. Możliwości 30-letniej konstrukcji postanowił sprawdzić pewien niemiecki Youtuber, który zabrał uwielbianego w Polsce Volkswagena Passata, oczywiście z poczciwym 1.9 TDI pod maską, w długą podróż.
Chociaż elektryki mogą pochwalić się już coraz lepszym zasięgiem, który ze spokojem pozwoli ruszyć w dalszą podróż i tak daleko im do możliwości silników Diesla. Udowodnił to niedawno np. Miko Marczyk, który Škodą Superb 2.0 TDI pokonał na jednym baku trasę Łódź-Paryż-Łódź (ponad 2800 km) ze średnim zużyciem 2,6 l/100 km.
Teraz podobnego wyzwania podjął się youtuber Offroadadventure z Niemiec, ale wybrał nieco bardziej wiekową konstrukcję. Wyborem padł blisko 30-letni, poczciwy Volkswagen Passat kombi z 1998 r., a w tej próbie pod maską nie mogło się znaleźć nic innego niż 1.9 TDI, które przez wielu kierowców czczone jest niczym święty obrazek.
ÜBER 2400km mit EINER Tankfüllung? - Passat TDI Hypermiling (Rekord)
Mężczyzna postanowił podjąć próbę pojechania z rodzimej miejscowości Hildesheim, położonej ok. 35 km na południe od Hanoweru, aż na koło podbiegunowe w Szwecji. Oczywiście na jednym baku. Zanim jednak youtuber wsiadł do auta, odpowiednio przygotował Passata.
Zaczął od optymalizacji aerodynamicznej – zdemontował m.in. antenę i relingi dachowe, a zamiast klasycznych felg założył zakryte obręcze. Opony z kolei wymienił na takie o niskim oporze toczenia (napompowane aż do 4 barów), a silnik został zalany świeżym olejem o niskim współczynniku tarcia. Ponadto wymieniona została także cała reszty płynów ustrojowych, niektóre wloty zaklejone taśmą, a pasek napędzający kompresor klimatyzacji - zdjęty.
Całość zwieńczona została tankowaniem z pomocą podnośnika, żeby paliwo wypełniło każdy zakamarek zbiornika. Ten natomiast był w pełni fabryczny i liczy wg producenta 62 l pojemności, choć Niemiec zatankował ok. 70 l. Do baku dorzucona została także tabletka Ferox, która miała podnieść sprawność silnika i obniżyć spalanie. Po tankowaniu klapka została oczywiście zaplombowana.
Po ruszeniu w trasę pomyślność próby zależała już tylko od samego kierowcy. Ten musiał unikać gwałtownych przyspieszeń i skupiał się na możliwie najbardziej płynnej jeździe. Czasem wykorzystywał także tunel aerodynamiczny za ciężarówkami. Efekt? Już po pokonaniu pierwszego tysiąca kilometrów średnie spalanie wynosiło ok. 3 l/100 km.
Do Szwecji mężczyzna dostał się przez Danię i most Öresund, a noc spędził na północ od Sztokholmu. Rezerwa zapaliła się dopiero po pokonaniu 2090 km, a youtuber dotarł na koło podbiegunowe, pokonując na jednym zbiorniku 2398 km, co oznacza, że średnie spalanie wynosiło ok. 3 l/100 km. Rzecz jasna po drodze samochód nie zaliczył żadnej awarii.
Oczywiście mężczyzna wykorzystał szereg sztuczek, by całe przedsięwzięcie się powiodło. Przy "normalnej" jeździe taki wynik byłby niemożliwy do osiągnięcia, ale całość pokazuje, jaki potencjał drzemie nawet w tak wiekowej konstrukcji.