Volkswagen CC 2.0 TSI DSG R-Line - test

TestyVolkswagenVolkswagen CC 2.0 TSI DSG R-Line - test12.03.2015 15:35
Passat CC w swoim naturalnym środowisku - na tle biurowców
Passat CC w swoim naturalnym środowisku - na tle biurowców
Źródło zdjęć: © fot. Rafał Warecki
Rafał Warecki

Volkswagen – samochód ludu. Choć u podstaw tej marki leżą auta będące w zasięgu statystycznych obywateli to producent z Wolfsburga coraz mocniej stara się wejść do klasy wyższej i coraz częściej stawia na bardziej prestiżowe nisze. Jednym w owoców tej pracy jest CC – samochód, który na początku pozycjonowany był jako wersja nadwoziowa popularnego Passata, aby potem wyodrębnić się jako osobny, bardziej ekskluzywny model.

Volkswagen CC 2.0 TSI DSG - test

Volkswagen Passat CC, a teraz już po prostu Volkswagen CC mimo zmiany nazwy nadal czerpie z klasycznego Passata bardzo wiele. Choć w dostępnej obecnie odświeżonej generacji przedni oraz tylny pas zostały mocno przestylizowane, a łączącą je linię poprowadzono leniwie na wzór czterodrzwiowych coupé, ciężko jest ukryć jego korzenie. Patrząc na niego z profilu opływowa i niska sylwetka sprawia, że tak poprawiony Passat wygląda dużo bardziej temperamentnie, tym bardziej gdy w nadkolach skrywają się ładne, duże obręcze a zderzaki pochodzą z pakietu R-Line, które dodają CC sportowej agresji. To nie jedyne dodatki dzięki którym auto wygląda atrakcyjnie - nawet krawędź styku tylnej szyby z pokrywą bagażnika polakierowano na czarno, aby "przedłużyć szkło" i jeszcze bardziej rozciągnąć optycznie kreskę dachu przez co auto wydaje się długie i niskie - jak sportowa limuzyna.

Profil Volkswagena CC znacznie różni się od klasycznego Passata. Czarna listwa łącząca klapę bagażnika i tylną szybę ma optycznie wydłużać linię dachu.
Źródło zdjęć: © fot. Rafał Warecki
Profil Volkswagena CC znacznie różni się od klasycznego Passata. Czarna listwa łącząca klapę bagażnika i tylną szybę ma optycznie wydłużać linię dachu.

Ma to też niestety swoje wady. Bagażnik jest pojemny i głęboki, jednak przez usportowioną linię nadwozia w jego wykorzystaniu przeszkadza mały otwór załadunkowy. W połączeniu z dużą głębokością nawet dwumetrowa osoba ma problem z sięgnięciem na kraniec bagażnika. Miejsce na szerokość zabierają również wnikające do przestrzeni załadunkowej duże zawiasy, dzięki którym pokrywa odskakuje samoczynnie po wciśnięciu przycisku – coś za coś. Po stronie plusów trzeba zaliczyć cztery zamontowane od góry wieszaki na torby co jest przydatne podczas przewozu zakupów. Kolejny "problem" to tylna kanapa – auto jest czteroosobowe ale mimo swoich gabarytów przystosowane do przewozu osób o wzroście maksimum 180 cm - zarówno pod względem przestrzeni na głowę jak i nogi.

Całe wnętrze to pod względem stylizacji stuprocentowy Passat. Przeszczepiona z niego deska rozdzielcza sprawia wrażenie podzielenia na trzy nachodzące na siebie płaty co daje ciekawy efekt wizualny. Materiały w zasięgu ręki są przyjemne w dotyku, ich spasowanie ze sobą również nie wzbudza zastrzeżeń – przynajmniej na etapie przebiegu kilkunastu tysięcy kilometrów. Poniżej poziomu siedziska jest już jednak zdecydowanie gorzej – toporne profile wykończeniowe z twardego plastiku sprawiają wrażenie niezbyt starannie wykonanych i podatnych na uszkodzenia.

CC ma już na karku kilka lat, ale nadal prezentuje się świeżo.
Źródło zdjęć: © fot. Rafał Warecki
CC ma już na karku kilka lat, ale nadal prezentuje się świeżo.

Konserwatywną i ubogą kolorystycznie kabinę (to oczywiście kwestia wersji wykończenia) rozświetla naprawdę duży szyberdach którego nie powstydziliby się producenci samochodów z najwyższej półki, w których gdzieniegdzie można spotkać przeszklenie wielkości połowy volkswagenowskiego.

Tym co także zaciekawia w aucie tej klasy jest analogowy zegarek, kojarzący się raczej z autami luksusowymi. W przypadku większości samochodów to jedynie element ozdobny deski rozdzielczej, więc powinien być estetycznie wkomponowany między pozostałe aplikacje dekoracyjne i cieszyć oko. Niestety, niektórzy producenci – zazwyczaj japońscy - na siłę pakują do swoich samochodów zegarki przypominające bazarową elektronikę sprzed dwudziestu lat, bez przemyślenia czy pasuje ona do wnętrza auta. Choć Volkswagen to z założenia "auto dla ludu" montaż zegarka wyszedł tu na dobre. Wkomponowano go w bardzo podobnym stylu co główne zegary, a wszystko otacza ten sam srebrny element dekoracyjny.

Wnętrze to przeszczep z Passata, czy to źle? Niekoniecznie...
Źródło zdjęć: © fot. Rafał Warecki
Wnętrze to przeszczep z Passata, czy to źle? Niekoniecznie...

Równie udana co zegarek jest świetnie wyprofilowana i bardzo wygodna kierownica z pakietu R-Line. Niestety jak na samochód ze sportowym sznytem (rozwinięcie CC to Comfort Coupé) wydaje się zbyt duża – dogodne ustawienie kolumny i foteli ułatwia za to obszerna regulacja. Obszyte miłą Alcantarą oparcia i siedziska są mocno wyprofilowane, dobrze podtrzymują ciało i nie męczą w podróży. Volkswagen CC to bardziej Comfort niż Coupé i jako towarzysz długich podróży sprawdza się naprawdę świetnie.

Przednie fotele są bardzo komfortowe, dłuższa podróż to przyjemność.
Źródło zdjęć: © fot. Rafał Warecki
Przednie fotele są bardzo komfortowe, dłuższa podróż to przyjemność.

W dobrze wyciszonej kabinie jedzie się przyjemnie i cicho. Cztery bezramkowe drzwi nieźle wyglądają i nie świszczą nawet przy prędkościach autostradowych co w przypadku takiego rozwiązania wcale nie jest oczywistością. Mocną stroną czterodrzwiowego coupé z Wolfsburga jest też dobrze zestrojone zawieszenie.W trybie komfortowym pracy amortyzatorów większe nierówności powodują lekkie, lecz przyjemne w odczuciu i miękko wygaszane kołysanie nadwozia. Przy częstych i mniejszych wymuszeniach czuć jednak, że amortyzator nie nadąża wszystkiego przefiltrować i drgania zaczynają iść na kabinę. Może być to również wina dużej masy nieresorowanej - sporych obręczy kół.

Przycisk od zmiany nastaw zawieszenia jest dość daleko od kierowcy, ponadto drążek skrzyni biegów całkowicie zasłania kontrolkę pokazującą w jakim trybie aktualnie pracują amortyzatory.
Źródło zdjęć: © fot. Rafał Warecki
Przycisk od zmiany nastaw zawieszenia jest dość daleko od kierowcy, ponadto drążek skrzyni biegów całkowicie zasłania kontrolkę pokazującą w jakim trybie aktualnie pracują amortyzatory.

Tryb sportowy? Oczywiście też jest, ale sam przycisk do zmiany nastaw zawieszenia jest trochę daleko od kierowcy (zdjęcie powyżej). Ponadto podczas ustawienia drążka skrzyni DSG w pozycję D kontrolka pokazująca w jakim trybie działają amortyzatory jest zasłonięta. Choć VW uznawany jest za mistrza ergonomii dużo wygodniej byłoby zamienić ten przycisk miejscami chociażby z osadzonym przeciwlegle po skosie rzadko wykorzystywanym wyłączeniem kontroli trakcji.

Volkswagen CC ma wszelkie predyspozycje, żeby dobrze trzymać się drogi – jest niski i szeroki (niższy o 59 mm i szerszy o 25 mm niż Passat), a sportowy tryb DCC wyraźnie usztywnia podwozie trzymając je w ryzach podczas pokonywania zakrętów. Swoją zasługę w skutecznym ustawianiu przodu auta na założony podczas szybkiej jazdy kierunek ma również system XDS, czyli elektroniczna szpera.

Pakiet R-Line dodaje CC sporo sportowej agresji.
Źródło zdjęć: © fot. Rafał Warecki
Pakiet R-Line dodaje CC sporo sportowej agresji.

Moc 211 KM wydobyta z benzynowej jednostki 2.0 TSI w zupełności wystarcza do dynamicznego rozpędzania CC, a świetnie zestrojona z nim skrzynia DSG precyzyjnie odczytuje zamiary kierowcy. Kiedy trzeba jest szyba i zdecydowana by kiedy indziej przerzucać biegi wręcz niezauważalnie - płynnie i komfortowo.

Dostęp do bagażnika wymaga niemałej gimnastyki, sięgnięcie jego krańca to problem nawet dla dwumetrowej osoby.
Źródło zdjęć: © fot. Rafał Warecki
Dostęp do bagażnika wymaga niemałej gimnastyki, sięgnięcie jego krańca to problem nawet dla dwumetrowej osoby.

CC mimo obcięcia środkowego członu w nazwie nadal jest Passatem, ale ubranym w nieco bardziej modne ciuchy, za które trzeba dopłacić. Czasem w przypadku niektórych kreacji kosztem bardziej temperamentnego wyglądu cierpi funkcjonalność – tak jest i w tym przypadku. Wybór pomiędzy ciekawszym stylem (CC), a lepszymi walorami użytkowymi (Passat) zależy od potrzeb, gustu czy zasobności portfela, jednak obserwując ulice można dojść do wniosku, że modny brat lidera segmentu D cieszy się wcale niemałą popularnością.

Plusy:

Bardzo wygodne fotele

Dynamika i komfort jazdy

Połączenie TSI z DSG

Bardzo dobra zwrotność

Minusy:

Plastiki w dolnych partiach kabiny

Przestrzeń w okolicy tylnej kanapy

Trzy miejsca z tyłu domagają dopłaty

Dostęp do bagażnika

Ogólna ocena samochodu: 7,5/10

  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
[1/18]
Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)