UE przymierza się do zmian w przeglądach. Nie każdemu się spodobają
Władze Unii Europejskiej przygotowują się do wprowadzenia zmian w przepisach dotyczących obowiązkowych badań technicznych pojazdów. W Brukseli przedstawiono już wstępne założenia i jedną z najważniejszych kwestii będzie skuteczniejsze wyłapywanie najbardziej zanieczyszczających powietrze. Samochody mają same "donosić" na właścicieli.
Dla środowiska
W 2025 r. w Polsce przeprowadzono 21,82 mln okresowych badań technicznych. Spośród nich negatywny wynik wydano w przypadku 449,2 tys. badań. Oznacza to, że zaledwie 2,1 proc. pojazdów pojawiających się na przeglądach nie otrzymało pieczątki. W Niemczech odsetek ten co roku wynosi ok. 15 proc. Skąd te różnice? Choć przepisy w krajach UE są podobne, to ich egzekwowanie wygląda już różnie. Po zmianach samochody mają docelowo same "wskazywać", że są podejrzane.
W trzecim tygodniu stycznia 2026 r. odbyło się spotkanie komisji TRAN (Transport and Tourism) Parlementu Europejskiego, która rozpoczęła pracę nad nowelizacją dyrektyw dotyczących zapewnienia sprawności pojazdów poruszających się po europejskich drogach. Opracowano już wstępne założenia, które spełnić mają zaplanowane zmiany. Jedną z najważniejszych jest zwiększenie dokładności badań. Jak ma to działać?
Zgodnie z założeniami nowe przepisy mają zapewnić wyłapanie pojazdów emitujących niezgodne z prawem ilości zanieczyszczeń, w tym ponadprzeciętnie dużo cząstek stałych. Badania mają być realizowane odpowiednio zaawansowanym sprzętem. Jeśli tak się stanie, stacje kontroli pojazdów będą musiały zainwestować. Dziś – przynajmniej w Polsce – stacje kontroli pojazdów nie mają obowiązku posiadania urządzeń, które ponad wszelką wątpliwość mogłyby wskazać brak filtra cząstek stałych lub jego niesprawność. To jednak nie koniec.
Pierwszy kontakt z Audi Concept C. Kamil Łabanowicz pokazuje przyszłość marki
Podczas dyskusji w Brukseli podniesiono pomysł wykorzystania nowych technologii w wykrywaniu aut emitujących szczególnie dużo zanieczyszczeń. Jak się okazuje, będzie on również rozważany w pracach nad nowelizacją unijnego prawa. Chodzi o wykorzystanie technologii zdalnego wykrywania zanieczyszczeń (z takich rozwiązań korzysta na przykład organizacja TRUE Initiative). Tego typu badania emisji można prowadzić w ruchu ulicznym bez zatrzymywania pojazdów. Auta, w przypadku których wykryto by przekroczenia, byłyby potem wzywane do kontroli lub sprawdzane na drodze przez służby wyposażone w odpowiedni sprzęt.
Możliwe byłoby też wykorzystanie montowanych w samochodach czujników. Od 2021 r. wszystkie nowe samochody sprzedawane w UE wyposażane są w system OBFCM (On Board Fuel Consumption Monitoring). W przypadku aut wyłącznie spalinowych OBFCM rejestruje informacje o zużyciu paliwa i przebytej odległości. W autach zelektryfikowanych (elektryczne i plug-iny) zapisuje się więcej danych, m.in. zużycie paliwa przy rozładowanej baterii, informacja o ładowaniu itd. Na podstawie danych z OBFCM można wyliczyć średnią emisję. Samochód sam wskazywałby, że podczas przeglądu należy się mu bliżej przyjrzeć pod kątem zanieczyszczeń.
Zabierający głos podczas spotkania TRAN-u europosłowie wypowiadali się raczej pozytywnie o pomyśle zastosowania nowych technologii do wykrywania mocno zanieczyszczających powietrze pojazdów. Co jednak ważne dla kierowców, użycie takich narzędzi ma być decyzją każdego z państw UE, a nie odgórnym unijnym wymogiem.
Inne planowane zmiany
Jakie są podstawowe założenia nowelizacji unijnego prawa? Proponuje się wprowadzenie obowiązku nadzoru nad stanem technicznym pojazdów mających więcej niż 10 lat. Obowiązkowe przeglądy miałby nie być rzadsze niż raz na dwa lata. Państwa UE będą mogły wprowadzić bardziej restrykcyjne regulacje. Komisja ma także opracować wytyczne dotyczące kontroli samochodów o napędzie elektrycznym.
Ma zostać wprowadzony wymóg wystawiania cyfrowego potwierdzenia zaliczenia badania technicznego. Takie potwierdzenie ma być możliwe do uzyskania np. przez policję z innego kraju UE poprzez europejski portfel tożsamości cyfrowej. Władze UE będą także pracować nad ułatwieniami w realizowaniu obowiązkowego przeglądu aut zarejestrowanych w innych krajach UE. Dzięki temu ma się poprawić sytuacja osób przebywających czasowo poza własną ojczyzną.
Nowe przepisy mają wprowadzić także obowiązek rejestrowania wskazania drogomierza podczas przeglądu. W Polsce dzieje się tak już od lat. W wielu krajach UE nie ma jednak takich przepisów. W efekcie powstanie baza danych o przebiegu aut, co mogłoby być cenna dla osób kupujących za granicą auto z rynku wtórnego.
Praca nad ostateczną wersją unijnych przepisów zapewne będzie trwała jeszcze kilka miesięcy. Kiedy nowelizacja zostanie przyjęta, kraje członkowskie dostaną czas na dostosowanie swojego prawodawstwa do określonych w Brukseli zasad.