Kamery na autostradach i ekspresówkach. Na mapie roi się od punktów
Hamowanie tuż przed nimi nic nie daje, a kierowcy wpadają czterokrotnie częściej niż na stacjonarnych fotoradarach. W ciągu ostatnich miesięcy zestawy do odcinkowego pomiaru średniej prędkości wręcz lawinowo pojawiają się na autostradach i drogach ekspresowych. Przygotowaliśmy ich dokładną mapę.
Lawina na drogach szybkiego ruchu
Stacjonarne fotoradary pracują przy polskich drogach od lat. Z czasem jednak przestały spełniać swoją rolę, bo przed poprzedzonymi znakiem urządzeniami kierowcy zwalniali, a tuż za nimi przyspieszali. Trzeba było więc wprowadzić nową broń. W 2016 r. Główny Inspektorat Transportu Drogowego uruchomił pierwsze zestawy do odcinkowego pomiaru średniej prędkości. Rozwój tego narzędzia nie był szybki, ale właśnie teraz, w ostatnich miesiącach, nastąpiła prawdziwa rewolucja.
Po raz pierwszy odcinkowy zestaw do pomiaru średniej prędkości na drodze szybkiego ruchu zastosowano w 2021 r. Było to na odcinku autostrady A1. Z czasem zestawów na autostradach i drogach ekspresowych przybywało, ale raczej wolno. Od kilku miesięcy to właśnie na takich trasach otwiera się znaczną część nowych zestawów. Efekt jest imponujący.
Na drogach ekspresowych i autostradach działają obecnie 33 zestawy do odcinkowego pomiaru średniej prędkości. Oto ich mapa. Warto się z nią zapoznać przed wyjazdem na długi weekend.
Na co uważać?
Standardowo na drogach ekspresowych kierowca samochodu osobowego może się poruszać z prędkością do 120 km/h, a na autostradzie 140 km/h. Jest tak również na zdecydowanej większości fragmentów tras szybkiego ruchu objętych odcinkowym pomiarem średniej prędkości. Są jednak pewne wyjątki.
Pierwszym są tunele: na drodze ekspresowej S2 w ciągu Południowej Obwodnicy Warszawy (2,5 km) oraz na S52 w ciągu Północnej Obwodnicy Krakowa (Zielonki). W tych obiektach dopuszczalna prędkość wynosi 80 km/h. Drugim wyjątkiem jest fragment drogi ekspresowej S3 Sady Górne-Bolków (mniej więcej w połowie drogi między Wrocławiem a Jelenią Górą). Choć to droga ekspresowa, obowiązuje tam ograniczenie do 80 km/h.
W tych miejscach kierowcy, którzy przegapią znaki obniżające dozwoloną prędkość, mogą dostać mandat, choć prowadzili w przeświadczeniu o przestrzeganiu przepisów.
Dwie grupy kierowców
Jak kierowcy reagują na odcinkowy pomiar średniej prędkości? Na to pytanie są dwie skrajnie różne odpowiedzi. Wielu zmotoryzowanych nie jest w stanie przejechać kilku czy kilkunastu kilometrów zgodnie z przepisami. W efekcie są rejestrowani przez system i otrzymują mandaty.
Według informacji GITD w 2025 r. zestawy do odcinkowego pomiaru średniej prędkości (na koniec 2025 r. było ich 73) zarejestrowały łącznie 470,5 tys. naruszeń przepisów. Oznacza to, że średnio w jednej lokalizacji w ciągu roku "wpadało" 6,5 tys. kierowców. W przypadku fotoradarów stacjonarnych było to mniej niż 1,6 tys. mandatów na rok.
Można więc powiedzieć, że duża część kierowców "nie wytrzymuje ciśnienia", ale jest też inna grupa. To kierowcy, którzy tak bardzo obawiają się mandatu, że mimo poruszania się drogą ekspresową czy autostradą i dobrych warunków atmosferycznych po wjechaniu w strefę pomiaru zwalniają o 20-30 km/h. Jeśli robią to na prawym pasie, problem nie istnieje. Inaczej jest, jeśli na drodze ekspresowej zwalniają do 90 km/h i poruszają się lewym pasem, uniemożliwiając wyprzedzanie innemu, jadącemu zgodnie z przepisami kierowcy.
Ten problem mogłoby rozwiązać zmodyfikowanie znaków informujących o początku odcinka objętego pomiarem średniej prędkości. W 2019 r. pojawił się pomysł umieszczenia na niebieskim znaku D-51a ikony przedstawiającej znak ograniczenia prędkości z wartością, która obowiązuje w danym miejscu. To upewniłoby kierowcę co do warunków, jakie musi spełnić, by nie złamać prawa, a co za tym idzie, nie otrzymać mandatu. Niestety, inicjatywa nie wyszła poza projekt rozporządzenia, a gdy w styczniu 2026 r. pytałem o tę kwestię Ministerstwo Infrastruktury, dowiedziałem się, że resort takie rozwiązanie rozważa.
Warto pamiętać jeszcze o jednym. Zestawy do odcinkowego pomiaru średniej prędkości, podobnie jak stacjonarne fotoradary, są ustawione z pewną tolerancją. Jeśli w miejscu, gdzie wolno poruszać się z prędkością 120 km/h, jedzie się średnio 125 km/h, nie będzie mandatu. Postępowanie mandatowe jest wszczynane, gdy kierowca przekroczy dopuszczalną prędkość przynajmniej o 10 km/h. Niewielki błąd w operowaniu pedałem przyspieszenia czy niedokładnie ustawiony tempomat nie spowodują więc ukarania kierowcy, który dołożył wszelkich starań, by przepisów przestrzegać.