Dawniej synonimem wytrzymałości był stary mercedes albo passat w dieslu. Późniejsze samochody są postrzegane jako awaryjne i kosztowne w serwisowaniu ze względu na ich poziom skomplikowania. Jednak taksówkarze od kilku lat przekonują się, że hybrydowa Toyota Prius potrafi przejechać bez remontu nawet 400 tysięcy, a po drobnych inwestycjach nawet dwa razy tyle.
Serwisy zajmujące się hybrydowymi autami nie mają zbyt wiele do roboty. Na przykładzie Priusa sprawdziliśmy, ile kosztują części do hybrydy. W przypadku trzeciej generacji produkowanej od 2009 do 2015 roku, która waży niecałe 1500 kilogramów i ma benzynowy silnik 1.8, części eksploatacyjnych jest bardzo niewiele. Klocki hamulcowe wymienia się co około 100-150 tysięcy kilometrów, w zależności od stylu jazdy kierowcy, ponieważ działanie układu hybrydowego sprzyja oszczędzaniu hamulców. Tak czy inaczej zestaw klocków i tarcz tylnych (zamienniki) to wydatek około 450 zł. Amortyzatory wytrzymują nawet 400 tysięcy kilometrów i kosztują mniej więcej tyle, co do każdego innego auta kompaktowego. Zdarzają się też drobne usterki gum i łączników stabilizatorów, a także elementów wahaczy, ale to drobiazgi.
To co odstrasza ludzi od używanych hybryd, to właśnie układy napędowe. W przypadku trzeciej generacji, silnik 1.8 nie ulega bolączkom poprzednika o pojemności 1,5, więc uszczelki pod głowicę nie stanowią problemu. Warto tu dodać, że u pierwszej i drugiej generacji uszczelki były do wymiany po około 300 tysiącach km. Mechanicy sugerują, że oba silnik są dość popularne na rynku i taniej jest je wymienić w całości niż naprawiać.
Dodatkowo, w 1,8 wyeliminowano części, które wcześniej stanowiły pewne ryzyko. Chodzi o pasek klinowy. W trzeciej generacji auta pompa wody i kompresor klimatyzacji są elektryczne. Pompa cieczy chłodzącej nadaje się do wymiany po około 400 tysiącach km. Zamiennik kosztuje około 2 tysiące zł, ale rynek części używanych oferuje takie podzespoły w cenach od 200 zł.
Po 40 tys. albo co dwa lata wymieniać należy ciecz w układzie chłodzenia falownika (urządzenie zamienia prąd stały na prąd przemienny). Koszt tej operacji to kilkadziesiąt złotych.
A co z akumulatorami?
O to najlepiej zapytać właściciela. Przy okazji kursu taksówką - Priusem trzeciej generacji - jej kierowca przybliżył mi kwestię akumulatorów.
- W swoim aucie wymieniłem akumulatory po prawie 250 tysiącach km. Kupiłem używane z rozbitego auta. Kosztowały mnie 2 tysiące złotych, a wymiana to drobiazg. Sprawdzenie ich wydajności kosztuje w serwisie Toyoty tylko 70 złotych, więc ryzyko kupienia wyeksploatowanych baterii jest znikome. Moje auto ma teraz 270 tysięcy i spokojnie przejadę nim drugie tyle.
Na pytanie skąd pewność, że Prius przejedzie ponad 500 tys. taksówkarz odpowiedział:
- koledzy sprowadzają używane auta z Włoch. Te samochody mają już przejechane grubo ponad pół miliona i nie mają problemu z korozją. Po zainwestowaniu 3-4 tysięcy samochody są gotowe jeździć jako taksówki w Polsce.
Dlaczego więc warto zdecydować się na zakup hybrydy?
- Jeśli ktoś szuka trwałego i taniego w eksploatacji auta, to polecam Priusa. Samochód w mieście zużywa około 5 litrów benzyny, bo w korku jedzie na prądzie. Podróżowanie w trasie kosztuje około 6 litrów na 100 km, o ile nie przekraczamy 120 km/h. Ja już nigdy nie kupię auta innego niż hybryda.
Jak jeździć hybrydą, żeby oszczędzać?
- Podstawa to jeżdżenie w trybie Eko. Auto nie ma pełnej mocy, ale spokojnie radzi sobie w mieście. Płynne przyspieszanie i utrzymywanie stałej prędkości to fundamenty oszczędnej jazdy. Hamowanie lepiej planować z wyprzedzeniem, bo przy spokojnym zwalnianiu ładujemy baterie i oszczędzamy hamulce.
Jakie są minusy jazdy hybrydą?
- Oprócz tego, że nie można nią holować przyczepki to nie ma żadnych. Wóz wygląda nowocześnie, ma przestronne wnętrze i zupełnie się nie psuje.
Ile trzeba wydać na hybrydę?
Używane Priusy trzeciej generacji są nieco droższe niż auta podobnej wielkości z tradycyjnym napędem. Najtańsze oferty są wyceniane na około 30-35 tysięcy złotych, jednak warto interesować się egzemplarzami z udokumentowaną historią. W tym przypadku to nie przebieg ma znaczenie, a sposób użytkowania auta. Za zadbanego Priusa III warto zapłacić nawet około 50-60 tysięcy zł.
Moim zdaniem
Trudno mi przełknąć tę sytuację, bo wolę starego mercedesa niż hybrydę, ale po rozmowie z taksówkarzem muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że ktoś mnie przekona do słuszności koncepcji samochodu z dwoma silnikami. Przebiegi rzędu pół miliona robią na mnie wrażenie, ale sam nie chciałbym pokonać takiego dystansu jednym autem.