Sobota w Le Mans, czyli mistrzostwa strategów w upalny dzień
Upalna letnia pogoda, jazda bez przerwy i próby ogrania przeciwnika strategią - tak w skrócie można opisać ściganie na Circuit de la Sarthe. Kierowcy zdają sobie sprawę, że najważniejsze jest nie ryzykowanie na tym etapie, a wśród pretendentów do zwycięstwa są też Polacy.
24-godzinny wyścig w Le Mans w 2026 r. zostanie zapamiętany między innymi ze względu na pogodę. Prognozy już od jakiegoś czasu zapowiadały upalny weekend bez kropli deszczu i tak właśnie jest. Sam wyścig natomiast jest zaskakująco spokojny. Do chwili zapadnięcia zmroku miały miejsce tylko mniejsze incydenty, a walka we wszystkich trzech klasach jest zacięta i już wiadomo, że po raz kolejny równie ważna co tempo kierowców będzie taktyka zespołów, a Toyota już na początku wprowadziła nieco zamieszania.
Na tę chwilę na czele klasyfikacji Hypercarów walczą ci, którzy dobrze wypadli już w kwalifikacjach, czyli dwa samochody Cadillaca (#12 i #38), a także BMW #20, które startowało z pole position. Niespodziewanie w czołówce znalazła się też Toyota #8, która już na początku zdecydowała się na podcięcie, czyli wcześniejszy pit stop i jedzie poza schematem reszty ekip. W efekcie przez dużą część dotychczasowych zmagań znajdowała się na czele. Trochę. Gorzej radzą sobie Ferrari, a do tego wszystkie trzy samochody włoskiej ekipy miały drobne problemy. Tak też było z AF Corse #83, gdzie jednym z kierowców jest Robert Kubica. Jednak 5-sekundowa kara za błąd przy pit stopie jest praktycznie nieznacząca, a załoga Krakowianina powoli pnie się w górę w klasyfikacji i jest już w pierwszej dziesiątce.
Jeszcze więcej zadowolenia polscy kibice mogą mieć patrząc na kategorię LMP2. Tu też walka jest zacięta, a w czołówce, w walce o podium cały czas liczą się oba samochody ekipy Inter Europol Competition. "Piekarze" w tym roku należą do pretendentów do zwycięstwa. Jednak, mimo wyników kwalifikacji, to nie ekipa #43 (Yelloly, Dillmann, Śmiechowski) na razie jest z przodu. Po sporym awansie to zespół #343 przez większość wyścigu zajmuje trzecią lokatę, a #43 jedzie za nim. Pierwsze dwie lokaty to zespoły #30 i #37.
Już tradycyjnie ekstremalnie zacięta walka ma miejsce w GT3, gdzie w tym roku na czele miejscami zmieniają się Lexusy #87 i #78 oraz Porsche #91.
Jeśli Le Mans przez ponad 100 lat nas czegoś nauczyło, to nawet taki względnie spokojny start o niczym nie przesądza. Noc, a tym bardziej ranek, potrafią wszystko odwrócić, więc przed nami jeszcze sporo intensywnego ścigania.