WAŻNE
TERAZ

Ukraiński minister: to rosyjska rakieta wleciała do Polski

Jak obniżyć spalanie nawet o 30 proc.? Wystarczą właściwe nawyki

Czasy, gdy tankowanie nie rujnowało domowego budżetu dawno się skończyły. Kierowcy coraz częściej szukają sposobów na realne oszczędności. W wielu przypadkach da się zmniejszyć zużycie paliwa bez inwestycji — wystarczy zmienić kilka codziennych przyzwyczajeń.

Tankowanie paliwa E10Tankowanie paliwa E10
Źródło zdjęć: © WP | Tomasz Budzik

Perspektywa spalania mniejszego o 30 proc. brzmi kusząco, ale rzadko wynika z jednej "magicznej" sztuczki. W praktyce największy efekt daje dopiero połączenie kilku działań: od zadbania o stan techniczny po spokojniejszy styl jazdy.

Przygotuj auto

O oszczędnej jeździe trudno mówić wtedy, gdy samochód nie jest w pełni sprawny lub odbiega od zaleceń producenta. Podstawą jest prawidłowe ciśnienie w oponach — zbyt niskie zwiększa opory toczenia, a to automatycznie podnosi spalanie. Gdy ciśnienie spadnie o 0,5 bara poniżej wartości rekomendowanej, zużycie paliwa może wzrosnąć o około 5 proc..

Równie ważna jest bieżąca obsługa auta. Regularna wymiana filtrów to absolutne minimum, a w samochodach benzynowych trzeba dodatkowo pilnować stanu układu zapłonowego. Zabrudzone filtry i niesprawne świece potrafią zwiększyć spalanie o mniej więcej 10 proc. Warto też odchudzić auto: rzeczy wożone "na wszelki wypadek" oraz elementy na dachu, np. stelaż bagażnika pozostawiony po wakacjach, niepotrzebnie podnoszą opory i zużycie paliwa.

W wielu nowszych autach kierowcę wspiera asystent zmiany przełożeń, który podpowiada moment wrzucenia wyższego biegu (często określa się to jako "zasadę strzałki"). Warto z tego korzystać, bo współczesne silniki są projektowane tak, by pracować sprawnie także przy niskich obrotach.

Zmiana na wyższy bieg w okolicach 2 tys. obr./min. (albo niewiele powyżej) nie musi oznaczać "męczenia" jednostki — przy spokojnej jeździe potrafi wyraźnie obniżyć spalanie. Przy 50 km/h różnica między jazdą na trzecim a na piątym biegu może sięgnąć nawet 30 proc. Trzeba jednak pamiętać, że tak wysokie przełożenie służy wtedy głównie do utrzymania prędkości — gdy potrzebne jest przyspieszenie, konieczna będzie redukcja.

Oszczędności przynosi też odpowiednie wytracanie prędkości. Dojeżdżając do czerwonego światła czy zjeżdżając ze wzniesienia, opłaca się hamować silnikiem: dobrać bieg tak, by auto zwalniało lub nie przyspieszało, a pedał gazu był puszczony. W takiej sytuacji paliwo nie jest dawkowane do silnika, a dodatkowo mniej zużywają się tarcze i klocki hamulcowe.

Nie ma też nic złego w korzystaniu z biegu jałowego w odpowiednich warunkach — wiele aut z automatem oferuje tryb "żeglowania", który działa na podobnej zasadzie. Luz może się sprawdzić na krótkim odcinku z równą, raczej niską prędkością (np. w strefie zamieszkania) albo przy spokojnym wyhamowaniu przed zjazdem z autostrady. Trzeba jednak ocenić sytuację na drodze i nie powodować utrudnień dla innych.

Patrz do przodu

Stan techniczny to jedno, ale równie dużo zależy od sposobu prowadzenia. Kluczowa zasada brzmi: patrz dalej niż na zderzak auta przed tobą. Jeśli z dużej odległości widać, że na sygnalizacji (np. 100–200 metrów dalej) zapaliło się czerwone, nie ma sensu przyspieszać tylko po to, by za chwilę mocno hamować.

Przy skrzyżowaniach pomocna bywa obserwacja świateł dla pieszych — gdy zielone zaczyna migać, często oznacza to, że za moment zmieni się sygnalizacja dla samochodów. Zamiast dodawać gazu, lepiej wcześniej rozpocząć hamowanie silnikiem. Na drogach krajowych znaczenie ma też bezpieczny odstęp: ułatwia płynne reagowanie na sytuację, zmniejsza liczbę niepotrzebnych przyspieszeń i hamowań, a przy okazji poprawia bezpieczeństwo.

Latem kierowcy często wahają się, co bardziej sprzyja oszczędzaniu paliwa: klimatyzacja czy uchylone okna. Nie ma jednej odpowiedzi. Wnioski z badań GM wskazywały, że otwarte szyby są korzystniejsze przy niższych prędkościach, natomiast na autostradzie zaburzona aerodynamika potrafi zwiększyć opory na tyle, że rozsądniej jest użyć klimatyzacji — ale również z umiarem.

Gdy auto stało na słońcu i wnętrze mocno się nagrzało, dobrym nawykiem jest najpierw przewietrzyć kabinę: uchylić szyby, ruszyć i dopiero po przejechaniu co najmniej kilkuset metrów zamknąć okna oraz włączyć klimatyzację. W ten sposób łatwiej pozbyć się gorącego powietrza i odciążyć układ.

Przy krótszych trasach lepiej unikać ustawiania skrajnie niskiej temperatury. Rozsądny kompromis to zwykle 3–5 stopni Celsjusza poniżej temperatury na zewnątrz — to rozwiązanie bardziej komfortowe dla organizmu i mniej kosztowne dla portfela. Jednocześnie nie chodzi o to, by w upał rezygnować z klimatyzacji za wszelką cenę: najważniejsze jest dobre samopoczucie kierowcy, bo przekłada się ono na bezpieczeństwo.

Jest też najprostszy sposób na mniejsze wydatki na paliwo: zastanowić się, czy każda podróż musi odbyć się samochodem. Jeśli sklep jest kilkaset metrów od domu, czasem rozsądniej będzie pójść pieszo. A gdy do pracy zwykle jedziesz sam, w cieplejszych miesiącach alternatywą może być rower — taniej i zdrowiej.

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE