Redukcja zatrudnienia odbędzie się jednak bez zwolnień grupowych – koncern postawił na program dobrowolnych odejść.
Program obejmie przede wszystkim pracowników administracji oraz działów badawczo-rozwojowych. BMW podkreśla, że cięcia nie dotkną zakładów produkcyjnych. Większość redukcji ma zostać przeprowadzona w Niemczech, gdzie koncern zatrudnia ponad 87 tys. osób, czyli przeszło połowę swojej globalnej załogi.
Według informacji "Bloomberga" BMW planuje zlikwidować na świecie około 8 tys. stanowisk, co odpowiada około 5 proc. całkowitego zatrudnienia. Firma zatrudnia obecnie około 150 tys. pracowników.
Program dobrowolnych odejść ma rozpocząć się w październiku i potrwać do końca 2027 roku. Szczegóły mają zostać przedstawione pracownikom podczas spotkania zaplanowanego na 30 lipca. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, efekty programu mają przełożyć się na poprawę rentowności koncernu już w 2028 roku.
Decyzja o redukcji kosztów jest konsekwencją pogarszającej się sytuacji na najważniejszym rynku BMW. W czerwcu producent obniżył prognozę zysków na 2026 rok, wskazując na słabszą od oczekiwań sprzedaż w Chinach.
Chiński rynek od miesięcy znajduje się pod presją. Lokalni producenci, z BYD na czele, coraz skuteczniej konkurują z europejskimi markami, szczególnie w segmencie samochodów elektrycznych. Dodatkowo popyt osłabia kryzys na rynku nieruchomości.
Problemy nie dotyczą wyłącznie BMW. Z kosztami i spadającą sprzedażą w Chinach zmagają się także inni niemieccy producenci. Grupa Volkswagen prowadzi szeroko zakrojoną restrukturyzację, zakładającą redukcję dziesiątek tysięcy miejsc pracy oraz ograniczenie mocy produkcyjnych.
BMW liczy, że sytuację poprawi nowa rodzina samochodów oparta na platformie Neue Klasse. Koncern zainwestował w jej rozwój miliardy euro i wiąże z nią duże nadzieje w walce z Teslą oraz szybko rosnącą konkurencją z Chin.
Dodatkową presję na producenta wywierają również napięcia geopolityczne i wojna na Bliskim Wschodzie. Niedawno BMW poinformowało także o rezygnacji z udziału w tegorocznym salonie samochodowym w Paryżu, tłumacząc tę decyzję zmianą priorytetów biznesowych.