Premiera: Mercedes-Benz GLA - to musi być hit
Przepis na sukces w motoryzacji? Dziś często odpowiedzią jest SUV segmentu C. Dlatego nowy Mercedes GLA jest niezwykle ważny dla niemieckiej marki i jeśli z miejsca nie stanie się hitem, to będzie zła wiadomość. Co zatem przygotował Mercedes?
Wyraźnie widać, że Mercedes stawia na unifikację. Tak jak debiutująca niedawno nowa Klasa C to w uproszeniu GLC w sedanie, tak półkę niżej mamy otwierającą gamę rodzinę modeli CLA, GLB i teraz też GLA, który jest trzecim, ale być może najważniejszym autem z tej trójki.
Jak łatwo się domyślić, Mercedes GLA jest technologicznym bliźniakiem CLA i GLB. Jednak ma najmodniejsze teraz nadwozie. Sportowo narysowany sedan wygląda atrakcyjnie, ale dla wielu klientów to nie to, czego poszukują. Natomiast GLB jest pudełkowate i choć praktyczne, to z powodu (nazwijmy to delikatnie) charakterystycznego wyglądu nie każdemu przypadnie do gustu.
Zaskoczenie z przodu
To właśnie prezencja nadwozia jest tym, co powinno uczynić z GLA hit sprzedażowy Mercedesa. Atrakcyjnie wyglądający kompaktowy SUV jest tym, czego chcą klienci. A skoro mowa o wyglądzie, to trzeba wspomnieć o kluczowej różnicy względem braci CLA i GLB. Tak jak pod spodem i we wnętrzu to praktycznie bliźniacze modele, tak z zewnątrz już nie. Tu, z przodu dominuje nowy wielki grill znany z większych GLC i Klasy C. Wygląda to, jakby w Stuttgarcie tak bardzo spodobał się ten element stworzony na potrzeby nieco większych modeli, że postanowiono go umieścić też w nowym GLA.
Kompaktowy SUV urósł względem poprzednika, co przekłada się na bardziej przestronne wnętrze. Rozstaw osi zwiększył się o 61 mm. Ale zarazem samochód jest o 20 mm niższy, dzięki czemu wygląda bardziej dynamicznie i bez wątpienia wpłynęło to też pozytywnie na aerodynamikę GLA.
Brak niespodzianek w środku
Za to wnętrze już dobrze znamy, gdyż jest ono identyczne jak w CLA i GLB. Mamy więc płaską powierzchnię podzieloną na dwa lub (opcjonalnie) trzy ekrany. Cały projekt jest dość minimalistyczny i nadal zachęca do zakupu wyświetlacza przed pasażerem tylko po to, żeby nie mieć tam kiepsko wyglądającej połaci plastiku.
Napędy też już znamy
Mercedes staje się mistrzem unifikacji. I tak jak całe nadwozie z wnętrzem GLA to CLA i GLB ze szczyptą GLC, tak napędy to kopia propozycji znanych z pozostałych dwóch kompaktowych modeli.
Również podobnie jak np. w najmniejszym sedanie Mercedesa, GLA najpierw zadebiutuje w wydaniu elektrycznym, a później do oferty dołączą hybrydy. Jeśli chodzi o wersje na prąd, to na start będą trzy: 200, 250+ i 350 4Matic. Tak - jeśli chcecie poznać ich dokładne parametry wystarczy zajrzeć w dane techniczne CLA i GLB. Zatem podstawowa odmiana 200 oferuje maksymalną moc 224 KM i zdecydowanie najmniejszy akumulator o użytecznej pojemności 58 kWh. Najniższa jest też maksymalna moc ładowania, która wynosi 200 kW.
Odmiany 250+ i 350 4Matic to już baterie 85 kWh i uzupełnianie energii z mocą 320 kW. Jeśli chodzi o osiągi, to pierwsza ma jeden silnik na tylnej osi, który generuje 272 KM. Natomiast topowa wersja to już dwa motory elektryczne o łącznej mocy 354 KM. Można się spodziewać, że wzorem braci do oferty dołączy też pośredni model o oznaczeniu 250 (bez plusa).
Mercedes nie będzie kazał długo czekać również tym, którzy wolą napędy spalinowe. Te znowu będą takie, jak te, które znamy z CLA i GLB, a więc będą to hybrydy oparte na silniku o pojemności 1,5 l.
Taki sam, ale inny
Jak widać unifikacja w Mercedesie jest tak mocna, że o nowym modelu wiadomo praktycznie wszystko już przed tym, jak trafi do salonów. Jedno jest pewne - GLC to kluczowy model dla niemieckiej marki.