Już nawet niewielkie przymrozki sprawiają, że wielu kierowców rano wykonuje zimowy rytuał odpędzania zmrożonej wody z szyb. Najprościej, oczywiście, skrobaczką. Wiele osób zaopatruje się także w specjalne płyny do odmrażania. Ale co w przypadku, gdy pod ręką nie ma jednego ani drugiego?
Marcin Łobodziński przygotował ostatnio artykuł (znajduje się poniżej), w którym przedstawił domowe sposoby na przyrządzenie odpowiedniej mikstury rozwiązującej problem. Ale jest jeszcze inne wyjście.
W dobie epidemii koronawirusa niemal każdy z nas ma pod ręką 2 rzeczy – maseczkę oraz płyn do dezynfekcji. I właśnie to drugie może nam się przydać. Wystarczy raz spryskać powierzchnię, żeby w szybkim tempie rozmrozić szybę, jeśli nie mamy do dyspozycji skrobaczki. Lepiej jednak wrócić się do domu po większy rozpylacz z zapasem płynu niż używać takiego podręcznego – szybko może się wyczerpać.
Należy pamiętać, że płyn do dezynfekcji poradzi sobie tylko ze szronem. Jeśli szybę pokrywa grubsza warstwa lodu, nie ma co liczyć na skuteczne rozmrożenie. W takim wypadku do działania musi już wejść skrobaczka.
Jeśli jednak nie chcemy się zbytnio namachać i namęczyć i tak warto spryskać szybę płynem, który napocznie rozmrażanie. Resztę trzeba będzie dokończyć skrobaczką, jednak pójdzie to na pewno szybciej niż w przypadku używania samej skrobaczki. Po użyciu płynu dobrze jeszcze przed ruszeniem dokładnie umyć szybę spryskiwaczami, aby usunąć wszelkie smugi.