Płacą jak za zboże. Rosjanie pokazali ceny używanych aut zachodnich marek
Po ataku Moskwy na Ukrainę i wycofaniu się z Rosji europejskich i azjatyckich producentów samochodów Władimir Putin przekonywał, że ich brak będzie korzystny, bo przyspieszy rozwój rodzimych marek. Kierowcy najwidoczniej mu nie uwierzyli, bo są gotowi płacić bajońskie kwoty za używane auta, byle nie były Ładami czy Moskwiczami.
Serwis autostat.ru, zajmujący się rosyjskim rynkiem motoryzacyjnym, opublikował informację o używanych samochodach, których średnia cena wynosi ok. 2 mln rubli. Gdybyśmy przeliczyli to na polską walutę, otrzymalibyśmy ok. 96 tys. zł. Okazuje się, że za taką kwotę w Rosji można kupić ośmioletnie samochody takie jak Kia Sportage, Nissan X-Trail, Toyota C-HR, Mazda 6 lub Volkswagen Passat czy sześcioletniego Nissana Qashqaia.
Już na pierwszy rzut oka widać, że to bardzo wysokie ceny. Ośmioletnią Kię Sportage w Polsce kupimy za 65 tys. zł i możemy w tej kwocie przebierać w ofertach aut o niezbyt dużym przebiegu i przyzwoitym wyposażeniu. W przypadku X-Traila będzie to kwota podobna, a być może wyższa o kilka tys. zł. Toyota C-HR po ośmiu latach kosztuje w Polsce ok. 65-75 tys. zł, ale bardzo często są to odmiany hybrydowe. Podobny przedział cenowy utrzymuje Mazda 6, a Passat może kosztować od 50 do 80 tys. zł w zależności od wersji i stanu.
No dobrze. Ktoś jednak może powiedzieć, że nie należy przyrównywać cen używanych samochodów w odizolowanym sankcjami państwie do tego, jak kształtuje się rynek wtórny w wolnym zachodnim świecie. Porównajmy więc ceny ośmioletnich używanych aut japońskich, koreańskich czy europejskich marek do tego, co Rosjanom oferują ich rodzimi producenci.
Jak się okazuje, za 2 mln rubli w Rosji można kupić flagowca Łady – model Aura, który w momencie debiutu przedstawiany był przez producenta jako namiastka luksusu. Pięciodrzwiowa Łada Niva Travel kosztuje nieco ponad 1,3 mln rubli, zaś cennik niezwykle popularnego modelu Granta otwiera się kwotą 780 tys. rubli. Drożej jest w marce Moskwicz, która od kilku lat oferuje poddane niewielkiej kosmetyce auta z Chin. Za 2 mln rubli można kupić Moskwicza 3 – crossovera o długości 4,41 m (o 7 cm krótszy od Kii Sportage) z silnikiem benzynowym 1.5 o mocy 136 KM.
Jak widać, rosyjscy kierowcy najdosadniej zrecenzowali tamtejszą motoryzację. W Polsce, a szerzej w Europie, nie do pomyślenia jest, by ośmioletnie auto kosztowało mniej więcej tyle, ile jego odpowiednik innej marki prosto z salonu. Oczywiście z wyjątkiem szczególnych przypadków. Pokazuje to, jak wysoko Rosjanie cenią zachodnią motoryzację i co sądzą o ofercie swoich rodzimych marek.