Okazuje się jednak, że producent nie tylko spodziewał się takiej reakcji, ale wręcz jest z niej zadowolony.
W rozmowie z serwisem "Edmunds" globalny dyrektor marketingu Ferrari, Emanuele Carando, przyznał, że firma zakładała, iż Luce będzie autem budzącym emocje.
– Jestem bardzo zadowolony z tych reakcji jako dyrektor marketingu – powiedział Carando. Jak dodał, "wszyscy kochają Ferrari i każdy ma prawo powiedzieć o nim coś od siebie".
Tym bardziej, że jedni tylko mówią, a inni faktycznie kupują. Szef Ferrari, Benedetto Vigna, już kilka dni po premierze chwalił się dużym zainteresowaniem. Pod koniec czerwca Włosi informowali, że cała pula przeznaczona na rynek chiński została wyprzedana. Co ważne, wśród klientów jest dużo osób, dla których będzie to pierwsze Ferrari w życiu.
Warto zwrócić też uwagę na notowania giełdowe Ferrari. Tuż po premierze Luce akcje spółki gwałtownie spadły, ale w tej chwili wróciły w okolice tegorocznych maksimów, więc wiele wskazuje, że cały ten szum ani trochę nie zaszkodził marce. Wręcz przeciwnie.