Mazda tłumaczy się z rezygnacji z przycisków w nowej CX-5
W nowym CX-5 Mazda nie tylko porzuciła klasyczne pokrętło do sterowania multimediami, ale i niemal wszystkie przyciski. Tymczasem producent przekonuje, że zmiana nie zrywa z dotychczasową filozofią marki.
W zeszłym roku Mazda pokazała nową generację popularnej CX-5. Z uwagi na dotychczasowy analogowy charakter kokpitów wiele osób było zaskoczonych rezygnacją z przyciskowej obsługi większości funkcji, na rzecz wielkiego ekranu. Co więcej, nowy system multimedialny z Google Built-In nie jest już obsługiwany za pomocą wygodnego pokrętła.
Matthew Valbuena, szef ds. technologii pokładowej i interfejsu wyjaśnił w wywiadzie z serwisem Motor1 przyczyny takiej decyzji. Jak się okazuje, celem Mazdy była chęć... utrzymania uwagi kierowcy na drodze i prosta obsługa, co odpowiada dotychczasowej filozofii marki.
Mężczyzna wskazał, że kluczowe funkcje pojazdu można teraz kontrolować na kilka sposobów. Przyciski na kierownicy odpowiadają m.in. za widok z kamery 360 st., tryby M-Drive oraz wybór źródła multimediów, które wyświetlane są na cyfrowych zegarach. Ponadto kluczową rolę ma odgrywać obsługa głosowa, także przy sterowaniu klimatyzacją.
Valbuena porównuje dwa podejścia Mazdy do iPoda Classic i iPoda Touch: - Oba urządzenia potrafią robić to samo, ale iPod Touch jest bardziej elastyczny i potrafi więcej niż iPod Classic - powiedział. Producent podkreśla, że nowy system ma większą elastyczność w dalszym rozszerzaniu funkcjonalności.
Google Built-In zapewnia dostęp do ponad 350 aplikacji samochodowych. Mazda podkreśla, że osprzęt nie może ograniczać funkcji. - Próba kontrolowania tak dużej różnorodności aplikacji za pomocą jednego pokrętła byłaby bardzo trudna - powiedział w wywiadzie Valbuena. Według niego firma dążyła do kompromisu: dotyk i głos mają współgrać z fizycznymi przyciskami, by zachować bezpieczeństwo obsługi.
Wydaje się to jednak co najmniej nielogiczne. Przerzucenie obsługi klimatyzacji z fizycznych pokręteł i przycisków na wąski pasek na dotykowym ekranie nie ma nic wspólnego ze zwiększeniem bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie - odwraca uwagę kierowcy i wymaga większego skupienia na wyświetlaczu.
Producent argumentuje, że większość dorosłych korzysta ze smartfonów i oczekuje intuicyjnej obsługi. - Nie chcieliśmy, aby obsługa była bardzo skomplikowana i wymagała przeczytania obszernej instrukcji obsługi - mówił dalej Valbuena. Nowy system jest według niego tak zbudowany, że nauka obsługi funkcji jest bardzo szybka i intuicyjna.
Valbuena nie ujawnia planów wdrożenia systemu w pozostałych modelach. Dodał jednak, że konsumenci "będą mogli korzystać zarówno z Mazda Connect, jak i Mazda Connect z wbudowanym Google przez dłuższy czas". Implementację systemu Mazda rozpoczyna od najpopularniejszego modelu w gamie, licząc, że pozytywne przyjęcie zachęci do rozszerzenia rozwiązania.
Pierwsze auta wkrótce wyjadą na drogi. Co ciekawe, nowatorskie podejście do kokpitu nie zniechęciło klientów, szczególnie w Polsce. Co ciekawe, nasz kraj okazał się liderem europejskiej przedsprzedaży - aż 40 proc. zamówień pochodziło z kraju nad Wisłą. Na koniec listopada 2025 r. na samochód zdecydowało się ponad 1,6 tys. osób.