Definicję luksusu bazującą na wyposażeniu auta, trzeba - moim zdaniem - przewartościowywać co około 1,5 dekady. To, co jeszcze nie tak dawno temu było niesamowitym rozwiązaniem z najwyższej półki, obecnie można dostać w podstawie w samochodzie kompaktowym. Jedno pozostaje niezmienne – detale.
Możesz mieć najlepsze systemy, podłokietnik sterowany elektrycznie i grzanie wszystkich miejsc siedzących, kamery z każdej strony auta, a co za tym idzie – metkę ze sporą sumą, ale tak długo, jak w twoim aucie nie będzie detali, które robią "łał", nadal będziemy mówić najwyżej o za drogim pseudopremium.
Jeśli przyjrzycie się uważnie lexusowi LS z kilku perspektyw, w tym szczególnie z profilu, zauważycie, jak światła tego samochodu definiują całą resztę pojazdu. Wyglądają, jakby ktoś je delikatnie szczypnął, naciągnął na bok i z tak utworzonego, strzelistego kształtu wyprowadził kolejne linie, formujące resztę nadwozia.
4 lata – tyle zajęło dopracowanie metody składania tkaniny obicia drzwi Lexusa LS. Nawiązanie do japońskiej tradycji jest tutaj zrealizowane bardzo subtelnie i elegancko. To coś więcej niż po prostu dobrze dobrany materiał.
Wygląd tego obicia można interpretować na różne sposoby. Jedni widza tu łuski smoka, inni litery L, stanowiące symbol marki. Bez względu na to, jak zinterpretujemy kształt, który przedstawia obicie origami, nie można odmówić mu doskonałej estetyki, szczególnie przy porannym świetle, które tworzy na drzwiach elegancką grę światła i cienia.
[h2]Kryształy kiriko[/h2]
Kiriko to tradycyjna japońska sztuka szlifowania kryształów. To z niej czerpie kolejny element wykończenia drzwi w Lexusie LS, dostępny na poziomie wyposażenia Omotenashi.
Czy mi się to podoba? Nie. Chociaż podziwiam kunszt japońskich twórców, to tutaj powiedziałbym "stop" i wolałbym dostać, jako uzupełnienie do obicia origami, ładne drewno. Nie zawsze jednak chodzi o to, co się komu podoba, a raczej o same możliwości.
Kryształy na drzwiach nie muszą ci się podobać. Nie muszą się podobać mnie. Ale gdybym chciał mieć taki dodatek w swojej limuzynie, to Lexus może mi to zapewnić, podobnie jak kiedyś Maybach, który oferował wykończenie zamiast drewnem – granitem. Opcja podobno kosztowała 58 tys. dolarów. Ta opcja nie miała być tania, miała być zapamiętana, tak jak teraz detale Lexusa LS.
Mariusz ZmysłowskiRedaktor naczelny Autokult.pl i WP Select
Entuzjasta motoryzacji, techniki i fotografii. Czas, którego nie poświęcam samochodom, spędzam rysując, czytając i jeżdżąc na rowerze. Z mediami motoryzacyjnymi związany od 15 lat.