Kupić samochód za rozsądną cenę - finał

Kupić samochód za rozsądną cenę - finał16.01.2015 13:27
Kupić samochód za rozsądną cenę - finał
Źródło zdjęć: © fot. Marcin Łobodziński

Poszukiwanie samochodu za rozsądną cenę dobiegło końca. Skorzystałem z wyprzedaży rocznika 2014 i jednocześnie wybrałem model, który wyszedł już z produkcji. Konkretnie, jest to egzemplarz z ostatniej partii produkcyjnej tego modelu.

Jeśli nie rozumiesz na czym polega ten wpis przeczytaj wpis wstępny tego cyklu:

Pragnę również dodać, że wpis pochodzi z mojego [u]prywatnego bloga[/u] i nie przedstawia stanowiska redakcji Autokult.pl. Jest to moja prywatna opinia i stanowisko, więc zarzucanie niesprawiedliwości oceny, braku obiektywizmu czy nierównego traktowania samochodów jest tutaj przynajmniej nie na miejscu.

Po krótkim wstępie wyjaśnię dlaczego wybrałem Škodę Fabię II 1,4 Fresh. Dodam tylko, że w finale Fabia musiała zmierzyć się z bogato wyposażoną Skodą Citigo, a także z Hyundaiem i20 oraz Seatem Ibizą.

Citigo odpadło jako pierwsze z prostej przyczyny – przestrzeń. Jednak skusiły mnie większy bagażnik i nieco większa ilość miejsca na nogi mojego dziecka z tyłu. Tak naprawdę nie chodzi nawet o jego nogi, ale mojej żony, która zawsze siedzi przed nim i musi się dość mocno przysunąć do przodu. Przestrzeń w obszarze kolan pasażera przedniego fotela okazała się też jednym z kluczowych obszarów, które razem oceniliśmy.

W drugiej rundzie musiałem zdecydować, które auto koncernu VAG zostanie wybrane. Seat kusił lepszym wyposażeniem, nieco niższą ceną, ładnym lakierem i ogólnie lepszym wyglądem niż Fabia. W dodatku ma dłuższą, bo aż 4-letnią gwarancję. Problemem był silnik 1,2 l o mocy 70 KM z trzema cylindrami, którego nie udało mi się sprawdzić pod względem osiągów. Drugim problemem było wnętrze. W wersji Reference niestety kokpit wygląda bardzo słabo, choć próbuje udawać coś, czym nie jest. W Fabii przynajmniej nic niczego nie udaje, a połączenie prostego wnętrza z prostymi materiałami jest lepsze niż połączenie ładnego wnętrza ze słabymi materiałami. Inną rzeczą, która wypadła słabo to możliwości przewożenia dzieci. Po pierwsze, pasy tylnej kanapy są bardzo krótkie, po drugie troszeczkę brakuje miejsca w porównaniu z Fabią. Ostatecznie wybrałem Škodę, choć muszę przyznać, że była to trudna decyzja i szalę w czeską stronę przeważyła jednostka napędowa Fabii.

Na koniec wybór pomiędzy Hyundaiem i20 a Škodą Fabią. Tu pod prawie każdym względem Škoda okazała się lepsza, choć kusiła koreańska mechanika Hyundaia. Škoda zrobiła lepsze wrażenie jakością wykonania wnętrza, choć z zewnątrz nie może się równać z i20. Wnętrze to było coś, co ostatecznie skreśliło Hyundaia, a konkretnie chodzi o zaskakująco małą przestrzeń z przodu dla pasażera przy określonym ustawieniu fotela. Wynikało to z kształtu deski rozdzielczej, która jest mocno wypuszczona do wnętrza. W tym samym miejscu kokpit Fabii jest wyprofilowany korzystnie i przyjaźnie dla nóg od kolan w dół.

Przy mocno przesuniętym do przodu fotelu pasażera mieszczę się nawet ja, a z tyłu...
Źródło zdjęć: © fot. Marcin Łobodziński
Przy mocno przesuniętym do przodu fotelu pasażera mieszczę się nawet ja, a z tyłu...

Wnętrzu Fabii właściwie niczego nie brakuje, poza elektrycznie regulowanymi lusterkami, których nie miał również Hyundai. Tymczasem Hyundai nie był tak przyjemny w odbiorze, nie do końca odpowiadało mi też wkurzające, niebieskie podświetlanie kokpitu. Innym aspektem, który bardzo wysoko oceniłem w Fabii to pozycja za kierownicą, która najbardziej mi odpowiadała ze wszystkich ocenianych w tym cyklu samochodów. Również bagażnik, bez względu na pojemność deklarowaną przez producenta lepiej wygląda w Fabii, jest lepiej rozplanowany.

Fabia okazała się też najlepsza pod względem bagażnika. Jest najbardziej poukładany i funkcjonalny
Źródło zdjęć: © fot. Marcin Łobodziński
Fabia okazała się też najlepsza pod względem bagażnika. Jest najbardziej poukładany i funkcjonalny

Niewielkie znaczenie miała również odległość do najbliższego serwisu, w tym przypadku Škoda miażdżyła, również liczbą serwisów w Polsce. Innym drobiazgiem była ogólna obsługa w salonach Hyundaia i Škody. I tu również Hyundai nie miał żadnych szans. Gwarancja była po stronie Hyundaia.

Pierwsze wrażenia z jazdy są pozytywne z prostej przyczyny – tego się spodziewałem. Właściwie nic mnie nie zaskoczyło w Fabii, a wraz z przejechanymi kilometrami odkrywam kolejne zalety. Jedną z nich jest konieczność tylko niewielkiej korekty fotela gdy wsiadam za kierownicę po żonie. Na szczęście lusterek bocznych w ogóle nie muszę przestawiać. Zaskoczył mnie też komfort resorowania zawieszenia, a właściwie zawieszenia i opon o wysokim profilu - bo te mają tutaj niebagatelne znaczenie. Zawsze wysoko cenie sobie komfort resorowania. Przestrzeń kabiny Fabii to jeden z jej największych atutów, a bagażnik to kolejny duży plus. Jedynie klapa mogłaby być zaprojektowana tak, by nie wymagała trzaskania.

Osiągi 85-konnego silnika można uznać za właściwe. „Duża” jednostka odwdzięcza się wielką elastycznością, chętnie przyspiesza już od 1500 obr./min. Praca skrzyni biegów jest idealna, poza biegiem wstecznym, który trzeba czasami poprawić. Wadą jest wyciszenia wnętrza. Silnik słychać wyraźnie już od około 90 km/h, ale nie jest to samochód na autostrady. Jednak gdyby ktoś chciał tym modelem jeździć w trasie to szczerze odradzam. Na chwilę obecną samochód jest eksploatowany praktycznie tylko w mieście i po przebiegu 700 km tylko 4-krotnie pokonał trasę o długości około 40 km. Spalanie w eksploatacji prawie czysto miejskiej i w zimie, z długim, kilkakrotnym grzaniem się na postoju, po 700 km wyniosło 7,5 l/100 km.

Największą wadą mojej Škody Fabii jest jej wygląd. Co prawda ogólnie Fabia nie jest samochodem brzydkim, ale na 14-calowych kołach, z czarnymi lusterkami i klamkami, bez świateł przeciwmgłowych i we flotowym lakierze delikatnie mówiąc nie przykuwa wzroku. To zupełnie inna bajka niż mój dotychczasowy samochód : )

Wszystkie części cyklu:

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)