Jeździłem legalnie po leśnych drogach. Natura-lnie 4x4 pokazało, jak to się robi
Pod koniec marca rozmawiałem z przedstawicielami stowarzyszenia Natura-lnie 4x4, które propaguje legalną jazdę w terenie i działa w tym właśnie kierunku, pragnąc zmienić oblicze offroadu. Po kilku miesiącach mogłem powiedzieć "sprawdzam" i przekonałem się, że jest to możliwe.
W wyniku lockdownów i trudności ze spędzaniem wolnego czasu po boomie na kampery teraz mamy boom na terenówki. A konkretnie na offroadową turystykę.
Auta terenowe drożeją, a w internecie bez trudu można znaleźć offroadowe trasy, dokładnie opisane i wielokrotnie pokonywane przez innych. Ale nigdzie nie znajdziecie zapewnienia, że są w pełni legalne, a kiedy znajdziecie się w lesie, nie wiadomo, czy robicie to zgodnie z prawem. Każdy decyduje sam i sam martwi się w razie kłopotów.
Można inaczej – legalnie
Na wycieczkę wraz z 15 innymi autami (czyt. rodzinami) zostałem zaproszony przez Piotrka i Darka ze stowarzyszenia Natura-lnie 4x4, z którymi rozmawiałem o legalnym offroadzie. Kierunkiem było Nadleśnictwo Nurzec, celem – poza samą jazdą – poznanie pracy leśników, straży granicznej, spędzenie czasu z przyrodą i ludźmi kochającymi offroad.
Były też zapewnienia, że trasa ma być lajtowa, więc nie obawiałem się o samochód, który akurat w tym czasie testowałem.
Leśnicy, z Arturem Gackim na czele, w czasie wyjazdu opowiadali o lasach, gospodarce leśnej i swojej pracy, którą dało się poznać jako pasję, a nie tylko sposób na zarabianie. Dowiedzieliśmy się o realiach ich pracy, nawet tych, które najbardziej poruszają w mediach, jak wycinka drzew, która jest niezbędna.
Przewodnicy byli świetnie przygotowani merytorycznie, nie tylko z tej tematyki, ale i z trudnej historii rejonów, po których jeździliśmy. W lasach oglądaliśmy nie tylko rośliny, ale też bunkry z czasów wojny.