Infiniti QX55 to ścięty odpowiednik QX50. Wnętrze nieco rozczarowuje

Infiniti QX55 to ścięty odpowiednik QX50. Wnętrze nieco rozczarowuje

QX55 technicznie ma wiele wspólnego z QX50.
QX55 technicznie ma wiele wspólnego z QX50.
Źródło zdjęć: © mat. prasowe
Aleksander Ruciński
19.11.2020 07:55, aktualizacja: 16.03.2023 15:33

Inifiniti wycofało się z Europy, ale nadal tworzy nowe modele z myślą o głównym rynku, jakim są Stany Zjednoczone. Najświeższa propozycja japońskiego producenta to QX55 - dynamicznie wystylizowany crossover bazujący na rozwiązaniach znanych z QX50.

Wystarczy rzut oka na fotografie, by dowiedzieć się z jaką marką mamy do czynienia. Niepodrabialny, choć nieco już oklepany design Infiniti znalazł zastosowanie również w QX55. Pierwsze skrzypce gra tu duża, chromowana atrapa chłodnicy, ostro narysowane, wąskie reflektory oraz oczywiście mocno opadająca linia dachu. QX55 należy bowiem do segmentu crossoverów coupe.

Styliści zadbali też o liczne, czarne wstawki, które świetnie komponują się z czerwonym lakierem nadwozia i 20-calowymi felgami oferowanymi w standardzie. Ciekawie wygląda też projekt tylnych świateł, które są zaskakująco szerokie. Nieco gorzej jest niestety we wnętrzu.

Wygląda ono jakby pochodziło sprzed dekady. Trudno mieć zastrzeżenia do kolorystyki, materiały przynajmniej na zdjęciach też wyglądają nieźle, ale sam design nieco trąci myszką. Tradycjonaliści powinni być jednak zadowoleni - producent mimo zastosowania dwóch dotykowych ekranów zostawił bowiem sporo przycisków i klasyczne, analogowe zegary.

452058032667846255
© mat. prasowe

Co ciekawe, QX55 jest pierwszym modelem Infiniti, który wspiera bezprzewodową łączność Apple CarPlay. Na pokładzie nie brakuje też 16-głośnikowego systemu audio Bose i rozwiązań z zakresu wsparcia kierowcy wliczając w to pół-autonomiczną jazdę ProPilot i wyświetlacz Head Up.

Jedynym silnikiem oferowanym w tym modelu jest 2-litrowa 4-cylindrówka generująca 271 KM mocy i 380 Nm maksymalnego momentu obrotowego, który może trafiać na wszystkie koła za pośrednictwem przekładni CVT.

O zaletach i ewentualnych wadach japońskiej propozycji przekonają się wyłącznie amerykańscy klienci. Niewykluczone jednak, że wiele egzemplarzy trafi do Europy w wyniku prywatnego importu, gdyż marka miała swoich zwolenników na Starym Kontynencie.

  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
  • Slider item
[1/17]
Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (2)