Kilkanaście miesięcy temu Marchionne ogłosił odejście na emeryturę, co nastąpi w 2018 roku. Jego celem jest zostawienie koncernu w jak najlepszej kondycji finansowej. Wiele wskazuje jednak, że nie uda się zrealizować planu. Obecny dług FCA sięga bowiem 7 mld dolarów i nic nie wskazuje, aby miał się zmniejszyć.
Przeciwnicy Marchionne twierdzą, że przyczyn takiego stanu rzeczy należy doszukiwać się w niezbyt przemyślanych i niepopularnych decyzjach szefa. Każdy z nas pamięta przecież całkowitą marginalizację Lancii i ograniczenie jej oferty do minimum, w postaci przestarzałego, miejskiego Ypsilona. W praktyce jedna z ważniejszych marek w historii motoryzacji stopniowo dogorywa i możecie być pewni, że niebawem pożegna się z tym światem.
O ile jednak sprawa mało dochodowej Lancii wydaje się dość zrozumiała, o tyle trudno pojąć to co stało się z Fiatem. Włoski gigant oferujący szeroką gamę zróżnicowanych modeli zmienił się w firmę wytwarzającą niszowe, drogie i mało popularne konstrukcje w postaci 500 XL, czy 124 Spider. Być może sytuację uratuje nowe Tipo, choć jeden model to zbyt mało, aby podnieść Fiata z dna.
Sytuacja jest słaba. Z miesiąca na miesiąc długi FCA rosną, a wśród marek wchodzących w skład koncernu trudno wskazać taką, która przynosi zyski. Jedyną opcją wydaje się sprzedaż jednej z nich. Nieoficjalnie mówi się o Alfie Romeo i Maserati. Architektem takiego rozwiązania jest firma badawcza Evercore ISI, która na bieżąco monitoruje sytuację FCA. Niedawno na łamach magazynu "Forbes" przedstawiła ona swoje badania, wskazujące, że sprzedaż Alfy i Maserati byłaby najlepszą decyzją jaką obecnie może podjąć Sergio Marchionne.
Bez wątpienia obydwie marki dysponują ogromnym doświadczeniem i potencjałem marketingowym. W rękach odpowiedniego inwestora mogłyby zdecydowanie rozkwitnąć. Szczególnie teraz, w czasach rosnącej popularności aut premium. Co prawda FCA ostatnio mocno zainwestowało w obydwie marki, lecz stopień ich rozwoju wydaje się niewystarczający. Opóźniające się premiery, niespełnione obietnice i okrojone oferty stały się ostatnio specjalnością Włochów.
Giulia Quadrifoglio jest bez wątpienia świetnym samochodem. Ale czy to samo można powiedzieć o zwykłych wersjach włoskiej piękności? Oferta Włochów najwyraźniej nie przemawia do klientów. Nie jest to hit na miarę poprzedników, traktowany jako poważna alternatywa dla niemieckiej konkurencji. Raczej niszowy samochód, który w uboższych wydaniach nie przemawia ani do ludzi z benzyną we krwi, ani do rozsądnych pragmatyków.
Stelvio? Pierwszy SUV Alfy dopiero zadebiutował. Trudno powiedzieć, czy będzie cieszył się sporym wzięciem. Nawet jeśli to oferta modeli Alfy z jakimikolwiek szansami na popularność ogranicza się obecnie do zaledwie dwóch modeli. To zbyt mało, żeby wstać z kolan. Z drugiej strony brakuje pieniędzy na szybsze wdrożenie kolejnych propozycji. Sytuacja jest bez wątpienia patowa, więc może sprzedaż Alfy, zgodnie z zaleceniem finansowych specjalistów, nie byłaby takim złym pomysłem?