Polska się cofnęła. Przykręcą śrubę kierowcom?

Nadmierna prędkość to najczęstsza przyczyna tragicznych wypadków
Nadmierna prędkość to najczęstsza przyczyna tragicznych wypadków
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Policja
Tomasz Budzik

25.04.2024 10:20, aktual.: 26.04.2024 08:20

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Po raz pierwszy od lat w Polsce zapowiada się wyraźny wzrost liczby śmiertelnych ofiar wypadków drogowych. Dane za pierwszy kwartał nie pozostawiają pola do optymizmu, a szykowane zmiany w prawie mogą jeszcze pogorszyć sytuację. Nic więc dziwnego, że urzędnicy chcą większej kontroli nad kierowcami.

Wyraźny wzrost liczby ofiar

Polskie Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego opracowało raport na temat pierwszego kwartału na naszych drogach. Niestety, nie mamy być z czego dumni. W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2024 r. miało miejsce 4101 wypadków, w których zginęło 391 osób. Oznacza to, że względem analogicznego okresu 2023 r. w obydwu kategoriach nastąpił wzrost o 8 proc.

A może być jeszcze gorzej. Jako śmiertelną ofiarę wypadku uznaje się nie tylko osoby, których zgon nastąpił na miejscu zdarzenia, ale także te, które po odniesieniu ran umarły w ciągu 30 dni. Oznacza to, że ostatecznie liczba śmiertelnych ofiar wypadków w pierwszym kwartale 2024 r. może jeszcze wzrosnąć.

Dane POBRD są niepokojące. Od 2019 r. nie było w Polsce wyraźnych wzrostów liczby śmiertelnych ofiar wypadków. Najmniej było ich w 2022 i 2023 r. – odpowiednio 1896 oraz 1893. Jednak już wyhamowanie tendencji spadkowej w 2023 r. mogło być niepokojące. Dane z pierwszego kwartału 2024 r. są zaś jak bicie na alarm.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Efekt "odpuszczenia gazu"

Skąd wziął się tak wyraźny wzrost? Odpowiedzi na to pytanie może być kilka. Dobra pogoda w marcu jest jedną z nich. Wbrew temu, co można byłoby sądzić, do największej liczby tragicznych wypadków dochodzi wtedy, gdy warunki atmosferyczne sprzyjają prowadzeniu. To one skłaniają kierowców do szybszej jazdy i bardziej ryzykownych manewrów. Zachęcają też do wyjazdu jednośladami. Niektórzy motocykliści po zimowej przerwie nie potrafią trzymać na wodzy swojej fantazji, a kierowcy dopiero na powrót przyzwyczajają się do uważania na motocykle.

Nie można jednak wykluczyć, że wpływ na liczbę wypadków miały również nieudolne działania polityków, którzy robili trzy kroki do przodu po to, by potem zrobić jeden wstecz. We wrześniu 2022 r. zlikwidowano kursy redukujące liczbę punktów karnych. W efekcie wizja szybkiej utraty uprawnień stała się całkiem realna i zaczęła wpływać na to, jak myśleli, a więc i jeździli, kierowcy.

We wrześniu 2023 r. rząd PiS-u wycofał się jednak z tej zmiany. Przywrócono kursy, ale już znacznie droższe niż wcześniej. Od jesieni 2023 r. dał się też zauważyć trend rosnącej liczby śmiertelnych ofiar wypadków. Czy był to przypadek? Dane z pierwszego kwartału 2024 r. mogą gruntować przekonanie, że niekoniecznie. Możliwe, że niektórzy kierowcy, wiedząc o wyjściu awaryjnym, pozwalają sobie na więcej niż wcześniej, gdy nie można było liczyć na koło ratunkowe.

Jeśli to podejrzenie jest słuszne, to podobnego efektu możemy spodziewać się po zapowiedzianych już przez obecny rząd zmianach w przygotowanych jeszcze przez PiS przepisach o przepadku samochodów mocno pijanych kierowców. Od 14 marca 2024 r. jest on obowiązkowy, ale niebawem ma stać się tylko możliwą karą, a o wszystkim będzie decydował sąd.

Strona rządowa chce większego nadzoru

W kontekście mało optymistycznych danych dotyczących wypadków nie może dziwić deklaracja Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Instytucja, będąca – przynajmniej w teorii - ciałem doradczym ministra infrastruktury, chce zaostrzenia kursu względem kierowców.

Podczas obrad KRBRD, które miały miejsce 22 kwietnia, określono kierunki przyszłych działań w zakresie bezpieczeństwa. "Przyjęto także rekomendacje dotyczące wzmocnienia nadzoru nad ruchem drogowym oraz skutecznej wymiany informacji o prowadzonych działaniach w zakresie profilaktyki zagrożeń w ruchu drogowym", czytamy na stronie KRBRD.

Można więc podejrzewać, że w najbliższych miesiącach zwiększy się częstotliwość policyjnych kontroli i dużych akcji mundurowych. Zapału zapewne nie zabraknie, ale problemem mogą okazać się braki kadrowe policji. Tak naprawdę więc dopiero czas pokaże, jak w praktyce uda się zrealizować założenie wzrostu nadzoru.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (43)