Zniknie 350 tys. miejsc pracy w 4 lata. Dostawcy mówią o "polikryzysie"
Europejska branża motoryzacyjna stanęła w obliczu dużego kryzysu, który może zaowocować utratą setek tysięcy miejsc pracy w ciągu najbliższych kilku lat.
Europejskie Stowarzyszenie Dostawców Motoryzacyjnych (CLEPA) ostrzega przed skutkami wyzwań, z jakimi obecnie mierzy się europejska branża. Powolna adopcja pojazdów elektrycznych, rosnąca konkurencja ze strony Chin i redukcja kosztów wdrażana przez koncerny mogą zaowocować utratą aż 350 tys. miejsc pracy w ciągu najbliższych czterech lat.
Co warte odnotowania, redukcje mają miejsce już teraz. W latach 2024–2025 dostawcy branży motoryzacyjnej zlikwidowali 104 000 miejsc pracy - poinformował w komunikacie sekretarz generalny CLEPA Benjamin Krieger.
ZF Friedrichshafen do 2030 roku zlikwiduje 7000 miejsc pracy w swoim dziale napędów elektrycznych i hybrydowych, Bosch do końca 2030 roku zmniejszy liczbę miejsc pracy o 13 000, głównie w niemieckim dziale mobilności, Continental zredukuje od 10 000 do 11 000 miejsc pracy w latach 2024–2026, a Schaeffler planuje zwolnić 4700 osób w całej Europie, reagując na "zbyt powolny" wzrost elektromobilności.
To nie wszyscy. Według CLEPA, około 50 proc. dostawców planuje dalszą redukcję mocy produkcyjnych w Europie Zachodniej w ciągu najbliższych pięciu lat z powodu niskiej rentowności. Wynika to z faktu, że ponad 75 proc. dostawców spodziewa się marży zysku poniżej progu 5 proc., niezbędnego do długoterminowych, zrównoważonych inwestycji.
O powodach, w wywiadzie dla "Automotive News Europe", mówi Stefan Bratzel, dyrektor Centrum Zarządzania Motoryzacją (CAM): "Z jednej strony mamy powolny rynek europejski. Z drugiej strony mamy koszty transformacji w kierunku elektromobilności, gdzie staje się jasne, że trudno jest osiągnąć oczekiwane wolumeny. Ponadto cła w USA wpływają na eksport. Producenci samochodów starają się obniżyć koszty i postrzegają dostawców jako czynnik generujący koszty".
Do tego dochodzi rosnąca konkurencja ze strony Chin. Zarówno w postaci całych pojazdów, jak i produkowanych tam podzespołów. Branża liczy na zmiany w przepisach, które mogą pomóc w unormowaniu sytuacji.
Wiadomo, że unijni urzędnicy pracują nad regulacjami "Made in Europe", które miałyby pozwolić na preferencyjne traktowanie producentów wykorzystujących europejskie podzespoły w swoich produktach. Ostateczne decyzje w tej sprawie jeszcze jednak nie zapadły.