Wyższe cła Trumpa zagrożą branży motoryzacyjnej. Niemcy mówią o "ogromnych kosztach"

Groźby Donalda Trumpa dotyczące nałożenia karnych ceł na kraje wspierające Grenlandię doczekały się szybkiej reakcji po stronie niemieckiego przemysłu. Przedstawiciele branży mówią o ogromnych kosztach i potencjalnych decyzjach.

epaselect epa12654061 US President Donald J. Trump responds to questions from the news media as he walks to board Marine One on the South Lawn of the White House in Washington, DC, USA, 16 January 2026. President Trump is traveling to Florida for the weekend. EPA/SHAWN THEW Dostawca: PAP/EPA.Donald Trump Dostawca: PAP/EPA.
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/SHAWN THEW
Aleksander Ruciński

Trump zapowiedział podwyższenie obowiązującego cła na towary importowane z Danii, Norwegii, Szwecji, Francji i Niemiec z dotychczasowych do 25 proc. Decyzja ma być karą dla państw, które poparły Grenlandię, po tym, jak USA wystosowały groźby dotyczące przejęcia jej terytoriów.

W poście w mediach społecznościowych Trump poinformował, że cła wzrosną do 25 proc., chyba że "osiągnięte zostanie porozumienie w sprawie całkowitego zakupu Grenlandii". Wyższe stawki miałyby obowiązywać już od 1 lutego 2026 roku.

Zapowiedzi spotkały się z szybką reakcją przedstawicieli niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, który czerpie duże zyski z eksportu pojazdów do USA. Niemieckie stowarzyszenie przemysłu motoryzacyjnego VDA opublikowało oświadczenie, w tej sprawie.

Porsche Panamera - to miał być prototyp

VDA ostrzega, że cła będą oznaczać "ogromne koszty" dla niemieckich i europejskich producentów samochodów. "Kluczowa jest teraz mądra, strategiczna reakcja Brukseli, skoordynowana z krajami dotkniętymi problemem" – stwierdza prezes VDA Hildegard Mueller.

Nie oznacza to jednak, że Niemcy są skłonni przytaknąć żądaniom Trumpa. "Jeśli UE ustąpi, to tylko zachęci prezydenta USA do wysuwania kolejnych absurdalnych żądań i grożenia kolejnymi cłami" – powiedział Bertram Kawlath, prezes niemieckiego stowarzyszenia inżynierów VDMA cytowany przez serwis "Automotive News Europe".

Wtóruje mu Volker Treier, specjalista ds. handlu zagranicznego w Niemieckiej Izbie Przemysłowo-Handlowej (DIHK) mówiąc, że "wysoce kontrowersyjne cele polityczne są w niedopuszczalny sposób wiązane z sankcjami gospodarczymi".

Warto wspomnieć, że produkty z Europy już teraz są objęte w USA 15-procentowymi cłami. Podwyższenie stawki o kolejne 10 punktów proc. może znacząco obniżyć konkurencyjność europejskich produktów, a przy tym osłabić branżę, która już teraz zmaga się z wewnętrznym kryzysem.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE