Zmiana limitu na autostradach. Minister powiedział, co się stanie
Będzie analiza, ale to nie musi oznaczać zmiany przepisów. Minister infrastruktury w radiowej Jedynce odniósł się do swoich wcześniejszych słów, które zaczęły żyć swoim życiem.
Przed kilkoma dniami minister infrastruktury Dariusz Klimczak w jednym z wywiadów poinformował, że w resorcie trwają działania związane z pomysłem na podniesienie limitu prędkości na autostradach do 150 km/h. Te słowa szybko poniosły się w mediach i dziś wielu kierowców sądzi, że w zasadzie czekamy na taką zmianę. To nie do końca prawda.
We wtorek 3 marca gościem radiowej Jedynki był minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Zapytany o tę kwestię polityk stwierdził, że w resorcie będą prowadzone analizy dotyczące możliwości wprowadzenia limitu 150 km/h na autostradach, ale nie oznacza to jeszcze, że taki przepis wejdzie w życie. Stanie się tak, jeśli analiza pokaże, że limit można podnieść bez szwanku dla bezpieczeństwa poruszania się autostradami.
Jak polski resort może to sprawdzić? Można wyznaczyć kilka odcinków autostrad i podnieść na nich limit, a następnie sprawdzić, jak odbija się to na liczbie wypadków. Można też uczyć się na cudzym przykładzie. Graniczymy z Niemcami, a w tym kraju na wielu odcinkach autostrad ograniczeń prędkości nie ma wcale. Pozyskanie przez ministerstwo danych dotyczących takich miejsc nie powinno być niewykonalne.
Można też zwrócić oczy na naszych południowych sąsiadów. Od 5 października 2025 r. w Czechach funkcjonuje eksperymentalny odcinek autostrady D3 na południe od Pragi – w kierunku granicy z Austrią. Fragment drogi o długości 47 km został opatrzony znakami o zmiennej treści. Te wskazują na ograniczenie podniesione do 150 km/h, gdy panuje dobra pogoda, zadowalająca widoczność, stosunkowo mały ruch i brak sytuacji awaryjnych.
Gdy warunki na drodze nie sprzyjają podwyższaniu limitu, znaki o zmiennej treści stają się całkowicie szare. Obowiązuje wówczas określona ogólnymi czeskimi przepisami prędkość 130 km/h. Co jednak ważne, w razie bardzo złych warunków dopuszczalna prędkość jest określana na 100 km/h. Można więc powiedzieć, że nasi sąsiedzi tak naprawdę sprawdzają nie tyle podwyższenie maksymalnej prędkości, a bardziej elastyczne podejście do kwestii ograniczeń na autostradach.
W Czechach pilotażowy program będzie trwał przynajmniej pół roku, a więc do początku kwietnia. Wówczas ma nastąpić pierwsze podsumowanie efektów funkcjonowania eksperymentalnego odcinka. Śmiało można podejrzewać, że nim nasi sąsiedzi nie zaprezentują pierwszych wniosków, u nas nic się nie zmieni.
Osobną kwestią jest to, czy zmiany rzeczywiście są potrzebne. Już dziś Polska ma najwyższy limit prędkości na autostradach spośród wszystkich europejskich państw, w których takie limity określono. Raport Trendline, stworzony na podstawie badań zachowań kierowców, pokazuje natomiast, że w Polsce w weekendy zgodnie z ograniczeniami prędkości na autostradach porusza się 63 proc. samochodów osobowych, a na drogach ekspresowych zaledwie 36 proc. aut. Mamy przy tym najwyższą spośród biorących udział w badaniu krajów średnią prędkość na autostradzie, wynoszącą 135 km/h.