Test: Mercedes-Maybach SL 680 Monogram Series - dyskrecji nie zauważono
Mercedes-Maybach SL to samochód, który widać z daleka, samochód, który przyciąga gapiów, samochód, obok którego nikt nie przejdzie obojętnie. Dla jednych to o krok za daleko, ale dla wielu będzie właśnie tym, o czym marzą. Jedno jest pewne - ma budzić emocje i robi to świetnie.
Kabriolet z logo (a raczej z niezliczoną ich liczbą) Maybacha już na wstępie udowadnia jedną rzecz. Coś, co każe zmienić podejście do motoryzacyjnej stylistyki. Wydaje się, że jej podstawą jest bryła samochodu. Forma, którą później można ubrać w lakier i inne detale. Że to kształt definiuje wszystko. Mercedes ze swoim modelem SL pokazał, że to właśnie wykończenie jest kluczowe i potrafi zmienić wszystko.
Skromność to nie tutaj
Mój pierwszy kontakt z najnowszym Mercedesem SL (R232) miał miejsce z odmianą AMG 63. To potężny luksusowy kabriolet, którego cennik w tej wersji napędowej otwiera kwota 1 104 173 zł. Jest to nieco więcej niż za Porsche 911 Carrerę 4 GTS Cabriolet czy nieco mniej niż za Astona Martina Vantage Roadstera. Jednak SL, którym jeździłem, miał czarny lakier. W efekcie samochód ten (w odróżnieniu od Porsche i Astona) zupełnie się nie wyróżniał. Wyglądał raczej nudno, a żadna z pytanych przeze mnie osób (nie znających się na samochodach) nie dawała mu nawet połowy jego faktycznej ceny.
Jasne. Skromna elegancja jest czymś cenionym, ale tutaj poszło to za daleko. Gdy wydaje się siedmiocyfrową kwotę na samochód, chce się mieć poczucie wyjątkowości swojego zakupu. Delikatna i skromna stylistyka Mercedesa SL jednak tego nie daje. Sytuację nieco ratuje wybranie rzucającego się w oczy lakieru. Mocny niebieski czy pomarańczowy to zawsze sposoby, aby się wyróżnić. Ale jest też coś jeszcze. Jeśli Mercedes SL jest dla ciebie zbyt skromny, to Niemcy przesuwają suwak na drugi koniec skali i oferują Maybacha SL-a 680.
To wręcz niesamowite, jak lakier, a tak naprawdę całe malowanie, i trochę chromu zmieniają obraz tego kabrioletu. Nagle z cichej myszki dostajemy seksbombę, która jest dla wielu "aż za bardzo". No właśnie. Wiele osób tak postrzega Maybacha SL-a. Że to przesada i kicz. A ja rozumiem ten samochód. Jeśli nie chcesz się rzucać w oczy, to cały czas jest zwykły SL. Maybach jest dla tych, którzy chcą się pokazać. Zwrócić na siebie uwagę. Nie bójmy się tego powiedzieć - zaszpanować.
Tak - można zrezygnować z maski w logotypy Maybacha, ale to trochę mija się z celem tej wersji. Tym bardziej że składany dach nadal będzie nimi pokryty. Maybach SL to nic innego jak motoryzacyjny odpowiednik torebki Louis Vuitton czy sukienki Gucci pokrytych rozpoznawalnymi przez każdego logotypami. Mercedes nie stworzył nic odkrywczego, ale wpisał się w ten luksus, który ma być widać na pierwszy rzut oka, który ma się narzucać swoją obecnością.
Otwórz dach i niech cię widzą
Do tego testowany egzemplarz dostał białe wnętrze (również pełne logotypów Maybacha). Choć Niemcy oferują tę najbardziej luksusową odmianę również w bardziej stonowanych konfiguracjach, to Monogram Series jest tą, która robi największe wrażenie.
W odróżnieniu od "zwykłego" SL-a od Mercedesa, ten od Maybacha ma tylko dwa miejsca. Za nimi znalazło się trochę przestrzeni na ewentualne bagaże, co jest przydatne przy niezbyt dużym bagażniku. Jednak celem nie była poprawa parametrów przewozowych, ale komfortu. Dzięki całej "zabudowie" za fotelami, SL od Maybacha robi niesamowite wrażenie izolacją od wszelkich turbulencji i wiatru, który mógłby dostawać się do przedziału pasażerskiego podczas jazdy z otwartym dachem.
W efekcie nawet przy prędkościach autostradowych jest naprawdę komfortowo, a ekspresówkowe 120 km/h nie stanowi już żadnej przeszkody, aby delektować się jazdą bez dachu. Mercedes, a tym bardziej Maybach, to synonimy komfortu i tutaj widać, że jest tak pod każdym względem. Nie jeździłem nigdy kabrioletem, który z jednej strony byłby tak w pełni otwarty, a z drugiej pozwalał na tak świetną jazdę z otwartym dachem przy takich prędkościach.
Oczywiście otwarty dach wpływa nieco na zużycie paliwa. Przy wspomnianych 120 km/h po zamknięciu go spalanie to 8,5 l/100 km, a jeśli pogorszymy aerodynamikę odsłaniając niebo nad głową, to wynik ten wynosi 9,1 l/100 km. Ale nie oszukujmy się - w przypadku takiego samochodu nie ma to znaczenia, bo przyjemność jazdy z otwartym dachem jest po prostu bezcenna. Natomiast patrząc pragmatycznie - to naprawdę dobre wyniki, jak na auto o tej mocy (podobnie jak 12,2 l/100 km przy 140 km/h).
Skoro mowa o prędkości i dachu, to kolejnym aspektem, który robi wrażenie, jest fakt, że dach ten można otwierać i zamykać przy prędkościach do 60 km/h.
Komfort Maybacha
Biorąc pod uwagę fakt, że Mercedes-Maybach SL 680 jest w pełni wyposażonym samochodem (tak naprawdę wybór ogranicza się do koloru lakieru, wnętrza i felg), a ewentualna dopłata dotyczy maski w logotypy, to jego cena to 1 301 000 zł. Cena Monogram Series tak naprawdę nie odbiega od tak samo skonfigurowanego "zwykłego" SL-a w wersji AMG 63 (czyli z tym samym napędem). Różnice na rachunku będą kosmetyczne. Jednak Niemcy zadbali, aby wersje Maybach od AMG różniły się bardziej niż tylko logiem.
I tak wersja ta ma dodatkowy tryb jazdy o nazwie Maybach. W niej zawieszenie jest jeszcze miększe i bardziej komfortowe. Dodatkowo dezaktywowany jest system start-stop, aby nie było dyskomfortu wynikającego z budzenia się silnika V8 do życia.
O zaletach aerodynamiki przy otwartym dachu już pisałem. Przy zamkniętym też jest bardzo dobrze. Jeśli miałbym na siłę czegoś szukać, to u góry okien, na styku z miękkim dachem, słychać lekki szum, ale w takim samochodzie to praktycznie nie do uniknięcia. Więc bardziej mógłbym mieć pretensje do tego, że przy redukcji skrzynia biegów czasem potrafi szarpnąć.
To jednak detale. Mercedes-Maybach SL 680 to czysty luksus i komfort na kołach, który do tego wygląda tak, że można poczuć się wyjątkowo. Szczególnie w wersji Monogram Series z tymi niezliczonymi logotypami. To samochód, za którym każdy się ogląda i jest zaprzeczeniem cichego i stylowego luksusu, ale jeśli właśnie na takiej krzykliwości ci zależy, to na pewno będziesz usatysfakcjonowany.
Tym bardziej, że Mercedes-Maybach SL 680 ma coś, co dla mnie jest ważnym elementem bycia luksusowym samochodem. Obok limuzyn i ostatnio SUV-ów, kabriolety to auta, które jak żadne inne samą swoją formą krzyczą, że są produktami luksusowymi. A w takim komfortowym wydaniu stworzonym nie do sportowej jazdy, a do jak najwygodniejszego przemieszczania się z otwartym dachem to kwintesencja tego, czym jest Maybach.
- Rzucający się w oczy wygląd - którego oczekuje wielu klientów
- Komfort godny Maybacha
- Ochrona przed wiatrem przy wysokich prędkościach
- Ma wszystko w cenie
- Silnik idealnie pasujący do luksusowego kabrioletu
- Rzucający się w oczy wygląd - który dla wielu jest zbyt wulgarny
- Jakość niektórych tworzyw nie przystaje do tej ceny i klasy auta