W opisywanym przykładzie czerwony samochód chce opuścić rondo, ale jedzie lewym pasem. Aby zjechać, musi najpierw przejechać na prawy pas. Nawet jeśli jezdnia, w którą zamierza skręcić, ma dwa pasy, nie oznacza to możliwości zjazdu "na skróty" bezpośrednio z lewego pasa. W takiej sytuacji czerwony pojazd powinien ustąpić pierwszeństwa żółtemu, który znajduje się na prawym pasie. Gdy nie ma bezpiecznej możliwości zmiany pasa, rozwiązanie jest jedno: kontynuować jazdę po rondzie i spróbować ponownie przy kolejnym objeździe, a nie wymuszać wjazd przed innym autem, tłumacząc to brakiem alternatywy.
WIDEORytm miejsca. Mazda CX-60
Żółty pojazd może poruszać się prawym pasem wokół ronda i nie ma obowiązku ustępowania kierującym z lewego pasa tylko dlatego, że tamci planują zjazd. Mimo to zdarzają się kolizje, po których kierowcy jadący lewym pasem próbują przerzucać odpowiedzialność, twierdząc, że "zjeżdżający ma pierwszeństwo". To błędne tłumaczenie. Co więcej, niektórzy celowo wybierają jazdę prawym pasem, licząc na to, że ktoś z lewego wymusi pierwszeństwo podczas zmiany pasa, a później będą starali się wykorzystać zdarzenie do uzyskania odszkodowania.
Można tu wspomnieć przypadek sprzed kilku lat, gdy kierowcę oskarżono o wyłudzenia po tym, jak monitoring ze skrzyżowań miał pokazać powtarzalny schemat: wielokrotne krążenie po rondzie aż do momentu, w którym dochodziło do kolizji. Podobne zachowania nadal się zdarzają, a rondo bywa miejscem, gdzie łatwo "zagrać" na cudzym błędzie.
Jeśli dojdzie do stłuczki, warto ustalić, czy w rejonie skrzyżowania działa monitoring. Taka informacja może mieć znaczenie także wtedy, gdy na pierwszy rzut oka wina leży po naszej stronie — nagranie może stać się argumentem w rozmowie o dalszym trybie postępowania.
Nieco inaczej wygląda sytuacja na grafice poniżej. W tym przypadku to kierujący czerwonym pojazdem ma pierwszeństwo, choć też zmienia pas ruchu. Jednak tu znajduje się on na rondzie, więc żółty musi mu ustąpić, upewniając się wcześniej, czy nie spowoduje zagrożenia.