System automatycznego hamowania awaryjnego będzie obowiązkowy. To doskonała wiadomość
Za trzy lata każdy nowy samochód osobowy wyjeżdżający z salonu będzie wyposażony w system automatycznego hamowania w mieście. Celem jest oczywiście większe bezpieczeństwo. Tak naprawdę to pierwszy system, na którego wprowadzenie czekam z niecierpliwością. Oto dlaczego.
System automatycznego hamowania oferowany jest obecnie w kilkudziesięciu pojazdach dostępnych na polskim rynku i jest – co raczej oczywiste – dodatkowo płatnym elementem. Osobiście uważam, że jest to układ wart (niemal) każdej kwoty.
Automatyczne hamowanie awaryjne – od kiedy?
Projekt nowych wymagań dot. systemu automatycznego hamowania awaryjnego został wstępnie opracowany przez Europejską Komisję Gospodarczą i poparty przez 40 krajów z całego świata. Unia Europejska wstępnie wyznaczyła termin na 2022 rok, ale Japończycy chcą wprowadzić to rozwiązanie znacznie szybciej, od 2020 roku. Systemu nie chcą ani Chińczycy, ani Amerykanie.
Do 2022 r. europejskie wymagania dotyczące systemu mają być ujednolicone. Wiadomo, że ma on działać do prędkości 60 km/h, ma wykrywać pojazdy (łatwe) jak i pieszych (to już jest trudniejsze). Wymagania dot. rowerzystów (bardzo trudne) zostaną doprecyzowane w późniejszym czasie. Układ automatycznego hamowania ma mieć postawione dość łatwe do zrealizowania cele – nie będzie wymagane, by pojazd sam ominął przeszkodę, tak jak np. mogą to robić pojazdy Volvo.