Koniec z pracą zdalną. Prezes koncernu zdecydował

W ubiegłym roku Stellantis zanotował duże straty. Teraz chce je odrobić, a jednym z elementów, które mają w tym pomóc, jest zmuszenie pracowników, by wrócili do biur.

Antonio Filosa, nowy dyrektor generalny marki JeepAntonio Filosa - szef koncernu Stellantis
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Leo Lara, Stellantis
Aleksander Ruciński

Stellantis pod przewodnictwem Antonio Filosy wciska gaz do dechy, modyfikując nie tylko rynkową strategię, ale i zmieniając sposób pracy tysięcy osób. Większość pracowników biurowych koncernu od czasu pandemii pracowała albo zdalnie, albo pojawiała się w biurze na 1,5 dnia w tygodniu. Teraz będzie to pełne 5 dni.

Plan ten spotkał się ze sprzeciwem związków zawodowych, które podkreślają, że elastyczność pracy jest korzystna dla równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. W sondażu zorganizowanym przez związek CFE-CGC większość pracowników wyraziła sprzeciw wobec pełnego powrotu do biur.

Ruch ten stawia koncern Stellantis w kontrze do takich firm jak Renault czy BMW, które preferują elastyczne podejście do pracy zdalnej. Firma dąży jednak do osiągnięcia przewagi konkurencyjnej poprzez poprawę efektywności operacyjnej i liczy, że powrót do biur pomoże zrealizować te cele.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!