Rynek luksusowych aut zagrożony przez konflikt w Iranie
Wojna na Bliskim Wschodzie coraz wyraźniej wpływa na działalność luksusowych marek. Producenci tacy jak Bentley, Rolls-Royce, Ferrari czy Aston Martin mogą mieć spory problem.
Rynek luksusowych samochodów na Bliskim Wschodzie, mimo że wolumenowo niewielki, dotychczas generował znaczące zyski. Właśnie w tym regionie roi się od klientów gotowych zapłacić każdą sumę za wyjątkowe projekty. Frank-Steffen Walliser, szef Bentleya, określił ten rynek jako "najlepszy na świecie", jednak obecna sytuacja zmusza do zrewidowania tego poglądu.
Z uwagi na wojnę oraz jej konsekwencje niektóre marki, takie jak Ferrari czy Maserati, wstrzymały dostawy już kilka tygodni temu. Inne uważnie śledzą rozwój konfliktu, aby dostosować swoje strategie. Wszyscy jednak notują większe lub mniejsze spadki sprzedaży.
Były szef Aston Martina, Andy Palmer, cytowany przez "Automotive News Europe", wspomina, że kolekcjonerzy z Bliskiego Wschodu są zawsze zainteresowani ekskluzywnymi edycjami. Tamtejsi klienci często mają pierwszeństwo zakupu, jednak obecny konflikt zatrzymał tę formę sprzedaży, co silnie wpływa na strategie producentów.
Koncern Volkswagen Group, który jest właścicielem takich marek jak Porsche czy Bentley, również bacznie obserwuje sytuację. Średni zysk na Bliskim Wschodzie jest znaczny, zatem jakakolwiek destabilizacja ma wpływ na ogólne finanse tych marek.
Problemy na bliskowschodnich rynkach dołączają do serii wyzwań, z jakimi obecnie muszą się borykać duże koncerny motoryzacyjne. Mowa o zaostrzającej się polityce celnej USA, spadkach popytu w Chinach czy wydatkach na rozwój elektromobilności.